środa, 31 maja 2017

"Siedem minut po północy" - RECENZJA KSIĄŻKI


Oryginalny tytuł: A Monster Calls

Autor: Patrick Ness

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Liczba stron: 216

Jest siedem minut po północy, gdy trzynastoletni Conor budzi się i odkrywa, że za oknem jego sypialni czai się potwór.
Jednak to nie tego potwora Conor się spodziewał – sądził, że odwiedzi go raczej ten z dręczącego go koszmaru, powtarzającego się niemal każdej nocy od dnia, kiedy matka chłopca rozpoczęła leczenie.
Potwór z jego podwórka jest inny. Sędziwy. I dziki. I chce czegoś od Conora. Czegoś niebezpiecznego i przerażającego.
Żąda prawdy.



"Siedem minut po północy" to powieść wyjątkowa z wielu względów. Na wstępie dowiadujemy się, że mogła nigdy nie powstać. Autorką pomysłu była Siobhan Dowd, jednak rak nie pozwolił jej dokończyć pisania. Poproszono o to Patricka Nessa. Na początku był niechętny, bo nie chciał naśladować Siobhan Dowd. Jednak potem w jego głowie zrodziło się wiele pomysłów i zadecydował, że nie będzie próbował kopiować autorki, tylko stworzy coś, co ona by polubiła. "Siedem minut po północy" jest jego hołdem dla zmarłej pisarki. Kolejną osobą bardzo blisko związaną z tą powieścią jest Jim Kay. Jego ilustracje możecie znać z nowych wydań Harry'ego Pottera. Jednak tym razem rysunki są o wiele bardziej mroczneTo niepozorna, niewielka objętościowo książeczka, która jednakże niesie ze sobą wiele emocji i ważnych lekcji. 
To opowieść o chorobie, ale nie w kontekście chorej osoby, ale jej rodziny, która cierpi równie mocno, a może nawet bardziej. "Siedem minut po północy" nie jest gotową receptą na to jak poradzić sobie z chorobą bliskiej osoby, ale przygotowuje nas na spotkanie z bolesną prawdą, którą staramy się wyprzeć z naszej świadomości. Potwór przychodzący siedem minut po północy opowiada Conorowi trzy historie. Każda z nich okazuje się mieć bardzo przewrotny morał, ale właśnie dzięki temu pomaga chłopcu rozumieć jego uczucia. Moim największym zarzutem wobec tej książki jest zbyt oszczędna narracja. Nie potrafiłam się zżyć z żadnych z bohaterów, a główny bohater wręcz mnie irytował. Z jednej strony chce by wszyscy traktowali go normalnie i przestali się nad nim litować, a potem zachowuje się bezczelnie i lekceważąco. 
Najpierw byłam pod wielkim wrażeniem tego, jak pomagał mamie, ale jego stosunek do babci i taty bardzo mi się nie podobał. Jednak rozumiem, że chłopiec ma dopiero trzynaście lat, więc można mu wybaczyć pewne zachowania. Nie mam zamiaru długo rozpisywać się na temat tej powieści. Najlepiej będzie, gdy po nią sięgniecie nie wiedząc za wiele. To naprawdę piękna i wzruszająca historia, jednak muszę przyznać, że nie zachwyciła mnie tak jak większości czytelników. Jest naprawdę mądra, ale nie okazała się dla mnie czymś przełomowym. Przekazuje wiele ważnych wartości, ale o większości z nich już czytałam, więc nie były wielkim odkryciem. Jednak mimo wszystko zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Szczególnie jeśli nie jesteście nałogowymi czytelnikami, bo dzięki "Siedem minut po północy" możecie przeczytać coś naprawdę wartościowego w skoncentrowanej formie.



sobota, 27 maja 2017

"Mimo naszych kłamstw" - RECENZJA KSIĄŻKI


Oryginalny tytuł: Thief

  Autor: Terryn Fisher 

Wydawnictwo: Otwarte
      
Seria: Mimo moich win (Tom 3)

