sobota, 8 lipca 2017

"Podbój" - RECENZJA KSIĄŻKI


Oryginalny tytuł: The Score

Autor: Elle Kennedy

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Seria: Off-Campus (Tom 3)

Liczba stron: 448

Allie Hayes przechodzi kryzys. Zakończenie studiów zbliża się wielkimi krokami, a ona wciąż stoi przed dylematem, którą ścieżkę kariery wybrać. Na domiar złego leczy złamane serce po rozstaniu z  chłopakiem. Dziki seks bez zobowiązań, by zapomnieć, nie jest lekarstwem na jej problemy, ale nie sposób oprzeć się Deanowi Di Laurentisowi, przystojniakowi z drużyny hokejowej. Dean zawsze dostaje to, czego chce. Dziewczyny, oceny, dziewczyny, uznanie, dziewczyny… To kobieciarz, zgadza się, i póki co nie spotkał kobiety odpornej na jego wdzięki. Aż poznał Allie... Przebojowa blondynka zawojowała jego świat przez jedną noc – i teraz chce, żeby zostali przyjaciółmi? O nie. To on mówi, kiedy jest koniec. Dean nie ustąpi w pogoni za swoim celem, ale gdy na drodze pojawiają się nieoczekiwane przeszkody, zaczyna się zastanawiać, czy nie nadszedł czas, by przestać zaliczać… a oddać strzał prosto w serce.

Seks, seks, seks... wszędzie tylko seks. "Podbój" to 450 stron, na których bohaterowie a) uprawiają seks lub b) rozmawiają o nim. Rozumiem, że Allie, Dean i ich przyjaciele mają po dwadzieścia kilka lat, więc autorka nie mogła pominąć takich scen, ale już po kilkunastu stronach miałam dość. Niestety, ale z każdą kolejną częścią seria "Off-Campus" staje się coraz mniej interesująca. Trzeci tom nie jest zaskakujący nawet w najmniejszym stopniu. "Podbój" to książka jakich wiele. Ma bardzo schematyczną budowę i przewidywalne od samego początku zakończenie. Co prawda jest zabawnie i uroczo, ale na dłuższą metę zaczęło mnie to nudzić. Na szczęście, gdy już chciałam spisać "Podbój" na straty, jedno wydarzenie sprawiło, że moja wiara w Elle Kennedy odżyła. Przez te kilkanaście końcowych stron przypominałam sobie, za co uwielbiam wcześniejsze tomy serii, jednak ostateczny finał ponownie mnie rozczarował. Autorka rozpoczęła kilka pobocznych wątków, które zainteresowały mnie bardziej, niż romans między głównymi bohaterami, jednak pozostawiła je bez należytego zakończenia. Dużo wątków zostało wrzuconych chyba tylko dlatego, żeby zapchać strony. Jednak po cichu liczę na to, że może w czwartej części doczekam się odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.
Bohaterowie wydają się nieco płytcy. Zabrakło mi lepszego tła dla ich historii. Autorka skupia się przede wszystkim na schemacie ułożonej dziewczyny, lubiącej stałe związki, zakochanej w chłopaku, któremu tylko jedno w głowie. Trochę razi mnie w oczy ta powtarzalność -  we wszystkich tomach, które do tej pory przeczytałam, autorka ciągnie schemat "gracz" i grzeczna dziewczynka. Co prawda Allie jakoś szczególnie mnie nie irytowała. Powiem więcej - nawet ją polubiłam, ale za to Dean przez dłuższy czas nie mógł zdobyć mojej sympatii, a to jest naprawdę dziwne, ponieważ uwielbiam głównych męskich bohaterów z dwóch poprzednich tomów.
"Podbój" jest to typową pozycją do zrelaksowania się, ponieważ nie wymaga od nas głębszego skupienia na fabule. Chociaż w kilku momentach trochę mi się dłużył, a schematyczność była męcząca, to zabawne dialogi zasługują na pochwałę. Jeśli jesteście fanami poprzednich dwóch części, to możecie skusić się na "Podbój", aby ponownie spotkać się z ulubionymi postaciami, ale nie nastawiajcie się na zbyt wiele. To jedna z tych książek, które przeczytamy, od czasu do czasu się pośmiejemy, ale po skończeniu szybko o niej zapomnimy.


5 komentarzy

  1. Ja mam w odległych planach powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam "Układ" i na tym skończyłam. Czytałam wiele recenzji, które mega chwaliły wszystkie części, a ja się zastanawiałam, dlaczego każdemu się podoba taka przeciętna książka. Ta naprawdę pierwsza część podobała mi się. Polubiłam bohaterów i humor, który tak uwielbiam w książkach. Jednak to zwykła książka na rozluźnienie, po np. jakichś ciężkich książkach, kiedy chcemy coś lżejszego. Ta książka była dla mnie po prostu dobra i przeciętna. Najgorsze było to, że schematy strasznie się rzucały. I to trochę zmniejszało moją ekscytację książką. Bo tak naprawdę jest wiele książek ze schematami, ale niektóre są tak dobre, mają w sobie to coś, że już przymykamy okiem na te schematy, jednak w tej książce nie było tego "czegoś" co pozwoliłoby to żebym wybaczyła. Uważam, że seria powinna się kończyć na pierwszej części. Bo naprawdę, nie żałuję przeczytania, jednak 2 i 3 część to dla mnie lekka strata czasu. Pierwsza byłaby wystarczająca. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W życiu nie słyszałam o tej serii! Chociaż może gdybym zobaczyła którąś z jej okładek, coś zaświtałoby mi w głowie. W każdym bądź razie: schematyczność to jeden z najgorszych morderców dobrej fabuły! :C

    NaD okładkę - dawne LimoBooks (małe, duże zmiany ;)).

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaczęłam po 20 stornach odłożyłam bo miałam dość tego że w tej książce jest tylko o jednym no kurcze ile można :D Przeczytałam Układ i Błąd i na prawdę tam był przynajmniej poruszony jakiś problem przemocy w rodzinie czy alkoholizmu. I główni bohaterowie nie byli aż tak zboczeni jak Dean i Allie gdzie oni w kółko tylko o jednym więc odłożyłam oddałam do biblioteki nie przeczytaną i dobrze mi z tym :D
    Zapraszam do mnie w wolnej chwili :)
    https://karola8399.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. W "Układzie" się zakochałam, dlatego nie wyobrażam sobie, abym nie sięgnęła po dalsze części serii :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.