sobota, 25 marca 2017

"Mniej złości, więcej miłości" - RECENZJA KSIĄŻKI


Oryginalny tytuł: Mniej złości, więcej miłości

Autor: Natalia Sońska

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Liczba stron: 324

Kinga pracuje w redakcji pisma modowego „Pearl”. Jej życie jest idealnie poukładane i pozbawione problemów. Fajna praca i zakochany w dziewczynie po uszy fotograf Daniel są cudownym uzupełnieniem sielanki. Nic nie zapowiada nagłego załamania… Życie Kingi zmienia się jednak diametralnie, gdy dziewczyna dowiaduje się, że jej ukochany wyjeżdża na międzynarodowy kontrakt do Afryki i zostawia ją na kilka miesięcy. Ale nie jest to jedyna szokująca wiadomość…

To miała być miła i przyjemna obyczajówka. Nie zgadzałam się na łamanie mojego serca! To nie miało tak być! Pod koniec byłam pewna, że wiem jak się skończy "Mniej złości, więcej miłości" i uśmiechem na ustach przerzucałam kolejne strony, aż dotarłam do ostatniej... Chyba nikt nie powiedział autorce, że w taki sposób nie kończy się książek! Nie można zostawiać czytelnika ze złamanym sercem i szczęką na podłodze! Jednak zacznijmy od początku... Kingę poznaliśmy już w "Garści pierników, szczypcie miłości". Akcja toczy się kilka miesięcy po wydarzeniach z tamtej powieści. W końcówce Kinga umówiła się z Danielem na sylwestra i jak się okazało od tamtego czasu tworzą szczęśliwą parę. Jednak do czasu... Pewien "problem"- jak określił to Daniel, staje na drodze ich szczęścia. Mężczyzna wyjeżdża, a Kinga zostaje sama ze złamanym sercem. Z opisu mogłoby się wydawać, że "Mniej złości, więcej miłości" to opowieść o uczuciu tej dwójki, jednak pokuszę się o stwierdzenie, że bardzo często są spychani na drugi plan. Za to na pierwszy na przemian wysuwają się dwie inne historie. Pierwsza zaczyna się w momencie, gdy Kinga znajduję stare zdjęcia i próbuje rozwikłać tajemnice rodziny zamieszkującej kilkadziesiąt lat temu jej dom. Druga to losy nowej dziennikarki zatrudnionej w  "Pearl" - Mirki (w książce częściej była nazywana Mirą, ale nie znoszę tego zdrobnienia). Kobieta podejrzewa swojego byłego chłopaka o współpracę z ... mafią. Jak możecie się domyślić - będzie ciekawie... Pościgi, porwania - tego na pewno nie zabranie. 

Na początku miałam wrażenie, jakby autorka nie wiedziała o czym napisać tą książkę i powciskała mnóstwo niepasujących wątków - mafia nijak mi nie pasowała do rodzinnych tajemnic z przeszłości. Jednak  w końcówce świetnie się to zgrało i stworzyło spójną historię. W  "Garści pierników, szczypcie miłości" miałam problem z bohaterami i tak samo tutaj nie wszystkich polubiłam. Szczególną niechęć żywię do Mirki. Na początku wydawała się pozytywnie zakręconą osobą, jednak potem zaczęła mnie niemiłosierni irytować. Przez większość książki zachowywała się jak rozkapryszony bachor, wielokrotnie ryzykowała swoim (i nie tylko swoim) życiem, żeby zrobić komuś na złość, a najczęściej były to osoby, które chciały jej pomóc. Autorka potem po części wyjaśniła, skąd wzięło się u niej takie zachowanie, jednak to nie zmienia faktu, że miałam ochotę porządnie potrząsnąć tą kobietą! Wręcz wyczekiwałam chwili, w której wreszcie zapłaci za swoją głupotę i nikt nie będzie jej wtedy ratował. Osobą, które już czytały "Mniej złości, więcej miłości" powiem, że wolałabym, aby to Mirka musiała przeżywać to co Kinga  w końcówce. Podsumowując: to dobra książka, którą warto przeczytać mając już za sobą "Garść pierników...". Język autorki jest prosty i przyjemny, więc można ją pochłonąć w kilka wieczorów. Tak jak pisałam na początku - zaskoczenie zaskakuje i jest najmocniejszym aspektem całej powieści. Dwie wcześniejsze powieści Natalii Sońskiej jakie czytałam były urocze i bajkowe, a finał tej jest bardziej realistyczny, bo w prawdziwym życiu nie zawsze wszystko dobrze się kończy. Nie dawno wyszekolejny tom o losach Kingi i Hani - już nie mogę się doczekać aż go przeczytam!

 

7 komentarzy

  1. Na chwilę obecną nie mam ochoty na tę lekturę.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusi mnie twórczość pani Sońskiej, bo słyszę o niej niemal same pozytywy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię książki, które łamią mi serce, a że twórczości Sońskiej jeszcze nie znam i chcę to nadrobić, to już wiem, za jakim tytułem będę rozglądać się w najbliższym czasie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak dla mnie "Mniej złości, więcej miłości" jest jedną z dwóch najlepszych powieści Sońskiej, zaraz obok tej najnowszej :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam jedną książkę autorki i mi się podobała, więc z chęcią kiedyś sięgnę i po resztę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam ostatnio właśnie Garść pierników i Obudź się Kopciuszku i bardzo mi się podobały muszę koniecznie sięgnąć i po tą skoro mówisz że tak ciekawie się kończy :D Muszę zobaczyć czy jest u mnie w bibliotece jak jutro będę :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ta książka jest już na mojej liście, ale nie wiem kiedy ją przeczytam napewno nie w najbliższym miesiącu.
    mój blog

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.