Liczba stron: 328


 Wiesz dobrze, że nie da się żyć bez ponoszenia konsekwencji własnych decyzji, tak samo jak nie da się żyć bez patrzenia za siebie. Zawsze będziesz wspominał, zawsze będziesz rozpamiętywał. Wielka miłość, która odeszła… Pamiętasz jeszcze, co czułeś, gdy znikała? Ja czuję to cały czas.
Zniszczyłem wszystko. Mam już dosyć tych bezsennych nocy, kiedy analizuję, co się stało. To nie miało prawa się wydarzyć! Ile razy wypowiadałeś w myślach to zdanie? Nawet raz to za dużo. Dla mnie te słowa to już niemal modlitwa.
Chcesz mojej rady? Zastanów się głęboko, zanim zaczniesz okłamywać ukochaną osobę, bo pewnego dnia rozejrzysz się dookoła i zobaczysz jedynie zgliszcza – ruiny życia, które chciałeś mieć, tragedie osób, które darzyłeś uczuciem, zniszczonego siebie.
Nie, nie zostawię tak tego. Mimo naszych kłamstw tym razem postawię wszystko na jedną kartę. Przecież ona mnie potrzebuje…
C.

W ostatniej części serii Tarry Fisher wreszcie dopuszcza do głosu Caleb'a. Z jego perspektywy poznajemy wydarzenia z przeszłości i śledzimy jego poczynania w walce o serce Olivii.  Kobieta jest już mężatką i próbuje wierzyć w słuszność decyzji, jaką podjęła. Również Leah nie daje o sobie zapomnieć i zaczyna planować zemstę na byłym mężu. Byłam bardzo ciekawa, jakie przeszkody tym razem czekają na bohaterów. Autorka przyzwyczaiła nas do niesamowicie wciągającej fabuły i huraganu uczyć. Niestety, w "Mimo naszych kłamstw" tego zabrakło. Większość wydarzeń wydawała mi się naciągana i zupełnie niepotrzebna. Skoro Tarryn Fisher skończyły się pomysły, mogła nieco wydłużyć tom drugi i na nim poprzestać, a nie pisać coś, co nie ma prawie żadnego sensu. Już myślimy, że Olivia i Caleb zrobili jakiś krok do przodu, jednak potem nagle wracamy do punktu wyjścia. Rozumiem, że ich związek jest bardzo burzliwy, ale w tej części ich rozstania i powroty nie miały żadnego sensu. Jak pewnie się domyślacie, takie zachowanie bohaterów niesamowicie mnie drażniło. O ile w poprzednich tomach lubiłam ich mimo wad, to teraz miałam ochotę nimi potrząsnąć. 
Zacznijmy od Caleba, bo to on grał pierwsze skrzypce. W drugim tomie bardzo podobał mi się jego stosunek do córki, która była jego oczkiem w głowie. Jednak jego zachowanie w "Mimo naszych kłamstw" było po prostu podłe. Już się przyzwyczaiłam do tego, jak Leah traktuje córkę, ale po Calebie się tego nie spodziewałam. Moim zdaniem mężczyzna za łatwo ulegał Olivii. Krew się we mnie gotowała, gdy kolejny raz do niego dzwoniła, bo potrzebowała pomocy, a potem go olewała. Dlatego końcówka do mnie nie przemawia. Zabrakło mi czegoś głębszego, bo miałam wrażenie, jakby autorka napisała to zakończenie już dawno temu, a potem tylko wciskała pomiędzy kolejne rozstania i powroty tylko po to, by jakoś zapełnić te 300 stron. Wszyscy mówili, że trzeci tom jest najlepszy - nie zgadzam się z tym. Jest zdecydowanie najsłabszy. Tarryn Fisher ponownie udowadnia, że z miłości człowiek jest w stanie posunąć się do okropnych rzeczy, ale o tym były już dwie poprzednie części, więc teraz byłam znudzona wałkowaniem w kółko tego samego. "Mimo moich win" było czymś oryginalnym i poruszającym, a gdy po raz trzeci powtarzał się ten sam schemat, byłam zwyczajnie znudzona. Widzimy, że bohaterowie w jakiś sposób dojrzewają i jest to zaleta książki, ale uważam, że aby to opisać autorka nie potrzebowała kolejnej części. 

