wtorek, 19 września 2017

"Najlepszy powód, by żyć" - PRZEDPREMIEROWA RECENZJA KSIĄŻKI


Oryginalny tytuł: Najlepszy powód, by żyć

Autor: Augusta Docher

 DATA PREMIERY: 27 września 2017 r.

Wydawnictwo: OMG Books

Liczba stron: 361


Dominika budzi się po kilku dniach. Wie, że to był wypadek, a ukochany ojciec wcale nie chciał jej zabić. Teraz, kiedy on jest w więzieniu, ona leży w szpitalu i walczy o życie. Chociaż właściwie, to inni walczą za nią, ponieważ ona się już poddała. Ale to, co miało być końcem, okazuje się być początkiem… Przewrotny los stawia na jej drodze ambitnego młodego lekarza, który dostrzega w niej coś więcej niż tylko pacjentkę. Gdy on będzie leczył jej ciało, jego brat Marcel, czarna owca szanowanej rodziny, spróbuje uleczyć jej duszę.

Gdy tylko przeczytałam opis tej książki, od razu zapragnęłam ją przeczytać. Wydawała się idealnie wpasowywać w mój gust, dlatego bez wahania się zgodziłam, gdy wydawnictwo zaproponowało mi współpracę. Gdy tylko dostałam paczkę zabrałam się do czytania. Nie mogę powiedzieć, że mi się nie podobało, bo naprawdę dobrze spędziłam czas, jednak znalazłam w niej mnóstwo wad. Na początku muszę powiedzieć, że "Najlepszy powód, by żyć" nie jest niczym odkrywczym i już od prawie samego początku jesteśmy w stanie przewidzieć zakończenie. Jest to typowa, schematyczna powieść, powielająca schematy. Jednak, na to mogę przymknąć oko, ponieważ jeśli książka jest dobrze napisana, przestaję zwracać uwagę na jej powtarzalność. Jednak nie mogę być równie wyrozumiała w stosunku do tego, jak szybko rozwijała się relacja Dominiki i Marcela. Nie mogę uwierzyć, że w realnym świecie dwoje młodych ludzi, którzy znają się kilka dni, postanawia razem zamieszkać. Nie potrafię zrozumieć, czemu Dominika w żaden sposób nie bała się czy nie była zaskoczona zachowaniem Marcela. Również jej relacja z ojcem wzbudzała moje wątpliwości. Dziwne jest dla mnie to, że nie miała najmniejszych pretensji czy wyrzutów za to co jej zrobił. Rozumiem, że był dla niej najważniejszy i potrafiłaby mu wybaczyć wszystko, ale nawet przez chwilę nie była na niego zła.
"Najlepszy powód', by żyć" czyta się wręcz błyskawicznie, jednak miałam problem z rozdziałami pisanymi z perspektywy Marcela. Chłopak zdecydowanie nadużywa młodzieżowego slangu. Rozumiem, że autorka chciała dzięki temu dodać powieści realizmu, ale momentami miałam ochotę go uderzyć, bo jego "żarty" były chamskie i żenujące. Sama mam siedemnaście lat, a czasami nie mogłam zrozumieć, co chłopak ma na myśli. Gdy już się wyżaliłam możemy przejść do zalet. Jeśli chodzi o bohaterów są oni po prostu "zwyczajni". To żadni wyidealizowani ludzie bez wad. Zarówno Marcel, jak i Dominika mają swoje za uszami, jednak dzięki temu możemy ich lepiej zrozumieć i wczuć się w ich problemy. Autorka bardzo ciekawie rozegrała kwestię z braćmi Leśniewskimi. Autorka umiejętnie wodziła nas za nos, przez co ciągle zmieniałam zdanie na temat tego, kto jest tym dobry, a kto zły.Podsumowując: "Najlepszy powód, by żyć" na pewno nie trafi na listę moich ulubionych powieści. Jednak mimo wad, ciągle pozostaje bardzo wartościową książką. Ta historia uświadamia, że wszystko przestaje być istotne, kiedy człowiek ma u swojego boku drugą osobę, która kocha. Wtedy nieważne jak wyglądamy, czy mamy gruby portfel. Liczymy się my - to, co mamy w głowie, duszy i sercu. Powieść potrafi zaskoczyć, niekiedy rozbawić, czasami wkurzy, ale szybko się ją czyta i można całkiem miło spędzić przy niej czas. Trochę mam kłopot z wystawieniem oceny, bo wady niestety były, ale treść ogólnie mi się podobała i z chęcią sięgnę po kontynuacje, bo zakończenie daje autorce furtkę do tego, żeby opisać dalsze losy bohaterów.


