środa, 22 lutego 2017

"Seria niefortunnych zdarzeń" - RECENZJA SERIALU


Oryginalny tytuł: Lemony Snicket's A Series of Unfortunate Events

Twórcy: Mike Carey

Ilość sezonów: 1
  
Obsada:
Neil Patrick Harris jako Hrabia Olaf
Malina Weissman jako Violet Baudelaire
Louis Hynes jako Klaus Baudelaire
 Patrick Warburton jako Lemony Snicket 
  
Na skutek tragicznego pożaru trójka nadzwyczajnie zdolnych i uroczych dzieci Baudelaire - Wioletka, Klaus i Słoneczko - traci dom oraz oboje rodziców. Sieroty trafiają do odrażającego Hrabiego Olafa. Ten tylko czyha na fortunę Baudelairów, która ma przejść w ręce najstarszej córki po jej dojściu do pełnoletności. Dzieci rozpoczynają niebezpieczne i pełne niefortunnych zdarzeń życie, tak inne od tego, które wiodły przed pożarem w domu z rodzicami.

"Serię niefortunnych zdarzeń" zaczęłam oglądać przypadkowo. Nie miałam planów na wieczór, a co lepszego mogę robić w piątek 13-tego, niż oglądać ekranizację najbardziej pechowych książek? Włączyłam pierwszy odcinek, potem drugi... i zanim się zorientowałam skończyłam oglądać ostatni. Zakochałam się już od pierwszych sekund, bo samo intro jest małym dziełem sztuki. Dwa odcinki są zrealizowane na podstawie jednej książki i za każdym razem, gdy przechodzimy do kolejnej części, intro ulega zmianie. Może się to wydawać bez znaczenia, ale dzięki temu widzimy, ile pracy twórcy włożyli w realizację serialu i jak bardzo go dopracowali. Rzeczą, która niewątpliwie wyróżnia "Serię niefortunnych zdarzeń" jest fakt, że nikt nie zachęca nas do obejrzenia. Wręcz przeciwnie - w każdym odcinku kilkakrotnie słyszymy, że nie powinniśmy go oglądać. "Nie patrz się! nie patrz się! To serial co zatruje życie Ci i dzień. Każdy odcinek rzuca smutku cień. Nie patrz się więc, nie patrz się, nie patrz się... Bo tylko strach i zawód tu czekają Cię. Każdy kogo spytasz powie stanowczo: Nie patrz się, nie patrz się...". Na początku potraktowałam te ostrzeżenia z przymrużeniem oka i spodziewałam się typowego, zabawnego serialu dla dzieci i młodzieży. Wyszłam z założenia, że nie może być zbyt brutalnie, a okazało się, że morderstw tu nie brakuje. Kolejnym bardzo ciekawym zabiegiem zastosowanym w serialu jest sposób prowadzenia narracji. O kolejnych przygodach rodzeństwa Baudelaire'ów  opowiada nam Lemony Snicket, który jednocześnie 1) komentuje wydarzenia w serialu, 2) jest autorem książek o losach dzieci, 3) sam jest bohaterem swoich książek. To może się wydawać trochę pokręcone, ale w serialu sprawdza się znakomicie!
"Seria niefortunnych zdarzeń" ma niesamowity klimat. Bajkowa scenografia i kostiumy robią wrażenie, a dramatyzm i groza mieszają się z komizmem tworząc coś niesamowitego! Serial jest pełen czarnego humoru, który w pełni docenią starsi odbiorcy, więc nie jestem przekonana, czy to dobra propozycja dla młodszych widzów. Miejscami jest naprawdę koszmarnie. Oczywiście nie mam tu na myśli potworów wyskakujących z szafy i psychopaty z piłą łańcuchową, ale w niektórych momentach jesteśmy naprawdę poruszeni ogromem nieszczęść spadających na trójkę dzieci. Sam autor sugeruje, że "niektóre obrazy są zbyt przygnębiające dla zwykłego widza". Kolejnym plusem produkcji są idealnie dobrani aktorzy. Patrick Harris jako Hrabia Olaf zmienia wygląd niczym kameleon. Każde jego wcielenie jest oryginalne i szalone, a to z kolei prowadzi do niekontrolowanych wybuchów śmiechu. Uwielbiam również Patricka Warburtona, który wciela się Lemony'ego Snicketa. Młodzi aktorzy wcielający się w rodzeństwo zdobyli moją sympatię, ale moją ulubienicą jest Słoneczko! Mimo, że jest jeszcze bardzo malutka to inteligencją nie odstaje od starszego rodzeństwa. Los nie oszczędza Baudelaire'ów, przez co nie mogą zbyt długo pozostać w jednym miejscu. Co dwa odcinki zmieniają opiekuna i dzięki temu jest jeszcze ciekawiej. Za każdym razem trafiamy w nowe miejsce, przez co tym serialem po prostu nie można się znudzić! Pierwszym sezonem "Serii niefortunnych zdarzeń" jestem absolutnie zachwycona i już nie mogę się doczekać premiery kolejnego.


5 komentarzy

  1. Kocham ten serial! ♥ Obejrzałam go, bo mi się nudziło i pochłonęłam go, a Hrabia Olaf nie wiem czemu, ale kiedy go zawsze widziałam wybuchałam śmiechem, po prostu ta postać jest świetna! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam ten serial! Chyba Netflix jeszcze nigdy mnie zawiódł i nie zanosi się, żeby miało się to zmienić!

    Dwie strony książek

    OdpowiedzUsuń
  3. Według mnie ten serial to jedna z najdokładniejszych i najlepszych ekranizacji książek jakie widziałam. Mam nadzieję, że kolejne sezony będą równie dobre (jak nie lepsze), bo w tej produkcji drzemie niesamowity potencjał! ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż za zbieg okoliczności - w momencie, gdy przeczytałam Twoją recenzję, skończyłam oglądać drugi odcinek tego serialu i czuję się pozytywnie nastawiona na następne.
    W przeciwieństwie do Ciebie nie traktowałam tych ostrzeżeń z przymrużeniem oka, ponieważ oglądałam już film na podstawie serii książek o Lemonym Snickecie (jestem zachwycona Jimem Carrey'em w roli Hrabiego Olafa!) i wiedziałam, co się święci.
    Mimo wszystko zgadzam się - serial jest wart polecenia! ;)

    Ściskam,
    Izzy z Heavy Books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie muszę nadrobić film i może jeszcze książki :-)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.