środa, 22 marca 2017

"Dziewczyna o kruchym sercu" - RECENZJA KSIĄŻKI


Oryginalny tytuł: Dziewczyna o kruchym sercu

  Autor: Elżbieta Rodzeń

Wydawnictwo: Zysk i S-ka


Liczba stron: 568


 Janek to chłopak towarzyski i lubiany, w szkole wzorowy uczeń, a w wolnych chwilach wolontariusz. Ulka to jego przeciwieństwo – opryskliwa, nieufna, skryta. Oboje są w klasie maturalnej, a z racji częstych nieobecności dziewczyna ma zaległości z matematyki. Janek zgłasza się na ochotnika, aby jej pomóc. Chce po prostu wypełnić kolejne zadanie. Z biegiem czasu z zaskoczeniem odkrywa, że coraz bardziej zależy mu na Uli. Dziewczyna jednak cały czas go odpycha… Zupełnie jakby czuła, że on nie jest z nią szczery i nigdy nie będzie mógł zdradzić jej swojej tajemnicy. Czy Ula pozwoli Jankowi zbliżyć się do siebie?


Nie wiem, czy tylko ja tak mam, ale wolę pisać recenzje słabych książek. Wtedy szybko i łatwo mogę się wyżalić i ponarzekać, a gdy przeczytam coś wyjątkowo dobrego nigdy nie wiem, co napisać. Właśnie tak jest w tym przypadku. Elżbieta Rodzeń stworzyła powieść, którą trudno opisać słowami. Jeśli myślicie, że to kolejna smutna historyjka o chorych nastolatkach, to jesteście w błędzie. Autorka nie stara się nam na siłę wpierać, że chore osoby muszę być silne, walczyć i nigdy się nie poddawać. Elżbieta Rodzeń nie boi się pisać o bólu, strachu i poniżeniu. Najbardziej w tej powieści podobała mi się właśnie ta szczerość, bez udziwnień i upiększeń. "Dziewczyna o kruchym sercu" mogłaby się wydawać historią o chorobie jakich wiele. Tylko, że w tej książce nic nie jest typowe. Jest to powieść od początku do końca przepełniona smutkiem i cierpieniem, jednak równie często łzy, na mojej twarzy pojawiał się uśmiech. Praktycznie od początku wiemy, jak ciężko chora jest Ula i zdajemy sobie sprawę z tego, jak ta historia może się skończyć, jednak mimo to z całych sił ściskamy kciuki za to, żeby wydarzył się cud
Dawno nie spotkałam się z tak przezabawnymi i uroczymi dialogami. Trudno mi to opisać słowami, ale wydawały się takie.. naturalne. Czasem potrafię sobie wyobrazić, w którym momencie autor myślał: "Tak, teraz muszą się śmiać". Jednak tym razem nie znalazłam ani słowa pisanego na siłę. Kolejną ogromną zaletą są bohaterowie. Rzadko zdarza się, że i chłopak, i dziewczyna przypadają mi do gustu, a Elżbiecie Rodzeń udało się tego dokonać. Janek był miłym oderwaniem od bohaterów z jakimi spotykałam się dotychczas. Zauważyłam, że typowi "niegrzeczni chłopcy" powoli odchodzą w zapomnienie, a na ich miejscu pojawiają się ci "skrzywdzeni przez los". Nie zrozumcie mnie źle, bo często sięgam po książki o bohaterach z drugiej kategorii i bardzo je lubię, ale cieszę się, że w tej książce mamy do czynienia z czymś zupełnie innym. Janek co prawda jest dość popularny w szkole, ale nie można mu zarzucić arogancji. Świetnie się uczy, jednak jak się później okazuje nie we wszystkim jest taki doskonały, co tylko dodaje uroku. To bohater z sercem na dłoni, szczery, dobroduszny oraz głęboko wierzący. 
Ulka to dziewczyna, która większość życia spędziła w szpitalu. Przez co stała się opryskliwa i niedostępna, jednak Jankowi udaje się odsłonić jej prawdziwe oblicze. Odrywa dziewczynę, która kocha piec, czytać książki i nie chcę spędzić reszty życia w domu... czekając na śmierć. O Ule troszczy się wiele osób, ale dopiero Janek pozwala jej być normalną dziewczyną. Jak łatwo się domyślić, zaczyna łączyć ich uczucie, jednak chłopak nie może zapomnieć o tym, że pojawił się w życiu Uli po to, żeby pomóc jej spokojnie odejść. Mimo to coraz częściej zaczyna myśleć o tym, czy jest jakiś sposób, żeby ją zatrzymać. Bardzo mi się podobało jak autorka poprowadziła wątek wiary głównego bohatera i wszystkiego co się z nią wiąże. Bałam się, że zakończenie wyjdzie zbyt cukierkowe i tandetne, jednak okazało się naprawdę dobre. Pewne wątki zaskakująco się rozwinęły, co nie zdarza się często w książkach tego typu.
Długo zwlekałam z napisaniem recenzji "Dziewczyny o kruchym sercu". Nadal mam w głowie taką plątaninę myśli, że trudno mi napisać jakieś sensowne zdane. Jest to przepiękna i niezwykle przejmująca powieść, którą naprawdę trzeba przeczytać. Długo się zastanawiałam co mam napisać. Jak ująć uczucia, które towarzyszyły mi podczas czytania, jednak najlepiej będzie jeśli sami ją przeczytacie i odkryjecie jej magię. 

1 komentarz

  1. Fabuła mnie kusi, ale mam trochę obaw, bo jak widzę jest to przybijająca książka :(

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.