sobota, 29 kwietnia 2017

Literatura z motywem historycznym - intryguje czy usypia?

Intryguje czy usypia?
Ja:
Zacznę od tego, że uwielbiam historię! To jeden z niewielu szkolnych przedmiotów, których uczę się z ogromną przyjemnością. Co prawda do niedawna bardzo rzadko sięgałam po literaturę z motywem historycznym. Jednak wszystko się zmieniło, gdy przeczytałam "Obcą" Diany Gabaldon i się w niej zakochałam! Co prawda nadal pozostaje wierna młodzieżówkom, które pozwalają mi się zrelaksować po ciężkim dniu, ale gdy tylko mam trochę więcej wolnego czasu i ochotę na coś poważniejszego sięgam po literaturę historyczną. Wiem, że  lektury szkolne zrobiły swoje i wielu z Was odkłada książkę na półkę, gdy tylko zobaczycie, że ma coś wspólnego z historią. Świetną propozycją dla osób, które nie lubią skomplikowanego języka, pełnego archaizmów jest seria "Poza czasem". Opowiada o dziewczynie, która za sprawą swoich tajemniczych zdolności przenosi się do XV-wiecznych Wenecji, Paryża z czasów Trzech Muszkieterów i Londynu sprzed dwustu lat. Autorka używa współczesnego języka, więc możecie sprawdzić, czy historia w takim wydaniu Wam odpowiada, czy jednak to zupełnie nie Wasza bajka...
Zdecydowanie intryguje, choć oczywiście – jak wszędzie – zależy od autora. Lubię, gdy autor wczuwa się w czasy, do których nas przenosi, szuka informacji, by książka była wiarygodna. Nie są to oczywiście książki oparte na faktach, trzeba pamiętać, że mimo sięgania po te tematy i odwołań do źródeł historycznych, to nadal fikcja literacka, nie możemy brać wszystkiego za pewnik. Uwielbiam powieści historyczne, bo przenoszą mnie w czasie, dają możliwość poznania potencjalnych motywów bohaterów i epoki, w której żyli. To świetna przygoda.
Bartosz:
Literatura historyczna w mniemaniu wielu moli książkowych to jeden z najnudniejszych gatunków literackich. Zupełnie się z tym nie zgadzam! Myślę, że jednym z powodów takiego przekonania są nieciekawe, nieumiejętnie prowadzone lekcje historii w szkołach, ale historia w szkole a literatura z motywem historycznym to coś zupełnie innego!
Zaraz po przeczytaniu „Oblubienic wojny” Helen Bryan stwierdziłem, że przez moją niewiedzę wiele mnie ominęło. Literatura z wątkami historycznymi z pewnością intryguje. Pozwala na przeniesienie się w czasie i zapewnia nie tylko mnóstwo frajdy z czytania, ale również poszerza horyzonty wiedzy.
Justyna:
I tu wszystko zależy od autora. Bo może być ciekawa książka, ciekawe wydarzenia historyczne, a opisane w tak tragiczny sposób, ciężkim językiem że mimo chęci nie da się nic z tego wyciągnąć . Ogólnie lubię czasem poczytać coś co działo się dawno temu i działo się na prawdę. Jest to dobra lekcja historii jeśli lubi się ten przedmiot. 
Jest to temat dość kontrowersyjny. Osobiście nie przepadam za motywem historycznym, co oczywiście jest spowodowane tym, że w szkole zmusza się uczniów do czytania powieści historycznych, które nie są pisane zbyt przystępnym językiem. Do tego motywu przekonałam się dopiero, gdy zaczęłam sama szukać różnych książek – motyw historyczny znalazłam w Kronikach Pradawnego Mroku Michelle Paver (seria łączy motyw fantastyczny i historyczny!) a także w „Sigrid” Johanne Hildebrandt (motyw historyczny związany z wikingami i wierzeniami w bogów nordyckich, a co za tym idzie, pojawia się mój ulubiony motyw fantastyczny). Taka literatura musi być dobierana indywidualnie, gdyż każdy z nas jest inny i lubi inne motywy towarzyszące historii. Źle dobrana powieść nas uśpi, a dobrze dobrana – pociągnie nas ku wspaniałej przygodzie :)
Zdecydowanie intryguje! Sama jestem miłośniczką historii i dla mnie takie książki to historia w pigułce. Oczywiście nie jestem tak wielką fanką takich książek by czytać je jedna po drugiej, ale mam takie momenty, a których muszę po taką literaturę sięgnąć. Dla mnie bardzo wartościowe są książki typu „Dziewczyny z Powstania” czy „Łączniczki”. Tam są wspomnienia osób, które tę wojną widziały i przeżyły. Nie ma lepszego potwierdzenia tragedii jak wspomnienia osób. Jednak ja też bardzo lubię powieści osadzone w czasie wojny, jak np. „Światło, którego nie widać” czy „Słowik”. Jednak ja chyba najczęściej sięgam po książki, które mieszają fakty z fikcją literacką. Tutaj może nie dokładnie historią, a o historii sztuki pisze Dan Brown. Jego książki są pełne sprzeczności, w pewnym momencie czytelnik traci poczucie co jest prawdę, a co fikcją. Inny przykład to „Potomkowie”, gdzie losy Elżbiety Batory mieszają się z fantastyką. Też świetna lektura z dawną historii Eli i polskiego władcy.
Osobiście nie lubię powieści historycznych. Sam wątek może nawet nie jest zły, jedna jeszcze nie miałam okazji przeczytać książki z motywem historycznym, która nie byłaby powieści historyczną. Dotychczas styczność z tym gatunkiem miałam jedynie przy okazji lekcji języka polskiego i było to doświadczenie nieprzyjemnie. Przyznam się również, iż podczas przerabiania "Krzyżaków" używałam tejże powieści jako usypiacz. Biorąc pod uwagę moje dotychczasowe doświadczenia wybiorę opcję z usypianiem niż intrygowaniem.
Na samym początku powiem wam, że kocham historię. Jestem niczym ćpun, który potrzebuje kolejnej dawki - nie potrafię powstrzymać się przed ciągłym pogłębianiem swojej wiedzy o dziejach ludzkości. Właśnie dlatego literatura z motywami historycznymi tak bardzo mnie intryguje. Nie dość, że mogę zagłębić się w opowieść bohaterów, to również mam okazję dowiedzieć się nowych faktów na temat przeszłości. Historia to niezwykle ciekawa nauka, a powieści, które do niej nawiązują są dla mnie niezwykle ważne oraz intrygujące!