Za możliwość przedpremierowego przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Znak.

sobota, 16 września 2017

Proszę, bądźcie razem! Czyli nasze ulubione pary z "Once Upon a Time"

Razem z Izą z Heavy Books postanowiłyśmy zorganizować akcję związaną z premierą jednego z naszych ukochanych seriali, czyli "Once Upon a Time" . Zasady są proste: w każdą sobotę września publikujemy post, który ma umilić fanom serialu, oczekiwanie na siódmy sezon. Jeśli jesteście Oncers i czekacie na nowe odcinki, możecie również dołączyć do naszego wydarzenia na Facebooku! 


Ja:
Pokochałam tą parę już od ich pierwszego spotkania. Ich dialogi to prawdziwe perełki. Co chwilę zwijałam się ze śmiechu, ale jednocześnie chyba żaden inny duet nie wywołał u mnie tylu wzruszeń. Do tej pory szklą mi się oczy, gdy tylko pomyśle o scenie, gdy Robin opuszczał Storybrook. 
Regina jest moją ulubioną postacią, więc z całych sił trzymałam kciuki za jej szczęście, a jak wiemy, kiedy była z Robinem czuła, że jest jednak dla niej szansa na szczęśliwe zakończenie.

Iza: Dalej nie potrafię znieść tego, co stało się z Robinem. Ten człowiek kochał Reginę jak nikt inny, mimo że miała reputację Złej Królowej... Moje serduszko łamało się i zrastało razem z ich sercami. Ostatecznie posiada pęknięcia po sezonie piątym.

Ja: Mimo, że znajomość Killiana i Emmy nie zaczęła się zbyt kolorowo to od pierwszej sceny było widać, że między tą dwójką iskrzy! Ich uczucie rozwijała się powoli. Mimo, że Emma bała się kolejnego zranienia i otoczyła się murem, Hook się nie podał. Walczył o to, żeby stać się dla niej lepszym i aby zasługiwać na szczęśliwe zakończenie. Emma i Killian udowodnili nam, że żadna klątwa, ani nawet śmierć nie są w stanie ich rozdzielić, bo podobnie, jak Śnieżka i Charming, oni zawsze się odnajdą. 

Iza: Emma pasowała do Neala, ale to w jej związku z Hookiem widziałam tę magię. Tych dwoje pokazało, że nie ma dla nich ograniczeń. Zmierzyli się nawet ze śmiercią i wyszli z tego zwycięsko. W tym shipie podoba mi się również to, że Emma pokochała naszego pirata z czasem i tak naprawdę pokazała, że miłość może stawić czoła mrokowi, który kryje się w człowieku.

Ja: W baśni Disneya Bella rozkochuje w sobie Bestię i pocałunkiem prawdziwej miłości zdejmuje klątwę, a potem wszyscy żyją długo i szczęśliwie. Jednak w serialu nie jest tak kolorowo. Musimy pamięta, że Rumple nie potrafi zrezygnować z czarnej magii, nawet dla ukochanej. I choć tak bardzo pragnie kochać Belle, nie potrafi zrezygnować z potęgi, jaką daje mu bycie Mrocznym. Jednak nie ma takiej burzy, której nasi bohaterowie nie przetrwają. Choć tak wiele ich różni, wciąż są razem, dopełniając się wzajemnie. Tworzą duet, który ukazuje nam, że w każdym z nas drzemie dobro, od nas tylko zależy, czy pozwolimy mu się ujawnić.
Iza: Wiem, że wiele osób zawiodło się ogromnie na Rumpelsztyku, ale ja dalej shipuję go z Belle, zwłaszcza po końcówce szóstego sezonu. Przyznam, że żyję pod kamieniem i nigdy nie przyszło mi do głowy, by obejrzeć bajkową ,,Piękną i Bestię", ale jetem zdania, że Rumple i Belle ogromnie do siebie pasują. Dopełniają się i są dla siebie, gdy jest taka potrzeba. Najbardziej kocham serialową scenę z wyszczerbioną filiżanką... Po prostu... Uwielbiam tych dwoje.

