sobota, 27 maja 2017

"Mimo naszych kłamstw" - RECENZJA KSIĄŻKI


Oryginalny tytuł: Thief

  Autor: Terryn Fisher 

Wydawnictwo: Otwarte
      
Seria: Mimo moich win (Tom 3)

Liczba stron: 328


 Wiesz dobrze, że nie da się żyć bez ponoszenia konsekwencji własnych decyzji, tak samo jak nie da się żyć bez patrzenia za siebie. Zawsze będziesz wspominał, zawsze będziesz rozpamiętywał. Wielka miłość, która odeszła… Pamiętasz jeszcze, co czułeś, gdy znikała? Ja czuję to cały czas.
Zniszczyłem wszystko. Mam już dosyć tych bezsennych nocy, kiedy analizuję, co się stało. To nie miało prawa się wydarzyć! Ile razy wypowiadałeś w myślach to zdanie? Nawet raz to za dużo. Dla mnie te słowa to już niemal modlitwa.
Chcesz mojej rady? Zastanów się głęboko, zanim zaczniesz okłamywać ukochaną osobę, bo pewnego dnia rozejrzysz się dookoła i zobaczysz jedynie zgliszcza – ruiny życia, które chciałeś mieć, tragedie osób, które darzyłeś uczuciem, zniszczonego siebie.
Nie, nie zostawię tak tego. Mimo naszych kłamstw tym razem postawię wszystko na jedną kartę. Przecież ona mnie potrzebuje…
C.

W ostatniej części serii Tarry Fisher wreszcie dopuszcza do głosu Caleb'a. Z jego perspektywy poznajemy wydarzenia z przeszłości i śledzimy jego poczynania w walce o serce Olivii.  Kobieta jest już mężatką i próbuje wierzyć w słuszność decyzji, jaką podjęła. Również Leah nie daje o sobie zapomnieć i zaczyna planować zemstę na byłym mężu. Byłam bardzo ciekawa, jakie przeszkody tym razem czekają na bohaterów. Autorka przyzwyczaiła nas do niesamowicie wciągającej fabuły i huraganu uczyć. Niestety, w "Mimo naszych kłamstw" tego zabrakło. Większość wydarzeń wydawała mi się naciągana i zupełnie niepotrzebna. Skoro Tarryn Fisher skończyły się pomysły, mogła nieco wydłużyć tom drugi i na nim poprzestać, a nie pisać coś, co nie ma prawie żadnego sensu. Już myślimy, że Olivia i Caleb zrobili jakiś krok do przodu, jednak potem nagle wracamy do punktu wyjścia. Rozumiem, że ich związek jest bardzo burzliwy, ale w tej części ich rozstania i powroty nie miały żadnego sensu. Jak pewnie się domyślacie, takie zachowanie bohaterów niesamowicie mnie drażniło. O ile w poprzednich tomach lubiłam ich mimo wad, to teraz miałam ochotę nimi potrząsnąć. 
Zacznijmy od Caleba, bo to on grał pierwsze skrzypce. W drugim tomie bardzo podobał mi się jego stosunek do córki, która była jego oczkiem w głowie. Jednak jego zachowanie w "Mimo naszych kłamstw" było po prostu podłe. Już się przyzwyczaiłam do tego, jak Leah traktuje córkę, ale po Calebie się tego nie spodziewałam. Moim zdaniem mężczyzna za łatwo ulegał Olivii. Krew się we mnie gotowała, gdy kolejny raz do niego dzwoniła, bo potrzebowała pomocy, a potem go olewała. Dlatego końcówka do mnie nie przemawia. Zabrakło mi czegoś głębszego, bo miałam wrażenie, jakby autorka napisała to zakończenie już dawno temu, a potem tylko wciskała pomiędzy kolejne rozstania i powroty tylko po to, by jakoś zapełnić te 300 stron. Wszyscy mówili, że trzeci tom jest najlepszy - nie zgadzam się z tym. Jest zdecydowanie najsłabszy. Tarryn Fisher ponownie udowadnia, że z miłości człowiek jest w stanie posunąć się do okropnych rzeczy, ale o tym były już dwie poprzednie części, więc teraz byłam znudzona wałkowaniem w kółko tego samego. "Mimo moich win" było czymś oryginalnym i poruszającym, a gdy po raz trzeci powtarzał się ten sam schemat, byłam zwyczajnie znudzona. Widzimy, że bohaterowie w jakiś sposób dojrzewają i jest to zaleta książki, ale uważam, że aby to opisać autorka nie potrzebowała kolejnej części. 

3 komentarze

  1. Chętnie sięgnę po pierwsze części :) Szkoda, że trzecia część Cię rozczarowała. Choć trochę też rozumiem, gdy pewne rzeczy są nieustannie powielane :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio mam problem z młodzieżówkami podobnymi do "Mimo moich win", a wszystko przez przewidywalność i czasami naciąganie fabuły. Nie ukrywam, że chciałabym przeczytać ten cykl, jednak obawiam się utartych schematów. Nie lubię tego, bo po co czytać coś, co już się zna?

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama tez uważam, że dwie poprzednie części były lepsze od tej. Mnie pierwsza połowa książki, która opowiadała głównie o Calebie i Olivii - strasznie irytowała, uważam, że w książce zaczęło się coś dziać i bardziej mnie zainteresowała, gdy pojawiła się Leah :D Wtedy przynajmniej było ciekawie. :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.