A Wy lubicie literaturę z motywem historycznym? Czy może jest to Waszym zdaniem najlepszy sposób na szybkie zasypianie? 
Chętnie podyskutuję w komentarzach :-)

Post powstał w ramach projektu Blogowanie na 100%, do którego niedawno dołączyłam. Korzystając z okazji chciałabym podziękować dziewczynom za tak miłe przyjęcie!

Jeśli jesteście blogerami i chcielibyście dołączyć do naszego projektu, to możecie napisać do Aleksandry na maila: alexa25700@gmail.com, lub do mnie na adres: czytam.ogladam.recenzuje@interia.pl
Z wielką chęcią przyjmujemy nowych członków!

środa, 26 kwietnia 2017

"Girl Online. Solo" - RECENZJA KSIĄŻKI


 Oryginalny tytuł: Girl Online. Going Solo

  Autor: Zoe Sugg

  Seria: Girl Online

  Wydawnictwo: Insignis

  Liczba stron: 348

Na początku nowego roku szkolnego jest gotowa stawić światu czoła w pojedynkę. Noah skrócił swoje światowe tournée, zapadł się pod ziemię i nikt – nawet Penny – nie ma pojęcia, co się z nim dzieje. Megan zaprasza Penny do swojej akademii artystycznej, więc nadarza się okazja do zawarcia nowych przyjaźni.  Dobrym sposobem na tęsknotę jest pomaganie wszystkim wokół. Elliot potrzebuje swojej najlepszej przyjaciółki bardziej niż kiedykolwiek, a nowo poznana Posey zmaga się z tremą i szuka pomocnej dłoni. Ale czy Callum, czarujący Szkot z akademii Megan, jest w stanie rozproszyć smutki Penny? Czy uda się jej zapomnieć o Noah, skoro wciąż prześladują ją wspomnienia?