Iza: Tutaj chyba nie muszę nic mówić. Śnieżka i Książę to ship idealny. Tyle razy pokazali, że jeśli ma się nadzieję w sercu, jest się w stanie zrobić wszystko. Nawet klątwy nie były w stanie ich rozdzielić, zawsze się znajdywali!

Iza:  Henry i Violet Ten ship jest tak uroczy i słodki, że nie mam słów. Pokazuje takie pierwsze miłostki, a jednocześnie, że nawet nastolatkowie mogą bronić się nawzajem. Tęcza murowana, ale ja ten parring naprawdę lubię.

Poprzednie posty o OUAT:

środa, 13 września 2017

"Woda, która niesie ciszę" - RECENZJA KSIĄŻKI


Oryginalny tytuł: The Silent Waters

Autor: Brittany C. Cherry

Seria: Elements. Żywioły (Tom 3)

Wydawnictwo: Filia

Liczba stron: 400

Ulotne chwile.
Nasze życie jest tylko ich sumą. Niektóre są bolesne, pełne cierpienia. Inne piękne, pełne nadziei i przyszłych obietnic.
Miałam w życiu wiele ważnych, zmieniających, stawiających przede mną wyzwania chwil. Momentów, które przerażały i pochłaniały. Jednak największe z nich – najbardziej wzruszające i chwytające za serce – dotyczyły jego.
Miałam dziesięć lat, gdy straciłam głos. Skradziono dużą część mnie, a jedyną osobą, która naprawdę mnie słyszała, był Brooks Griffin. Stanowił światło moich mrocznych dni, był obietnicą jutra, dopóki jego samego nie spotkała tragedia. Dramat, który zatopił go w morzu wspomnień.