środa, 24 maja 2017

"Mimo twoich łez" - RECENZJA KSIĄŻKI


Oryginalny tytuł: Dirty Red

  Autor: Tarryn Fisher 

Wydawnictwo: Otwarte
      
Seria: Mimo moich win (Tom 2)

Liczba stron: 320

„Mam wszystko, bo ciężko na to zapracowałam”. Gdy ktoś tak mówi, to zazwyczaj myślimy o bogactwie, spełnionych marzeniach i szczęśliwej rodzinie. Czy pod tym pojęciem mogą kryć się kłamstwa, krzywdy i rany? Czy ktoś może sobie zapracować na wszystkie nieszczęścia świata?
Cóż, ja naprawdę mam wszystko i nie pozwolę, by ktokolwiek mi to odebrał.
Ta żmija ciągle próbuje wślizgnąć się w nasze życie i nadszedł czas, by skosztowała własnej trucizny. Ja też potrafię kąsać – każda z nas potrafi, gdy ktoś podstępem chce zniszczyć nasze związki, rodziny, życie. Czujesz złość na samą myśl o zdradzieckich żmijach, prawda?
"Wypowiedzenie mi wojny to nie najlepszy pomysł. Nie poddam się bez walki, bo zawsze dostaję to, czego chcę. Tym razem poleją się łzy i nie będą to moje łzy. Powiem Ci więcej: mam w zanadrzu coś, co definitywnie przeważy szalę na moją stronę. O tak, w miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone. "
L.

Z sięgnięciem po "Mimo twoich łez" ociągałam się kilka miesięcy. Było to spowodowane moją głęboką pogardą w stosunku do Leah. Co prawda Olivia i Caleb też nie byli nieskazitelni, ale darzyłam ich pewną sympatia, a do Leah czułam tylko nienawiść. I nie przypadkiem użyłam w tamtym zdaniu czasu przeszłego, bo "Mimo twoich łez" zupełnie zmieniło mój sposób postrzegania tej bohaterki.  Książka jest podzielona na "Kiedyś" i "Teraz", dzięki czemu możemy poznać jej przeszłość. Nadal nie popieram decyzji, jakie podjęła, ale rozumiem, co nią kierowało. Nie wierzyłam, że autorce uda się tego dokonać, ale sprawiła, że po prostu nie mogę nienawidzić Leah. Spodziewałam się, że przez narratorkę będę długo męczyć się z przebrnięciem przez tę książkę, a pochłonęłam ją w dwa dni. Fabuła skupia się wokół rodzicielstwa Leah i Caleba. Przyznam, że na początku miałam ochotę złapać kobie za włosy i nią potrząsnąć. Jeśli myślicie, że była zaborcza w pierwszym tomie, to jestem ciekawa, jak zareagujecie, na to co robiła w drugim. Leah widziała zagrożenie w swojej maleńkiej córeczce, której Caleb poświęca więcej uwagi. Tarryn Fisher cenię za to, że odchodzi od standardowego sposobu postrzegania miłości.
Seria "Mimo moich win" nie jest cukierkowym romansem. Pokazuje, że gdy w grę wchodzi miłość w człowieku wyzwalają się najgorsze instynkty i jest gotów posunąć się do kłamstw, intryg i manipulacji, żeby tylko zatrzymać osobę, na której nam zależy. Autorka zaciera granice między miłością, a obsesyjnym pragnieniem, pokazania wszystkim dookoła, jakie to nasze życie jest idealne. Drugi tom serii Tarry Fisher wzbudza we mnie sprzeczne uczucia. Z jednej strony szczerze gardzę Leah, za to jak traktuje swoje dziecko, które urodziła tylko po to by zatrzymać męża. Jednak z drugiej strony widzę, że bohaterka została tak wychowana. Od dziecka wpajano jej, że jest gorsza i dlatego teraz stara się wszystkim udowodnić, że jej życie jest wspaniałe. Znając przeszłość Leah nie potrafię jej nienawidzić. Co prawda nie będzie należeć do grona moich ulubionych, ale jest z pewnością świetnie wykreować bohaterką. Stanowi ciekawe oderwanie od mdłych szarych myszek, których pełno w literaturze. Sama się sobie dziwię, że to mówię, ale mam nadzieję, że Leah odpuści sobie w końcu Caleba i znajdzie faceta, który ją naprawdę pokocha i da jej szczęście, którego szuka.
Jeśli szukacie czegoś oryginalnego i poruszającego to seria Tarry Fisher jest czymś dla Was. To jedna z tych książek, po których przeczytaniu nie wiemy czy to dobrze, że coś tak podłego, tak bardzo nam się podoba. Jedno jest pewne - o "Mimo twoich łez" szybko się nie zapomina.  
 