Zaczynając swoją przygodę z serią Zoe Sugg musicie mieć świadomość, że "Girl Online" daleko do ideału, ale jeśli podejdziecie do niej z dystansem, możecie być naprawdę pozytywnie zaskoczeni. To jedna z tym książek, po których zakończeniu chcecie natychmiast spakować walizki, podróżować, spełnić marzenia i podbić świat! Zoella doskonale potrafi przemycić pomiędzy wierszami system wartości i przypomnieć czytelnikowi, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Pokazuje, że mimo pojawiających się na naszej drodze kłopotów, zawsze warto walczyć i wierzyć, że w końcu wszystko się poukłada. Po raz kolejny Zoe udało się opisać niejeden problem bliski współczesnym nastolatkom. Podoba mi się również, że nie tylko poruszony został ich temat, ale w treści znajdują się także rady, jak można próbować sobie poradzić z ich rozwiązaniem. Po skończeniu "Girl Online. W trasie" sądziłam, że seria zakończy się na dwóch tomach, jednak niespodziewanie dowiedziałam się o premierze trzeciej. Mówiąc szczerze, nie wiedziałam, czego się po niej spodziewać. Miałam też pewne obawy, bo opis zapowiadał pojawienie się Calluma, a trójkąta miłosnego z nim Penny i Noah po prostu bym nie zniosła. Co prawda trójkąta jako takiego nie ma, ale postać przystojnego Szkota była dla mnie największym rozczarowaniem w całej książce.  
Nasze informacje na jego temat są bardzo okrojone. Wiemy prawie tylko tyle, że wygląda jak "anioł wyrzeźbiony ze szkockich gór". Kilka razy miałam nadzieję, że autorka bardziej rozwinie jakiś wątek z jego udziałem, ale niestety się nie doczekałam. Collum wydawał mi się taką przystojną zapchajdziurą, która miała wypełnić lukę w czasie tajemniczego zniknięcia Noah. W "Girl Online. Solo" po raz kolejny spotykamy się z Megan, którą po tej części znienawidziłam chyba jeszcze bardziej. Jej postać jest dość przewidywalna, ale jednocześnie najbardziej napędza akcje. Najnowsza powieść Zoe Sugg to niezobowiązująca lektura, przy której można się zrelaksować - na chwilę znaleźć się Brighton, Nowym Jork, albo w Szkocji i wyobrazić sobie, że znamy światową gwiazdkę pop. "Girl Online. Solo" to idealne domknięcie całej trylogii, chociaż miałam wrażenie, że pod koniec wszystkie wątki zostały za szybko rozwiązane. Rozstrzygnięcie sytuacji pojawiały się nagle, jedna za drugą, bez większego zastanowienia. Pokochałam życie Penny, jej rodzinę i przyjaciół, czułam się jakbym przynależała do jej świata, dlatego z chęcią pozostałabym w nim na dłużej. Możecie zarzucić serii przewidywalność, ale ja i tak uważam, że warto po nią sięgnąć, bo rzadko, która książka daje nam takiego kopa do życia. 

sobota, 22 kwietnia 2017

"Imagines" - RECENZJA KSIĄŻKI


Oryginalny tytuł: Imagines

Autor: Antologia

Wydawnictwo: Otwarte

Liczba stron: 720

WYOBRAŹ SOBIE, ŻE…
JUSTIN BIEBER od rana zasypuje Cię uroczymi niespodziankami z okazji rocznicy Waszego… ślubu. KIM KARDASHIAN potrzebuje Cię, by przetrwać w świecie, w którym nie można robić selfie!…
Na pokładzie samolotu zaprzyjaźniasz się z chłopakami z ONE DIRECTION… W ramionach CHANNINGA TATUMA tańczysz najbardziej zmysłowy taniec na świecie… Twój najlepszy przyjaciel ED SHEERAN ma dla Ciebie naprawdę szalony prezent urodzinowy… DANIEL SHARMAN zabiera Cię na romantyczny spacer po plaży…


