środa, 26 kwietnia 2017

"Girl Online. Solo" - RECENZJA KSIĄŻKI


 Oryginalny tytuł: Girl Online. Going Solo

  Autor: Zoe Sugg

  Seria: Girl Online

  Wydawnictwo: Insignis

  Liczba stron: 348

Na początku nowego roku szkolnego jest gotowa stawić światu czoła w pojedynkę. Noah skrócił swoje światowe tournée, zapadł się pod ziemię i nikt – nawet Penny – nie ma pojęcia, co się z nim dzieje. Megan zaprasza Penny do swojej akademii artystycznej, więc nadarza się okazja do zawarcia nowych przyjaźni.  Dobrym sposobem na tęsknotę jest pomaganie wszystkim wokół. Elliot potrzebuje swojej najlepszej przyjaciółki bardziej niż kiedykolwiek, a nowo poznana Posey zmaga się z tremą i szuka pomocnej dłoni. Ale czy Callum, czarujący Szkot z akademii Megan, jest w stanie rozproszyć smutki Penny? Czy uda się jej zapomnieć o Noah, skoro wciąż prześladują ją wspomnienia?

Zaczynając swoją przygodę z serią Zoe Sugg musicie mieć świadomość, że "Girl Online" daleko do ideału, ale jeśli podejdziecie do niej z dystansem, możecie być naprawdę pozytywnie zaskoczeni. To jedna z tym książek, po których zakończeniu chcecie natychmiast spakować walizki, podróżować, spełnić marzenia i podbić świat! Zoella doskonale potrafi przemycić pomiędzy wierszami system wartości i przypomnieć czytelnikowi, co tak naprawdę jest w życiu ważne. Pokazuje, że mimo pojawiających się na naszej drodze kłopotów, zawsze warto walczyć i wierzyć, że w końcu wszystko się poukłada. Po raz kolejny Zoe udało się opisać niejeden problem bliski współczesnym nastolatkom. Podoba mi się również, że nie tylko poruszony został ich temat, ale w treści znajdują się także rady, jak można próbować sobie poradzić z ich rozwiązaniem. Po skończeniu "Girl Online. W trasie" sądziłam, że seria zakończy się na dwóch tomach, jednak niespodziewanie dowiedziałam się o premierze trzeciej. Mówiąc szczerze, nie wiedziałam, czego się po niej spodziewać. Miałam też pewne obawy, bo opis zapowiadał pojawienie się Calluma, a trójkąta miłosnego z nim Penny i Noah po prostu bym nie zniosła. Co prawda trójkąta jako takiego nie ma, ale postać przystojnego Szkota była dla mnie największym rozczarowaniem w całej książce.  
Nasze informacje na jego temat są bardzo okrojone. Wiemy prawie tylko tyle, że wygląda jak "anioł wyrzeźbiony ze szkockich gór". Kilka razy miałam nadzieję, że autorka bardziej rozwinie jakiś wątek z jego udziałem, ale niestety się nie doczekałam. Collum wydawał mi się taką przystojną zapchajdziurą, która miała wypełnić lukę w czasie tajemniczego zniknięcia Noah. W "Girl Online. Solo" po raz kolejny spotykamy się z Megan, którą po tej części znienawidziłam chyba jeszcze bardziej. Jej postać jest dość przewidywalna, ale jednocześnie najbardziej napędza akcje. Najnowsza powieść Zoe Sugg to niezobowiązująca lektura, przy której można się zrelaksować - na chwilę znaleźć się Brighton, Nowym Jork, albo w Szkocji i wyobrazić sobie, że znamy światową gwiazdkę pop. "Girl Online. Solo" to idealne domknięcie całej trylogii, chociaż miałam wrażenie, że pod koniec wszystkie wątki zostały za szybko rozwiązane. Rozstrzygnięcie sytuacji pojawiały się nagle, jedna za drugą, bez większego zastanowienia. Pokochałam życie Penny, jej rodzinę i przyjaciół, czułam się jakbym przynależała do jej świata, dlatego z chęcią pozostałabym w nim na dłużej. Możecie zarzucić serii przewidywalność, ale ja i tak uważam, że warto po nią sięgnąć, bo rzadko, która książka daje nam takiego kopa do życia. 

4 komentarze

  1. Nie interesuje mnie ta książka.Może nie jest zła, ale to już nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie gdybym była młodsza, to sięgnęłabym po tę książkę, ale wydaje mi się, że jestem już na nią za stara. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie grunt to podchodzi to tej trylogii z dystansem i luzem, ja tak właśnie zrobiłam i książki bardzo mi się podobały. Właśnie najlepsze w nich jest to, że dzięki nim poczułam większą motywację, by dbać o swoją pasję, pisać bloga, robić zdjęcia, a także podróżować, czego akurat niezbyt lubię, a jednak dzięki niej nabrałam ochoty.
    Owszem książki są trochę przesłodzone, ale naprawdę warto je czytać. Przede wszystkim fajnie rozluźniają i są dobrą rozrywką. :)
    Lost in my books

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chcę przeczytać, bo pierwsze dwie części przyjemnie mi się czytało :) Są idealną rozrywką, taką rozluźniającą :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.