sobota, 20 maja 2017

Niepopularne opinie o popularnych książkach

 Za nominację serdecznie dziękuję Aleksandrze 

1. Popularna książka lub seria, której nie lubisz.
"Fangirl" - prawie wszyscy zachwycają się tą powieścią, ale dla mnie była strasznym rozczarowaniem. Myślałam, że utożsamię się z Cath, a tymczasem nawet jej nie polubiłam. Również pozostałe wątki wydały mi się zbyt płytkie i niedopracowane. 
 
2. Popularna książka lub seria, której wszyscy nienawidzą, ale Ty kochasz.
"Ostatnia spowiedź" - spotkałam się z wieloma negatywnymi opiniami, ale ja uwielbiam historię Ally i Bradina. Do drugiego tomu miałam kilka zastrzeżeń, ale pierwszy i trzeci były niesamowite!

3. Trójkąt miłosny, w którym główny bohater/bohaterka, według Ciebie, wybrała złą osobę lub literacka para, której nie lubisz.

Nie udało mi się znaleźć pary, w której bohater/ bohaterka wybraliby złą osobę, bo albo a) wybierali mojego ulubieńca, albo b) osoba, której kibicowałam umierała, więc postawiłam na parę, której po prostu nie lubię. Jest nią Anna i Sebastiano z "Magicznej gondoli". Wątek romantyczny w tej książce to klapa. Jak można wyznać komuś miłość po kilku rozmowach?

4. Popularny gatunek literacki, po który rzadko sięgasz.

Bardzo rzadko sięgam po kryminały, choć jestem wielką fanką seriali z tego gatunku. Jak na razie udało mi się zapoznać tylko z "Black Ice" i "Niebezpiecznymi kłamstwami".

5. Popularny bądź uwielbiany bohater, którego Ty nie lubisz.

Patch z serii "Szeptem". Może nie nie lubię, ale nie uwielbiam go tak jak wszyscy. Nasłuchałam się tylu pozytywnych opinii na jego temat, więc byłam trochę rozczarowana, gdy po przeczytaniu "Szeptem" pozostał mi obojętny.

6. Popularny autor, do którego nie jesteś przekonany.

Cassandra Clare - Prawie wszyscy zachwycają się jej twórczością, ale ja po prostu nie mogę się zmusić do przeczytania "Miasta kości".

7. Popularny wątek/motyw, którego masz już dosyć.

Trójkąty miłosne i nieporadne główne bohaterki, ale to irytuje już chyba każdego. Ostatnio drażni mnie również to, że bohaterka każdej młodzieżówki musi mieć najlepszego - przyjaciela - geja.

8. Popularna seria, której nie chcesz przeczytać.
"Harry Potter" - Proszę, nie nienawidźcie mnie... Wiem, że to wstyd nie czytać Harry'ego, ale  natknęłam się już na tyle spoilerów, że wątpię, żeby coś jeszcze zaskoczyło mnie w tej serii.

9. Mówi się, że „Książka jest zawsze lepsza od filmu", ale który film lub serial, podobał Ci się bardziej niż książka?

Serial "The 100" bije na głowę "Misję 100". Książka w porównaniu do serialu jest dość nudna. Słyszałam również wiele opinii, że serial "13 powodów" jest o wiele lepszy, niż książka, ale nie mogę tego potwierdzić, bo nie czytałam jeszcze pierwowzoru.