Niejednokrotnie to już pisałam, ale powtórzę - uwielbiam Brittainy C. Cherry i z każdą jej kolejną książką coraz bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu. Szczególnie, że "Woda, która niesie ciszę" jest dla autorki bardzo osobista. Po epilogu możemy przeczytać krótką notatkę, z której dowiadujemy się, że ta sama kobieta, która teraz zachwyca nas swoją twórczością, kiedyś bała się wypowiedzieć choćby słowo. Na szczęście miała w swoim otoczeniu ludzi, który pomogli jej otworzyć się na świat i odnaleźć swój głos. "Woda, która niesie ciszę" to niby zwykły romans, jednak moim zdaniem ważniejsze od uczucia między głównymi bohaterami jest pogodzenie się z własną przeszłością. Autorka bardzo dobrze pokazuje, że nie możemy kochać kogoś innego, gdy najpierw nie pokochamy siebie.
Historia Maggie i Brooksa od samego początku niesamowicie mnie wciągnęła. Przez pierwszych kilka rozdziałów, w których obserwujemy dzieciństwo bohaterów, na mojej twarzy niemal przez cały czas gościł uśmiech. Dziewczynka była radosna, ufna, uparta i niesamowicie gadatliwa. Jednak wydarzenie, którego była świadkiem sprawiło, że jej świat ograniczył się do ścian domu, a cisza stała się jedyną namiastką bezpieczeństwa. Akcja dzieje się na przestrzeni prawie dwudziestu lat i dzięki temu możemy dokładnie śledzić przemianę bohaterów. Autorka stworzyła historię, w której przedstawia nam zmagania bohaterki z traumą, zaczynając od wydarzenia, które się do niej przyczyniło, przechodząc kolejno do jej fatalnych skutków i prób poradzenia sobie z nimi. Bardzo podobało mi się to, że temat został odpowiednio rozwinięty. Brittainy C. Cherry pokazała, że miłość odgrywa bardzo ważną rolę, ale nie jest też tak, że gdy się pojawi, wszystkie problemy znikną. Ta historia może wydawać się bardzo prosta - przyjaźń pomiędzy chłopcem a dziewczynką zamienia się w miłość, banał występujący w co drugim romansidle - jednak autorka sprawiła, że z pozoru błahy pomysł nabrał głębi.
Głównym motywem jest trauma Maggie, jednak znajdziemy tu również wiele ciekawych wątków pobocznych. Przedstawienie relacji rodzinnych to jedna z największych zalet "Wody, która niesie ciszę". Wszyscy, którzy mieli styczność z twórczością Brittainy C. Cherry pewnie wiedzą, że każda jej książka to prawdziwy wulkan emocji. Radość, smutek, miłość, strach, gniew... Czytając tę książkę można poczuć całą paletę przeróżnych emocji. Podczas czytania całkowicie zapomniałam o otaczającym mnie świecie. Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to byłby to dwie rzeczy. Po pierwsze, pod koniec jak na moje oko akcja za bardzo przyspieszyła. W pewnym momencie w życiu bohaterów nastąpił przełom, który pociągnął za sobą całą lawinę zdarzeń. Kolejną sprawą jest opis książki, który zdecydowanie za dużo zdradza. Mowa w nim o tym, że Brooksa również spotka jakaś tragedia. Sądziłam, że wydarzy się to dużo szybciej, a tymczasem ma to miejsce dopiero pod sam koniec. Jednak to tylko drobne mankamenty, niemające dużego wpływu na przyjemność płynącą z czytania. Co więcej mogę dodać? To Brittainy C. Cherry! Po prostu musicie to przeczytać!


sobota, 9 września 2017

Once Upon a Time Book TAG

Razem z Izą z Heavy Books postanowiłyśmy zorganizować akcję związaną z premierą jednego z naszych ukochanych seriali, czyli "Once Upon a Time" . Zasady są proste: w każdą sobotę września publikujemy post, który ma umilić fanom serialu, oczekiwanie na siódmy sezon. Jeśli jesteście Oncers i czekacie na nowe odcinki, możecie również dołączyć do naszego wydarzenia na Facebooku!
 

 Autorką Tagu jest RosePerdu Books 
1. Snow White / Mary Margaret - Postać, która jest pełna nadziei.

Długo się zastanawiałam, ale w końcu postanowiłam wybrać Ashera z "Kiedy pada deszcz". Mimo, że przy tej książce wylałam morze łez to Asher był naprawdę cudowną postacią. Mimo, że jego życie było bardzo trudne, nie poddał się i pomógł Kate zmierzyć się z przeszłością.

 
2. Charming - najbardziej czarująca postać męska.

Peeta, Daemon, Archer, Aaron, Jamie, Miles, Owen, Elyas, Will, Tristan, Chaol, Ridge, Keller, Maxon, Raffe... Próbowałam, ale naprawdę nie jestem w stanie ograniczyć się tylko do jednego bohatera.


3. Emma Swan - postać, która chce by wszyscy byli szczęśliwi. 

Nad tym pytaniem nie muszę się długo zastanawiać. Katie z "Promyczka" to właściwa osoba na właściwym miejscu. Jej bliscy zawsze mogli liczyć na jej wsparcie. Zależało jej na szczęściu innych i co ważne, na chęciach się nie skończyło, bo zawsze robiła co w jej mocy, żeby komuś pomóc. 

