sobota, 5 sierpnia 2017

"Nie dajesz mi spać" - RECENZJA KSIĄŻKI

             
Oryginalny tytuł: Wallbanger

Autor: Alice Clayton

Wydawnictwo: Pascal

Seria: Nie dajesz mi spać (Tom 1)

Liczba stron: 400

Caroline, właścicielka kota i projektantka wnętrz, właśnie wprowadziła się do fantastycznego mieszkania w San Francisco. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie Simon – jej nowy sąsiad – i jego nocne zwyczaje… Kiedy erotyczne przygody Simona kolejny raz wyrwały Caroline ze snu, miarka się przebrała. Dziewczyna zaczęła szczerze nie cierpieć mężczyzny zza ściany, a zabójczo przystojny sąsiad nic sobie z tego nie robił. Gdy przypadkiem się spotykają, dla dobra wspólnych znajomych zawierają pokój. Ale czy uda im się go utrzymać? Czy w końcu zauważą, że między nimi aż iskrzy?

Nie będę się rozpisywała o fabule, ponieważ niczym szczególnym się ona nie wyróżnia. Caroline i Simon poznają się w dość dwuznacznej sytuacji, na początku się nie znoszą, ale oczywiście, potem się w sobie zakochują. Kreacja postaci nie jest zbyt oryginalna, aczkolwiek zapałałam do nich dużą sympatią. Caroline na pierwszy rzut oka mogłaby się wydawać nudna, ale tak naprawdę jest zdecydowana, wie czego chcę i nie owija w bawełnę. Lubię ją za to, że wali prosto z mostu, bo strasznie nie lubię niedomówień i zabawy w kotka i myszkę. A jeśli chodzi o jej sąsiada zza ściany, to mam do powiedzenia tylko jedno: ten facet jest g e n i a l n y! Ma wszystkie cechy, jakie cenię u książkowych bohaterów. Simon jest tajemniczy, pewny siebie i standardowo - zabójczo przystojny. W pierwszych rozdziałach wydaje się być klasycznym przykładem badboya. Już wtedy byłam w nim po uczy zakochana, jednak potem okazał się być jeszcze czuły, kochający i może troszeczkę nieśmiały, ale przy tym jak cholernie uroczy! Tak... całkowicie przepadłam. Alice Clayton bardzo dobrze przedstawiła rozwijającą się więź między bohaterami. Najpierw powoli, stopniowo podsycała ogień pożądania, by na końcu wybuchnął niczym wulkan.
Styl pisania autorki jest lekki i przyjemny, przez co książkę można pochłonąć w jeden dzień. Podobało mi się, że autorka bawiła się narracją. Najczęściej historię śledziliśmy oczami Caroline, ale zdarzały się też fragmenty, w których poznawaliśmy myśli jej przyjaciół, a nawet... kota. Nie przecierajcie oczu ze zdumienia, bo to prawda! W jednym rozdziale narratorem jest pewien przezabawny kociak. Czytanie "Nie dajesz mi spać" było dla mnie czystą przyjemnością, aczkolwiek ostatnie kilkanaście stron wydało mi się zbędnych. Mimo, że w książce jest dużo podtekstów erotycznych to samego seksu nie ma zbyt dużo. Miałam wrażenie, że w końcówce autorka przypomniała sobie, że pisze erotyk i chciała na siłę poupychać tam jeszcze więcej scen łóżkowych, chociaż w tym przypadku określenie "łóżkowych" nie jest do końca adekwatne, bo miejsca bywały różne. Na szczęście zostały one bardzo zgrabnie opisane, przez co dobrze się je czytało. Co takiego wyjątkowego jest w tej historii? Nie mam pojęcia! Niby typowy romans, ale mimo przewidywalności "Nie dajesz mi spać" ma w sobie  "to coś", co nie pozwala jej nie kochać. Może i przemyślenia bohaterów nie są szczególnie głębokie, ale w tej książce wcale nie o to chodzi!  Humor ociekający ironią i sarkazmem sprawia, że czytając po prostu świetnie się bawimy. To nie jest wymagająca lektura, więc z pewnością nada się idealnie na okres wakacyjny. 
 

5 komentarzy

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, ale wydaje się być dobrym pomysłem na lato :) Taka lekka lektura. Pozdrawiam, Daria z book-night.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejne dwa tomy również idealnie nadają się na lato, a epilogi pisane z perspektywy kota to jeden z zabawniejszych elementów ;) W kolejnych tomach autorka świetnie rozwija postać Caroline, z kolei Simon nadal jest sobą, choć brakuje mu tego "czegoś" z pierwszej części.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz o niej słyszę, ale może się skuszę ze względu na ten humor. :)

    Buziaki,
    StormWind z bloga cudowneksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i faktycznie nie jest to ambitna lektura, ale także podobała mi się ta lektura :) Lekka, przyjemna i z humorem :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.