Lista opowiadań i bohaterów, którzy w nich występują:
  1. "Robienie selfie i obalanie patriarchatu z Kim Kardashian" (Kim Kardashian, Kylie Jenner, Kendall Jenner)
  2. "Superbohater z lotniska" (Chris Evans) ♥♥♥
  3. "Medium" (Daniel Sharman)  ♥♥♥♥
  4. "Specjalny występ na dziesięciolecie" (Zac Efron) ♥♥
  5. "Być panią Reedus" (Norman Reedus)  ♥♥♥♥
  6. "Ucieczka z Ashwood Manor" (Benedict Cumberbatch) ♥♥
  7. "Najlepsza. Noc. Ever" (Jennifer Lawrence) ♥♥
  8. "Ten kto zniknął" (Cameron Dallas)
  9. "To tylko Eve" (Reben Wilson) ♥♥
  10. "Mało prawdopodobna przyjaźń" (Kylie Jenner) ♥♥
  11. "Nokaut" (Nick Bateman) ♥♥♥
  12. "Wyjątkowy piątek" (Jamie Dornan) ♥♥
  13. "Twój najlepszy przyjaciel" (Ed Sheeran) ♥♥
  14. "Niech wygra najlepszy" (Chris i Liam Hemsworthowie) ♥♥
  15. "Sto lat" (Shawn Mendes) ♥♥
  16. "Akademia Tańca Channinga Tatuma" (Channing Tatum)
  17. "Coś nie z tej ziemi" (Jared Padalecki i Jensen Ackles) ♥♥
  18. "To nie tak... " (Selena Gomez) ♥♥
  19. "Poszukiwacz" (Tom Hardy) ♥♥
  20. "Redirection" (Zayn Malik) ♥♥♥
  21. "To musi być magia" (Emma Watson) ♥♥
  22. "Nowe połączenie" (Dan Howell) ♥♥
  23. "Twój kryzys tożsamości Bourne'a" (Matt Damon)
  24. "Pocałunek zimy" (Charlie Hunnam) ♥♥♥
  25. "Nagle" (Nicholas Hoult)
  26. "Prezydencki Kimzys" (Kanye West)
  27. "Jego anielskie serce" (Tom Hiddleston) ♥♥♥
  28. "Dzyń & Bum" (Demi Lovato)
  29. "The Tonight Show" (Jimmy Fallon, Chris Pratt) ♥♥
  30. "Michael Clifford zaprasza cię nie studniówkę" (Michael Clifford) ♥♥
  31.  "Ian od święta" (Ian Somerhalder) ♥♥
  32.  "RPE3" (Dylan O'Brien) ♥♥♥
  33.  "Niezapomnienie pierwsze wrażenie" (Niall Horan) ♥♥
  34.  "Niech prowadzi cię serce" (Justin Bieber) ♥♥♥
♥ - Słabe
♥♥ - Przeciętne
♥♥♥ - Bardzo dobre
♥♥♥♥ - Genialne


Wyobraź sobie, że…
Michael Clifford zaprasza cię na studniówkę, na zajęciach spotykasz Daniela Sharmana, a Shawn Mendes przychodzi na twoje urodzinach. Brzmi ciekawie, prawda? Jestem pewna, że nie tylko ja marzę o spotkaniu ulubionego aktora lub muzyka, a dzięki "Imagines" chociaż przez chwilę możemy wyobrazić sobie, że to dzieje się naprawdę. Narracja jest prowadzona w drugiej osobie, więc możemy się poczuć jakbyśmy byli bohaterami tej książki. Opowiadania w niej zawarte są przeróżne. Czytając każdy kolejny fanfik nie wiemy co nas czeka, przez co czuję się jak dziecko otwierające 34 Kinder Niespodzianki. Jednak na samym początku czeka ogromne rozczarowanie. Opowiadanie z Kim Kardashian jest niezbyt udane. Pomysł wydaje się ciekawy, ale całość wydawała się po prostu "dziwna". Jak widać z listy odpowiadań, którą zamieściłam u góry również kilka innych historii nie przypadło mi do gustu. Były po prostu płytkie i strasznie irytujące, jednak na szczególne wyróżnienie spośród najgorszych należy się "Akademii Tańca Channinga Tatuma". Bardzo na nie czekałam, ponieważ uwielbiam Channinga, jednak autorka opowiadania zrobiła z niego skończonego dupka! Najchętniej wymazałabym sobie te kilkanaście strony z pamięci... 
Może lepiej przejdźmy do fanfików, które mi się podobały - absolutnym hitem jest "Nokaut". Fabuła jest bardzo ciekawa, a bohaterowie nieszablonowi.  Mimo, że jest to chyba najdłuższe opowiadanie w "Imagines" to ciągle czuję niedosyt. Na wyróżnienie zasługują również opowiadania "Jego angielskie serce", "Medium" i "Być panią Reedus". Wszystkie trzy są przeuroczę, ale w taki delikatny i niewymuszony sposób. Bardzo trudno jest mi ocenić tą książkę, ponieważ jej zalety są jednocześnie wadami. Po pierwsze - krótkie opowiadania. Z jednej strony podobało mi się, że w jednej książce znalazłam tak wiele różnorodnych historii, ale z drugiej żałowałam, że kończyły się tak szybko. Z chęcią przeczytałabym dłuższe wersje niektórych. Po drugie - bohaterami są gwiazdy. Z jednej strony świetnie się czyta o tych, których lubię, jednak co za tym idzie opowiadania o gwiazdach, których nie lubię, czytałam z mniejszą przyjemnością.
Jak już wcześniej wspomniałam, opowiadania są przeróżne. Wymieniłam te, które najbardziej zapadły mi w pamięć - w pozytywny, jak i negatywny sposób, ale większość była po prostu przeciętna. Przeczytałam, podobało mi się, ale za kilka godzin zapomnę o tym opowiadaniu. Jednak mimo to uważam "Imagines" za książkę wartą polecenia, ponieważ każdy znajdzie tam coś dla siebie. Chociaż dla niektórych to "szukanie" może być problematyczne, ponieważ to całkiem spora cegiełka, więc przebrnięcie przez morze średnich opowiadań, by  dotrzeć do perełek może być niełatwe. Ja jednak miło spędziłam czas z prawie każdym opowiadaniem. Bardzo często zadawałam sobie pytnie: "Czemu to tylko fikcja?". Sama inicjatywa "Imagines" jest bardzo ciekawa. Autorzy, którzy publikują w serwisie Wattpad mieli okazję zaistnieć na rynku literatury. Mam nadzieję, że o niektórych z nich jeszcze usłyszymy.