czwartek, 18 maja 2017

"Odkąd cię nie ma" - RECENZJA KSIĄŻKI


                       Oryginalny tytuł: Since You've Been Gone

            Autor: Morgan Matson

            Wydawnictwo: Jaguar

            Liczba stron: 358

Zanim Emily poznała Sloane nie chodziła na imprezy, nie rozmawiała z chłopakami, nie robiła niczego szalonego. Sloane wtargnęła niczym tornado do jej życia i przewróciła je do góry nogami. Tuż przed rozpoczęciem szalonego lata Sloane nagle zniknęła. Żadnych telefonów, wiadomości. Ani śladu po przyjaciółce. Znaleziono jedynie przypadkową listę rzeczy do zrobienia. A na niej 13 wybranych przez Sloane dziwacznych zadań, których Emily na pewno sama z siebie by nigdy nie zrobiła. Okazuje się jednak, że wykonanie ich naprowadzi na ślad zaginionej przyjaciółki. Dla Emily wyzwanie dopiero się zaczyna!


Pod wieloma względami "Odkąd cię nie ma" bardzo przypominało mi "Papierowe miasta". W obu tych książkach pierwsze skrzypce odgrywała przyjaźń. Również motywy poszukiwania i podróży były bardzo podobne, a Sloane miała wiele cech Margo. Moim zdaniem "Odkąd cię nie ma" to taka mniej filozoficzna i prostsza wersja książki Johna Greena. To podobnieństwo nie przeszkadzało mi w czytaniu, ale przez to sam pomysł wydawał mi się mało oryginalny. Z reguły nie mam nic do nieśmiałych bohaterów, jednak po pewnym czasie zachowanie Emily stało się męczące. Miałam serdecznie dość jej użalania się nad sobą. Po wypełnieniu zadań z listy zauważyłam już lekką przemianę u niej, ale tak naprawdę to dziewczyna potrzebowała jeszcze jednego poważnego wstrząsu. Dlatego swoje zdanie o Emily zmieniłam prawie pod sam koniec książki. Natomiast postacie drugoplanowe wzbudziły moją sympatię o wiele wcześniej. Miałam wrażenie, że to właśnie oni są fundamentem tej książki i napędzają całą akcję. Uwielbiałam każdego z nowo poznanych przyjaciół Emily. Przyznam też, że z takich bohaterów najbardziej była mi obojętna Sloane. Nie polubiłam jej i takie uczucie towarzyszyło mi do końca książki. Często gdy Emily o niej wspominałam miałam wrażenie, że jest zupełnie niepotrzebna. 
Wątek romantyczny był naprawdę przyjemny, głównie ze względu na jego subtelność. Jednak czegoś mi w tej powieści zabrakło. Jakiegoś mocnego akcentu, bo wszystkie zdarzenia są mniej więcej na jednym poziomie. Żałuję, że nie znalazłam żadnego elementu zaskoczenia. Jednak na dużą pochwałę zaskakuję szczerość tej powieści. Nie jest tak, że bohaterowie się poznają, zaprzyjaźniają i żyją długo i szczęśliwie. Niesamowicie żałuję, że autorka umiejętnie nie zakończyła tego wątku. Bardzo ciekawie "skomplikowała" pewne rzeczy, ale potem zabrakło im finału. Nie chcę za dużo zdradzić, ale wydaje mi się, że ta książka miała dawać nadzieję, a takie zakończenie jest raczej w pewnych kwestiach dołujące.
"Odkąd cię nie ma" opowiada o walce ze swoimi słabościami. Pokazuję, że trzeba mieć odwagę, aby czerpać z życie to co najlepsze, bo tylko wtedy możemy być szczęśliwi. Wielokrotnie nie wiemy co tracimy, jeśli czegoś nie spróbujemy. Czasami potrzebujemy tylko delikatnego pchnięcia, aby rozwinąć skrzydła. Kogoś kto potrzyma nas za rękę i powie "Będzie dobrze". "Odkąd cię nie ma" uświadamia każdego czytelnika, że warto stawiać sobie poprzeczki i pokonywać je. Wejdźcie śmiało do świata Emily i, wraz z nią, stawiajcie pierwsze kroki ku lepszej przyszłości. Pomogą Wam w tym nietuzinkowi bohaterowie oraz przyjemny wakacyjny klimat.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.