środa, 5 lipca 2017

"Klątwa przeznaczenia" - RECENZJA KSIĄŻKI


Autor:

Wydawnictwo: Novae Res
      
Seria:
Klątwa przeznaczenia (Tom 1)

Liczba stron: 812

Arienne, młoda czarodziejka, szukając schronienia przed grożącym jej niebezpieczeństwem, postanawia zaufać Przeznaczeniu. Uzbrojona jedynie w magiczne umiejętności oraz kobiecą intuicję i spryt, przybywa do Czarnej Twierdzy, siedziby Związku- bractwa rządzonego twardą męską ręką, gdzie nie ma miejsca dla inteligentnych, uzdolnionych kobiet, takich jak ona. Zmuszona znosić liczne upokorzenia ze strony bezwstydnych Związkowców Arienne wchodzi pod protektorat jednego z najsilniejszych i najgroźniejszych z nich. Nie spodziewa się jednak, że za sprawą intrygującego, czarnowłosego mężczyzny cały jej plan się skomplikuje, zaś Los wyznaczy im wspólną misję.

Zacznę dość nietypowo i mam nadzieję, że autorki mnie za to nie znienawidzą, ale "Klątwa przeznaczenia" przypominała mi "Szklany tron" w połączeniu z "Pięćdziesięcioma twarzami Greya". Może zabrzmiało to trochę kontrowersyjnie, ale proszę, nie wyłączajcie jeszcze tej recenzji i nie skreślajcie "Klątwy". Nie mam na myśli koszmarnego stylu pisania, płytkich bohaterów i braku konsekwencji, bo na żadną z tych rzeczy nie mogę się poskarżyć w przypadku prozy
rola kobiet ogranicza się do zaspokajania męskich potrzeb. Gdy Związkowcy znudzi się aktualna kochanka, może ją wysłać do Podziemia i bez problemu znaleźć sobie lepszą. Jeśli liczycie na romantyczne i czułe sceny miłosne to nie znajdziecie ich tu za wiele. Co prawda, z czasem Severo pod wpływem Arienne pokazuję swoje łagodniejszą stronę, ale nie zapominajmy o tym, że w Czarnej Twierdzy nawet pocałunek w usta jest karany śmiercią. Podobało mi się, że relacja Mistrza Walk i jego Milady rozwijała się powoli i nienachalnie, ale jeśli chodzi o ich charaktery to sama nie mogę jednoznacznie określić, co o nich sądzę. Szczególnie o Mistrzu Walk. Z jednej strony jest bezwzględnym katem, ale szybko okazuje się, że jednak lubi muzykę i taniec. Wydało mi się to trochę zbyt oklepane i nie pasujące do tej historii. Muszę się jeszcze przyczepić do tego, że Arienne ciągle określaną jako "malutką, delikatniutką i drobniutką", a Severo jako "ogromnego, olbrzymiego i potężnego". Wszystko rozumiem, ale momentami miałam wrażenie, że czytam o krasnoludku i wielkoludzie.   
Jak już wspomniałam na początku - polecam "Klątwę przeznaczenia", jednak wiem, że to nie jest powieść na każdego. Mimo kilku momentów zwątpienia mi przypadła do gustu, dlatego z niecierpliwością wyczekuję drugiego tomu, bo zakończenie bardzo mnie zaskoczyło. Najlepsze jest to, że akcja toczyła się na mniej więcej równym poziomie, bez żadnych fajerwerków, a potem nagle bum i koniec... 





3 komentarze

  1. Nie jestem pewna, czy przekonałby mnie taki sposób prowadzenia narracji, zwłaszcza, gdy sprawa ma się w przypadku takiej cegiełki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama nie wiem. Też trochę boję się tego sposobu prowadzenia narracji. Czy mnie nie zmęczy? Dodatkowo czytam przy małym dziecku, często odkładam lekturę. Zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chcę przeczytaćc, wiele dobrego czyta się o tej książce :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.