środa, 8 lutego 2017

"Zakochaj się we mnie" - RECENZJA KSIĄŻKA


Oryginalny tytuł: A Valentine Anthology

Autor: Antologia

Wydawnictwo: Pascal

Liczba stron: 128

 Alice Clayton porywa nas w romans… małżeństwa ze stażem. Jennifer DeLucy hipnotyzująco pisze o mężczyźnie z marzeń sennych. Bohaterka opowiadania Nicki Elson odważnie oświadcza, że nie lubi walentynek. Jessica McQuinn ujawnia, że kochać można nie tylko jedną kobietę. Victoria Michaels odkrywa, jakie szanse na spełnienie ma licealna miłość. Alison Oburia zabiera nas na pełne melancholii spotkanie z parą, którą połączył przypadek.

  1.  "Smak zmysłów" - Alice Clayton
  2. "Zdobyta przez wikinga" - Jennifer DeLucy
  3. "Nie obchodzę walentynek" - Nick Elson
  4. "Stać cię na więcej" - Jessica McQuinn ♥♥
  5. "Powrót do domu" - Victoria Michaels ♥♥
  6. "Połączeni" - Alison Oburia ♥♥♥♥
- Słabe
♥♥ - Przeciętne
♥♥♥ - Bardzo dobre
♥♥♥♥ - Genialne

Bardzo podoba mi się idea wydawania zbiorów opowiadań na różne okazje. Do tej pory czytałam dwa o tematyce bożonarodzeniowej i byłam zadowolona. Największym plusem antologii jest to, że jednej książce możemy znaleźć kilka, albo nawet kilkanaście różnych historii. Oczywiście, nie wszystkie nam się podobają, ale przy takiej różnorodności możemy mieć pewność, że któreś przypadnie nam do gustu. Nie inaczej było z "Zakochaj się we mnie". Sam pomysł na wydanie opowiadań walentynkowych niesamowicie mi się spodobał, jednak gdy zaczęłam czytać nie było tak kolorowo. Autorką pierwszego opowiadania - "Smak zmysłów" - jest Alice Clayton, którą pokochałam za przezabawne "Nie dajesz mi spać". Byłam pewna, że nawet jeśli opowiadania innych autorek nie przypadną mi do gustu do Alice mnie nie zawiedzie. Jednak było zupełnie inaczej. "Smak zmysłów" to wielkie rozczarowanie. Nie jest ani zabawnie, ani jakoś specjalnie romantycznie. Jest po prostu koszmarnie nudno.  To opowiadanie jest właściwie o niczym. 
Czułam się tak, jakby ktoś wziął jakiś romans i wyciął z niego przypadkową scenę. Niby styl pisania autorki jest dobry, bohaterzy też niczego sobie, ale co z tego, skoro nie zauważyłam w tym opowiadaniu żadnego sensu? I o ile Alice Clayton świetnie radzi sobie w dłuższych formach, to przy krótkiej zupełnie poległa. Kolejne opowiadanie - "Zdobyta przez wikinga" - sprawiło, że nieco bardziej doceniłam poprzednie, bo to było koszmarne! Dawno nie czytałam nic tak chaotycznego i po prostu... dziwnego. Bohaterka pisze książkę i potem w snach przenosi się do świata, który wykreowała, żeby uprawiać seks z głównym bohaterem. I to by było na tyle - to cała fabuła. Zakończenie chyba miało zaskoczyć, ale tak naprawdę było do bólu przewidywalne. Styl pisania autorki pozostawia wiele do życzenia, a niektóre sceny było niesmaczne. Trzecie opowiadanie - "Nie obchodzę walentynek" - było troszkę lepsze od poprzedniczek, ale nadal niczym mnie nie zaciekawiło. Zakończenie można przewidzieć już po przeczytaniu samego tytułu, chociaż nie uważałabym tego za aż tak wielki minus, gdyby nie główna bohatera. Nic mnie tak nie irytuje jak dziewczyny zachowujące się w stylu "Myślę jedno, ale zrobię drugie". Po czwartym opowiadaniu osiągnęłam już taki poziom rozczarowania, że nie spodziewałam się zupełnie niczego. Jednak "Stać cię na więcej" udowodniło mi, że może ta książka nie będzie aż tak beznadziejna.  To bardzo ciepła opowieść o rodzinnej miłości. Może nie jest to nic odkrywczego, ale było naprawdę zabawnie i uroczo. 
Piąte opowiadanie - "Powrót do domu" - okazało się jeszcze lepsze! Było właśnie tym, czego oczekiwałam po "Zakochaj się we mnie". To przeurocza, lekka historia miłosna, w której nie brakuje humoru. Już naprawdę myślałam, że lepiej być nie może, ale "Połączeni" dosłownie rozłożyli mnie na łopatki. To opowiadanie jest genialne! Wszystkie wcześniejsze były przesłodzone, a to jest bardzo wzruszające. Historia Katy i... albo może lepiej nic więcej nie będę Wam zdradzać. Mimo, że to tylko kilkanaście stron to autorce udało się mnie zaskoczyć. Napisanie dobrego opowiadania nie jest takie proste, jak może się wydawać, a Alison Oburio udało się to perfekcyjnie. Bałam się, że zakończenie okaże się naiwne i przesłodzone, ale na szczęście autorka zakończyła w idealnym momencie. Sugeruje nam, co dalej mogło się wydarzyć, ale uniknęła niepotrzebnego lania lukru.
Jak sami widzicie, moja droga z "Zakochaj się we mnie" byłą kręta, ale mimo wszystko nie żałuję, że ją przeczytałam. Jeśli natknięcie się na tą książkę w bibliotece, albe ktoś z Waszych znajomych ją posiada, to możecie przeczytać "Powrót do domu" i "Połączonych", ale całą resztę możecie sobie odpuścić.  


6 komentarzy

  1. Ja rzadko sięgam po takie książki składające się z różnych historii. Tutaj całością mnie nie przekonałaś, ale może warto zwrócić uwagę właśnie na tą ostatnią pozycję. (I chyba skradł Ci się błąd, bo raz piszesz, że to "Połączeni", a potem "Przeznaczeni" :)) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za uwagę! Już poprawiłam ten błąd :-)

      Usuń
  2. O BOŻE!!!!
    Nie dość, że książka Alice Clayton (również kocham "Nie dajesz mi spać")to jeszcze zbiór opowiadań. Odkąd przeczytałam "Podaruj mi miłość", to po prostu przepadłam i się zakochałam!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć!
    Zostajesz nominowana do Tea Book Tagu. ♥
    http://a-moze-tak-ksiazka.blogspot.com/2017/02/027-tea-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czuję się ani zachęcona ani zniechęcona XD

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.