4. Henry - postać, która widzi w innych same dobre rzeczy.

Zastanawiałam się nad Katie z "Promyczka", ale nie chciałam się powtarzać, więc wybiorę Sadie z "Oddychaj mną". Wydaje mi się, że w zamyśle autorki Sadie miała być twardo stąpającą po ziemi dziewczyną, a wyszła taka ciapata i naiwna. Dobrze, że potrafiła wierzyć w ludzi, ale już dawno przekroczyła w tym granicę zwykłej głupoty.

5. Regina Mills - postać, która z złoczyńcy stała się bohaterem.

Jest całkiem sporo takich osób, ale moja ulubiona bohaterka zasługuje na kogoś wyjątkowego. Właśnie dlatego postawiłam na Warnera z "Dotyku Julii". W pierwszym tomie był bardzo interesującym bohaterem, ale co tu dużo mówić... Nie pałałam do niego sympatią. Natomiast w drugim tomie udało mi się lepiej go zrozumieć, a w trzecim już całkowicie przepadłam!


6. Belle - miłośnicza/miłośnik książek.

Mogłabym dopasować do tego pytania Cath z "Fangirl", ale średnio ją lubię, dlatego postawię na Maggie - bohaterkę "Wody, która niesie ciszę". Dziewczyna zmaga się z traumą, przez którą od wielu lat nie wyszła z domu, a książki były jej jedyną namiastką normalnego życia.


7. Rumplestilskin - postać, dla której liczy się tylko władza.

Mam wrażenie, że dawno w żadnym Tagu nie wspominałam o "Igrzyskach śmierci" - jak najszybciej muszę naprawić ten błąd, dlatego wybiorę Almę Coin. Chyba nikomu nie muszę wyjaśniać dlaczego...




8. Hook - postać, dla której najważniejsza jest zemsta.

Brogan z "Bez uczuć" idealnie pasuje do tej kategorii. Zemsta na rodzinie, która skazała jego bliskich na cierpienia, stała się sensem jego życia. Mężczyzna był gotów do wszystkiego, aby tylko osoby, które go skrzywdziły, cierpiały równie mocno, co on.



9. Dark One - postać, która jest po prostu zła.

Długo myślałam, ale nie potrafię znaleźć nikogo takiego. Jasne, w książkach jest mnóstwo czarnych charakterów, ale chyba za każdym stoi jakaś głębsza historia i nie mogę znaleźć nikogo, kto byłby po prostu zły.

10. Osoby, które Tagujesz.
Poprzednie posty o OUAT:

środa, 6 września 2017

Kolejny cel osiągnięty! [KONKURS]

Gdy założyłam bloga marzyłam o 100 000 wyświetleń i 300 obserwacjach. Cieszyłam się z każdego mniejszego osiągnięcia, ale te dwie liczby zawszy były szczytem moim marzeń. Nie mogę uwierzyć, że udało mi się to osiągnąć. Zbiegło się to również ze wspaniałą propozycją współpracy z wydawnictwem, więc chyba szczęśliwsza już być nie mogę. Nie jestem dobra w pisaniu podziękować, ale chcę żebyście wiedzieli, jak bardzo jestem wdzięczna, bo bez Was nic bym nie osiągnęła. Nawet sobie nie wyobrażacie, ile radości daje mi każdy komentarz! Długo zastanawiałam się nad tym, w jaki sposób chcę Wam podziękować. Pomyślałam, że ciekawym pomysłem będzie zrobienie dla Was jedynego w swoim rodzaju Box'a. Nie będzie on zawierał książki, ale postaram się go wypełnić gadżetami związanymi z książką, którą sami wybierzecie. Mam nadzieję, że mój pomysł Was zaciekawi i weźmiecie udział w rozdaniu :-)


Oto co powinnaś/powinieneś zrobić, jeżeli chcesz wygrać:
  • zaobserwować mojego bloga
  • zgłosić chęć udziału w komentarz
  • podać swój adres e-mail
  • podać książkę, która ma być tematem przewodnim Box'a (Możecie wybierać tylko z książek, które czytałam. Pełną listę możecie znaleźć na LubimyCzytać
  •  
    KONKURS TRWA od 6 do 29 września 2017 roku

     Do zwycięzcy 30 września wyśle maila. Na odpowiedź ma czas do 4 października. Jeśli tego nie zrobi, wybiorę kogoś innego.   