środa, 19 kwietnia 2017

"Kiedy pozostaje żal" - RECENZJA KSIĄŻKA


Oryginalny tytuł: Living with Regret

Autor: Lisa De Jong

Wydawnictwo: Filia

Seria: Rain (Tom 3)

Liczba stron: 384

Miałam zaplanowane całe życie. Idealny chłopak. Świetni przyjaciele. Wszystko układało się dokładnie po mojej myśli.
Było tak aż do pewnej feralnej nocy, z której nic nie mogę sobie przypomnieć. To wszystko moja wina, a teraz zostały mi po nim jedynie wspomnienia.
Tonęłam w wyrzutach sumienia, póki Sam Shea nie wrócił do mojego życia i nie pomógł mi się pozbierać. Powoli otworzył moje serce i zamieszkał w nim, zanim się zorientowałam, co właściwie się dzieje. Wiem, że na niego nie zasługuję. Próbuję poukładać swoje życie na nowo, ale zaczynają wracać do mnie okruchy wspomnień z tamtej pamiętnej nocy. Kłamstwa i sekrety powoli niszczą wszystko, co dla mnie drogie. Okazuje się, że być może nie jestem jedyną, która powinna czegoś żałować.


"Kiedy pada deszcz" było niesamowite, "Kiedy wszystko się zmienia" okazało się równie ciekawe, jednak "Kiedy pozostaje żal" to ogromne rozczarowanie. Opis obiecuje nam historie równie emocjonalną, co dwie poprzednie książki. Spodziewałam się poruszającej historii o tym, jak poradzić sobie po śmierci ukochanej osoby. Rachel jest o tyle trudniej, że czuje się winna śmierci swojego chłopaka. W tym momencie pojawia się Sam Shea, który kilka lat temu był jej najlepszych przyjacielem. Jak możemy się spodziewać - jest bardzo opiekuńczy, zabawny... po prostu ideał, jednak do mnie ich związek zupełnie nie przemówił. Nie czułam żadnej chemii między Rachel i Samem. Lisa De Jong przyzwyczaiła mnie do emocji, a w "Kiedy pozostaje żal" ich zabrakło. Nawet przez chwilę nie czułam się zaangażowana w tą historię i na domiar złego okazała się strasznie schematyczna
Wydarzenia mające miejsce tuż przed wypadkiem, nie stanowiły dla mnie sekretu. Autorka dała nam tylko kilka wskazówek, ale były one tak czytelne, że domyślenie się wszystkiego, nie jest specjalnym wyczynem. Przez cały czas miałam wrażenie, jakbym już kiedyś czytała tą książkę. Styl pisania autorki sprawia, że"Kiedy pozostaje żal" czyta się bardzo lekko, ale niestety fabuła mnie wynudziła. Może to ze jest coś nie tak? Może przeczytałam już za dużo młodzieżówek i przestały mi wystarcz? Nie wiem... Schematyczność byłabym jeszcze w stanie wybaczyć, bo "Kiedy pada deszcz" i "Kiedy wszystko się zmienia" też nie grzeszyły oryginalnością, ale tamte historie chwytały za serce, a obok Sama i Rachel przeszłam obojętnie... To pewnie najktsza recenzja na blogu, ale nie chcę już narzekać, a nic pozytywnego już nie mogę napisać. Dwa wcześniejsze tomy bardzo Wam polecam, jednak trzeci możecie sobie odpuścić...


Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.