sobota, 21 stycznia 2017

"Chemia naszych serc" - RECENZJA KSIĄŻKI


Oryginalny tytuł: Our Chemical Hearts

Autor: Krystal Sutherland

Wydawnictwo: Dolnośląskie

Liczba stron: 256

Henry Page nigdy nie był zakochany. Jako beznadziejny romantyk, wyobraża sobie to słynne kołatanie serca, miłość w stylu „nie mogę jeść, nie mogę spać” i ma nadzieję na właśnie taki obrót wydarzeń – mimo że jeszcze żadna z tych rzeczy mu się nie przytrafiła. Zamiast tego był szczęśliwy skupiając się na swoich ocenach, dostaniu się do college’u z Ligi Ivy i w końcu na zostaniu redaktorem szkolnej gazetki. Ale wtedy, do jego klasy weszła Grace Town i Henry już wiedział, że od tego momentu wszystko zacznie wyglądać inaczej.

Nie planowałam sięgać po "Chemię naszych serc". Czytając opis myślałam, że to pewnie kolejny przewidywalny romansik między dwójką "smutnych" nastolatków. Jednak pod wpływem recenzji na kanale Maja K. , postanowiłam dać jej szansę i po prostu ją przeczytałam. Opis sugeruje zwyczajną młodzieżówkę, jednak Krystal Sutherland stworzyła coś z czym chyba nigdy wcześniej się nie spotkałam. Uprzedzam, że to co napiszę w tej recenzji może zahaczać o spoiler, ale nie jestem w stanie Was zachęcić, jeśli nie wspomnę o pewnym szczególe. Więc jeśli nie chcecie, żebym cokolwiek zdradziła, po prostu sami przeczytajcie i dowiedźcie się o co chodzi.
Drugie ostrzeżenie: przygotujcie się na to, że mogę mówić nieco chaotycznie, ale mam w głowie taką plątaninę myśli, że nie wiem, czy dam radę napisać coś sensownego.
Jak wspomniałam powyżej na początku uznałam Grace za kolejną "skrzywdzoną przez los bohaterkę". Pewnie wiecie o czym mówię - "Smutna dziewczyna poznaje chłopaka i życie staje się piękne". Jednak gdy zaczęłam czytać, zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo się myliłam. Grace tak naprawę nie żyje. Już dawno odebrała sobie do tego prawo. I jeśli sądzicie, że Henry sprawi, że nagle będzie szczęśliwa to muszę Was rozczarować - nic w tej książce nie jest tak oczywiste. To właśnie bohaterowie stanowią jeden z najmocniejszych punktów "Chemii naszych serc" – chociaż wykreowano ich na podstawie dość oczywistych schematów, nadal pozostają oryginalni. Henry wydaje się być przeciętnym nastolatkiem, ma kilku przyjaciół, ale nie jest szczególnie popularny. Szczytem jego marzeń jest zostanie redaktorem naczelnym szkolnej gazetki. Jednak przy bliższym poznaniu okazuje się, że patrzy na świat inaczej, niż jego rówieśnicy. Darzę Hanry'ego wielką sympatią mimo, że popełniał błędy i czasem miałam ochotę nim potrząsnąć. Jednak dzięki temu wydawał się jeszcze bardziej realny i łatwiej mogłam się z nim utożsamić. Może się wydawać, że "Chemia naszych serc" to bardzo smutna historia, jednak nie brakuje w niej  zabawnych dialogów i mnóstwa nawiązać do popkultury. Chociaż głównym tematem powieści Krystal Sutherland jest pierwsza miłość to również relacje z rodziną i przyjaciółmi zajmują w niej ważne miejsce.
Chyba wszystkie historie miłosne, jakie czytałam opowiadały o wielkim uczuciu, które zmienia życie bohaterów o 180 stopni, bo przecież jaki ma sens pisanie książki o zwykłym zauroczeniu? "Chemia naszych serc" pokazała, że jednak ma sens. Krystal Sutherland w swojej powieści porusza problemy o jakich wcześniej czytaliśmy, jednak jej spojrzenie jest czymś nowym... Nie macie pojęcia jak bardzo chciałabym podzielić się kilkoma wnioskami jakie wyciągnęłam z tej książki, ale najlepiej będzie, gdy sami odkryjecie wszystkie tajemnice "Chemii naszych serc". Ta książka to dla mnie niesamowite odkrycie. Chwilami jest dowcipna i urocza, a jednocześnie bolesna. Ma wspaniałych bohaterów i znakomity styl. Jeśli nadal nie jesteście przekonani, czy warto czytać "Chemię naszych serc" spójrzcie na to tak: ta książka ma tylko 250 stron, więc nawet jeśli Wam się nie spodoba, nie stracicie wiele czasu, a ja zapewniam, że naprawdę warto! A co jeśli to jest Wasza ulubiona książka, a Wy się tego nie dowiecie, bo nie dacie jej szansy? 


7 komentarzy

  1. Już sam opis książki bardzo mnie zainteresował, a po twojej recenzji od razu stwierdziłam, że muszę ją koniecznie przeczytać :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawie się zapowiada widziałam ją ostatnio w bibliotece i zastanawiałam się czy wziąć ale po twojej recenzji już wiem że na pewno po nią sięgnę ;)
    Pozdrawiam serdecznie i w wolnej chwili zapraszam do siebie ;)
    http://karola8399.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście po opisie spodziewałabym się typowej młodzieżówki, a tu się okazuje, że dostajemy coś innego. Lubię historie, które z jednej strony są bolesne, a z drugiej znajdują się w nich elementy humorystyczne, więc myślę, że powieść mogłaby się mi spodobać :)
    Z perspektywy czytelnika

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze przyznam, że nie ciągnęło mnie zbyt specjalnie do tej powieści, bo też właśnie spodziewałam się schematycznej historii, ale Twoja opinia mnie przekonuje. Zapisuję sobie tytuł. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już kiedyś ciągnęło mi do tej książki, ale trafiałam na negatywne opinie, więc jakoś odpuściłam. W Twoim przypadku jest inaczej, więc może jednak kiedyś się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy raz słyszę o tej książce, a bardzo mnie zainteresowała. Będę miała ją na uwadze. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na razie sobie odpuszczę, ale props za ,,Lost on you" ^^

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.