    Regulamin konkursu:
    1. Organizatorem konkursu jest Julia Armanowska autorka bloga http://czytam-ogladam-recenzuje.blogspot.com
    2. Nagroda w konkursie jest  ufundowana przez organizatorkę konkursu.
    3. Konkurs trwa do 29 września do godziny 23:59. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
    4. Aby wziąć udział w konkursie należy być osobą pełnoletnią lub posiadać zgodę rodzica.
    5. Uczestnikiem może być każdy, kto posiada adres korespondencyjny na terenie Polski. 
    6. Zwycięzca zostanie wybrany drogą losową.
    7. Zwycięzcę o wygranej powiadomię drogą mailową.
    8. Żeby konkurs się odbył musi zgłosić się minimum 15 uczestników.  
     
     
    Na koniec chciałaby Was zaprosić na grupę, którą założyłam razem z Angie z kanału Jeszcze jeden rozdział. Będzie nam bardzo miło jeśli dołączycie. Dopiero zaczynam, ale postaramy się, żeby każdy nasz czytelnik/widz znalazł tam coś dla siebie.


    sobota, 2 września 2017

    Porwę Reginę, schowam ją w szafie i poczekam aż Killian przyjdzie mnie aresztować! Czyli 7 sezon "Once Upon a Time"


    Razem z Izą z Heavy Books postanowiłyśmy zorganizować akcję związaną z premierą jednego z naszych ukochanych seriali, czyli "Once Upon a Time" . Zasady są proste: w każdą sobotę września publikujemy post, który ma umilić fanom serialu, oczekiwanie na siódmy sezon. Jeśli jesteście Oncers i czekacie na nowe odcinki, możecie również dołączyć do naszego wydarzenia na Facebooku!
     

    *POST ZAWIERA SPOILERY Z POPRZEDNICH SEZONÓW i mnóstwo teorii psychofanki serialu wysnutych na podstawie wywiadów z twórcami*

    Nowy sezon jest wogóle potrzebny? 
    Sześć sezonów wypełnionych przygodami, miłością, uśmiechami i wzruszeniami. Każda postać miała swoją unikatową historie. W dużej mierze charakter nadawali im aktorzy, więc nasuwa się pytanie, co teraz? Jak to będzie, kiedy z ekranów znika większość starej obsady? Zostają tylko: Lana Parrilla, Colin O'Donoghue i Robert Carlyle. Część fanów postanowiła odpuścić sobie dalsze oglądanie serialu, inni będę kontynuować tylko z sentymentu. Odniosłam wrażenie, że niewielu z czystą ciekawością czeka na sezon siódmy. Sama na początku byłam do niego sceptycznie nastawiona i wolałam, aby szósty sezon był ostatni. Kocham "Once Upon a Time" z całego serca, więc bałam się, że serial straci wszystko to, co w nim uwielbiam. Jednak z czasem sobie uświadomiłam, że przecież Adam Horowitz i Edward Kitsis  będę "czuwać", więc powinnam im zaufać. Co prawda nadal trochę się boję, ale jednocześnie już nie mogę się doczekać. 

    A co z ich "I żyli długo i szczęśliwie"?
    Najbardziej bałam się tego, że nowy sezon wymaże w pewnym sensie szczęśliwe zakończenia, jakie otrzymali bohaterowie. Jednak Horowitz odpowiedział, że "to były nie tyle szczęśliwe zakończenia, ile szczęśliwe początki". I dodał, że "to nie kompletny reset czy też reboot, to nowy rozdział". Kitsis stwierdził z kolei, że nikt nie zamierza wymazywać tego, co się działo przez ostatnich sześć lat ani sprawiać, że ludzie poczują się, jakby te sześć lat zmarnowali. Jennifer Morrison ma się pojawić w jednym odcinku 7. sezonu "Once Upon a Time" - i nie będzie jedyna. "Byłbym bardzo zawiedziony, gdybyśmy nie mieli ich z powrotem" - odpowiedział Eddy Kitsis na pytanie, czy inni członkowie dawnej ekipy jeszcze wrócą. "To oznacza tak" - dodał Adam Horowitz.

    Nowa Śnieżka i Książę?
    Do obsady serialu dołączyła Dania Ramirez, która wcieli się w rolę "nowego" Kopciuszka. Będzie ona ukochaną Henry'ego (Andrew J. West) i matką Lucy. To właśnie na ich przygodach będzie opierał się nowy sezon. Henry opuścił dom, aby  odwiedzić inne bajkowe krainy, z nowymi historiami i nowymi postaciami. W jednej z nich zakochuje się w Kopciuszku i przeżywa romans podobny do Śnieżki i Księcia. Wpada tam w tarapaty i wzywa na pomoc swoją rodzinę, którą stanowią postacie Reginy, Rumpla i Hooka. Tutaj pojawia się pytanie: "Dlaczego również Emma nie ruszyła mu z pomocą?". 

    Nowa klątwa
    Henry i Kopciuszek będą głównymi postaciami siódmego sezonu, więc macocha Kopciuszka mogłaby być głównych czarnych charakterem. To właśnie ona mogła chcieć rozdzielić zakochanych i rzuciła klątwę, która przeniosła wszystkich do Seattle. Tak jak w Storybrooke władzę podczas klątwy sprawowała Regina, tak tutaj nową szefową stanie się Lady Tremaine, w którą wcieli się Gabrielle Anwar. Z wywiadów z twórcami możemy się dowiedzieć, że uwięzi wszystkich w dzielnicy Hyperion Heights i połączy ich z normalnymi ludźmi, by trudniej było im się odnaleźć.

    Złoczyńcy nie dostają szczęśliwych zakończeń?
    Według mnie to, że w serialu została Regina, Killian i Rumple nie jest dziełem przypadku. Jak już wspominałam, nie mam żadnej sensownej teorii, która wyjaśnia nieobecność Śnieżki, Księcia i Emmy, ale podejrzewam, że jest w tym głębszy sens, niż tylko to, że Jennifer Morrison odeszła z serialu. Regina, Killian i Rumple kiedyś byli złoczyńcami, dwójka zmieniła się, ten ostatni chyba też, ale z nim nigdy nic nie wiadomo. Dostali także swoje szczęśliwe zakończenia, ale jak wiemy: złoczyńcy nie dostają szczęśliwych zakończeń. Moim zdaniem, sezon siódmy mógłby skupić się na tym, że ci złoczyńcy będą próbowali odzyskać swoje szczęśliwe zakończenia albo, jak ktoś woli radosne początki. Uważam, że bardzo ciekawym zabiegiem byłoby pokazanie czegoś w rodzaju ostatniej próby. Trójka bohaterów pokonała zło w swoich serach, ale mogli wtedy liczyć na pomoc bliskich. Chętnie zobaczyłabym bitwę, którą stoczą samotnie. 
    "Mamy nadzieję, że fani podejdą do show z otwartym umysłem. Jesteśmy bardzo podekscytowani tymi postaciami. Jesteśmy bardzo podekscytowani tym, co robimy z powracającymi postaciami. Mamy nadzieję, że fani zakochują się w tej nowej odsłonie serialu tak bardzo, jak zakochaliśmy się my." - Adam Horowitz











    Część informacji udało mi się znaleźć na stronie Fandoms.pl

    środa, 30 sierpnia 2017

    "Dziedzictwo ognia" - RECENZJA KSIĄŻKI


    Oryginalny tytuł: Heir of Fire

    Autor: Sarah J. Maas

    Wydawnictwo: Uroboros

    Seria: Szklany tron (Tom 3)

    Liczba stron: 565

    Celaena Sardothien przeżyła już wiele – brutalne szkolenia, niewolę, turniej o pozycję Królewskiej Obrończyni… Tym razem jednak przyjdzie się jej zmierzyć z własnymi demonami, z ciężarem jej dziedzictwa. Aby uzyskać informacje – kluczowe w wojnie z okrutnym królem Adarlanu – musi nauczyć się panować nad ogniem, który nosi w sobie. Podczas gdy codziennie ćwiczy pod czujnym okiem nieśmiertelnego Rowana, król wciela w życie kolejne z jego mrocznych planów. Jednak i na dworze władcy zawiązują się sojusze, mające na celu zakończenie jego panowania i przywrócenie magii na kontynencie.
    Celaena, nieświadoma tego, co się dzieje w Rifthold, ma jeden cel – dostać się do legendarnego Doranelle, którym rządzi Maeve, i uzyskać odpowiedzi na nurtujące ją pytania.

    Do przeczytania "Dziedzictwa ognia" zabierałam się kilka razy, a przeczytać je w całości udało mi się dokładnie rok po skończeniu "Korony w mroku". Na początku nie byłam przekonana, czy rozłąka Celaeny z Chaolem i Dorianem mnie nie zniechęci, jednak podczas czytania tego nie odczuwałam. Akcja dzieje się w trzech różnych miejscach. Pierwsza to miejsce pobytu Celaeny, której towarzyszy Rowan, druga to Adarlan, w którym obserwujemy poczynania księcia i kapitana. Natomiast zupełną nowością jest trzecia, czyli perspektywa czarownicy Manon, która wraz z innymi sabatami uczy się latać na wywernach. Z jednej strony taki podział jest bardzo ciekawym posunięciem ze strony autorki, ale z drugiej - przeszkadzał mi się wgryźć w akcje, ponieważ gdy już na dobre wciągnęłam się w jakiś wątek, przenosiliśmy się do innego. Dodatkowo w tej części nie dzieję się aż tyle, co w poprzednich, przez co momentami byłam naprawdę znudzona i w efekcie męczyłam tą cegiełkę kilka tygodni. "Dziedzictwo ognia" bardziej skupia się na przeżyciach bohaterów, niż na pościgach i walkach, chociaż jest kilka naprawdę emocjonujących momentów. Szczególnie końcówka, która jest przegenialna! Celeana zachowała typowe dla siebie cechy, za które ją lubię, a dodatkowo pokazał się od bardziej "ludzkiej" strony, ponieważ dzięki licznym retrospekcją możemy poznać jej przeszłość i zrozumieć jej głęboko skrywane lęki.
    Jeśli chodzi o postacie męskie to nadal jestem #TeamChoal, chociaż po wydarzeniach z drugiego tomu Kapitan trochę pogubił się w swoich uczuciach. W "Koronie w mroku" moja sympatia do Doriana trochę osłabła, ale teraz znowu się do niego przekonałam. Wcześniej wydawał mi się trochę mdły, jednak w tym tomie udało mi się go zrozumieć. Również Rowan zdobył moją sympatie, chociaż po tylu zachwytach na jego temat, spodziewałam się czegoś więcej. Jak na razie jego relacja z Celaeną pozytywnie mnie zaskoczyła. Bałam się, że autorka stworzy kolejny wątek romantyczny, z którym będę się męczyć, bo nadal kibicuję zabójczyni i Cholowie. Jednak Sarah J. Maas serwuję nam coś trochę innego - moim zdaniem - o wiele lepszego. Również bardzo mi się podobało rozwinięcie wątku Doriana. Może i finał jest dość dramatyczny, ale to tylko potęguje mój zachwyt! Po genialnej "Koronie w mroku" miałam dość duże wymagania i muszę przyznać, że lekko się zawiodłam. Oczywiście nie mówię, że "Dziedzictwo ognia" jest złe! Co to, to nie! Jednak według mnie mogło być dużo lepsze. Uważam, że to jak na razie najsłabszy tom "Szklanego tronu". Mam nadzieję, że czwarty będzie dużo lepszy, bo po tak emocjonującym zakończeniu, mam w stosunku do niego wielkie nadzieje. 


    Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.