piątek, 30 września 2016

"Gdy kogoś kochasz, poświęcasz dla niego wszystko. A ja nie chcę, by ktoś robił to dla mnie." -RECENZJA KSIĄŻKI- "Królowa i Faworytka"

     
       Oryginalny tytuł: The Queen & Favourite

        Autor: Kiera Cass

        Wydawnictwo: Jaguar
      
        Seria: Selekcja

        Liczba stron: 208





 Zanim zaczęła się opowieść o Americe Singer, inna dziewczyna przyjechała do pałacu, by rywalizować o rękę innego księcia. W Królowej możemy śledzić losy przyszłej matki księcia Maxona, Amberly, podczas Eliminacji, dzięki którym została ukochaną przez wszystkich królową. Marlee Tames przybyła do pałacu, by zdobyć serce księcia Maxona – ale jej własne serce miało inne plany. Faworytka pokazuje sceny ze wspólnego życia Marlee i Cartera, od pamiętnej nocy, gdy ich sekret wyszedł na jaw, aż po wydarzenia z finału Jedynej.

 Po przeczytaniu "Korony" byłam pewna, że już na dobre skończyłam swoją przygodę z "Selekcję", jednak potem zorientowałam się, ze nadal nie czytałam "Królowej i Faworytki". Tym razem nie czekałam długo i od razu zabrałam się za lekturę, szczególnie, że to dość cienka książeczka.W "Królowej" możemy śledzić losy matki Maxona- Amberly podczas Eliminacji. Wszyscy zachwycają się tą bohaterką, ale dla mnie na początku była zbyt naiwna i głupiutka. Dopiero pod koniec nowelki stała się Amberley, którą znamy z "Rywalek". Przyszła królowa podczas Eliminacji darzyła Clarksona ogromną miłością i była gotowa na wszystko by tylko ukochany był szczęśliwy. Kiera Cass w tej części pokazuję co sprawiło, że ojciec Maxona zachowywał się tak, a nie inaczej, jednak mimo wszystko nie było to dla mnie nic odkrywczego. Już wcześniej się tego domyśliłam, a "Królowa" była tylko potwierdzeniem. W  "Faworytce" sceny pokazujące pierwsze spotkania Marlee i Cartera przeplatają się z wydarzeniami po tym jak zostali przyłapani na balu. Bardzo przyjemnie było obserwować uczucie rodzące się między tą dwójką, bo oboje zdobyli moją sympatię. Również ten fragment nie pokazuje niczego nowego, bo już wcześniej wiedzieliśmy kto pomagał Marlee i Carterowi, ale mimo wszystko ta nowa perspektywa była ciekawa.
Wbrew tytułowi "Królowa i Faworytka" zawiera więcej niż tylko dwie nowelki. "Pokojówka" opowiada o Lucy i Aspenie. Już przy recenzji "Księcia i gwardzisty" wspominałam, że dzięki tamtej nowelce mogłam lepiej zrozumieć Aspena, a teraz udało mi się to zrobić jeszcze lepiej. Może nadal nie popieram jego postępowania, ale doskonale rozumiem powody, jakie nim kierowały. Dzięki dodatkom i duologi o Eadlyn, Aspen dołączył do grona moich ulubionych bohaterów. Co mogę powiedzieć o "Jedynej" - po epilogu? Chce więcej! Jeszcze zanim przeczytałam tą część wiedziałam, że się w niej zakocham. Ponownie zatęskniłam za Ami i Maxonem. Chętnie przeczytałabym osobny tom o ich małżeńskim życiu, ale taki tylko o nich, bo w "Następczyni" nie pojawiali się zbyt często. Bardzo ciekawe były krótkie opowiadania o innych uczestniczkach Eliminacji. Dzięki nim dowiedzieliśmy się jak wygląda ich "Długo i szczęśliwie"... Teraz to już chyba naprawdę koniec. Przeczytałam wszystkie książki z serii "Selekcja", a autorka raczej już nic nowego nie napiszę. Z jednej strony uwielbiam tą serię i mogłabym czytać ją w nieskończoność, ale lepiej gdy nie będzie ona zbytnie rozwleczona.  Dzięki nowelką mogliśmy jeszcze dogłębniej poznać ulubionych bohater, albo postarać się zrozumieć tych mniej lubianych... Widać, że cała seria jest niezwykle ważna dla Kiery Cass, bo autorka nie pożałowała nam dodatków. Możemy posłuchać playlisty Ami i Maxona, poznać drzewo genealogiczne rodziny królewskiej, dowiedzieć się więcej o poszczególnych klasach, albo przeczytać wywiad z autorką.
Jedno pytanie szczególnie zapamiętałam: 
"Moxon trafia na bezludną wyspę i może zabrać tylko trzy przedmioty. Co by zabrał?
Aparat fotograficzny (żeby uwiecznić piękno wyspy), notes (żeby opisać piękno wyspy) oraz szklaną butelkę (żeby napisać do Ameriki o pięknie wyspy i poprosić, żeby go ratowała)."


wtorek, 27 września 2016

"Potrzebujemy nadziei, bo ona daje nam siłę, by trwać." -RECENZJA KSIĄŻKI- "Dwór cierni i róż"



        Oryginalny tytuł: A Court of Thorns and Roses

         Autor: Sarah J. Maas

         Wydawnictwo: Uroboros

         Seria: A Court of Thorns and Roses

         Liczba stron: 524



Dziewiętnastoletnia Feyre jest łowczynią – musi polować, by wykarmić i utrzymać rodzinę. Podczas srogiej zimy zapuszcza się w poszukiwaniu zwierzyny coraz dalej, w pobliże muru, który oddziela ludzkie ziemie od Prythian – krainy zamieszkanej przez czarodziejskie istoty. To rasa obdarzonych magią i śmiertelnie niebezpiecznych stworzeń, która przed wiekami panowała nad światem.Kiedy podczas polowania Feyre zabija ogromnego wilka, nie wie, że tak naprawdę strzela do faerie. Wkrótce w drzwiach jej chaty staje pochodzący z Wysokiego Rodu Tamlin, w postaci złowrogiej bestii, żądając zadośćuczynienia za ten czyn. Feyre musi wybrać – albo zginie w nierównej walce, albo uda się razem z Tamlinem do Prythian i spędzi tam resztę swoich dni.

Po przeczytaniu ostatniego zdania "Dworu cierni i cóż" w głowie miałam tylko jedną myśl: "To. Było. Genialne!". Chociaż nie powinno mnie to aż tak bardzo dziwić, w końcu ta Sarah J. Maas, a to nazwisko mówi samo za siebie. Jednak moja miłość do "Szklanego tronu" nie była od pierwszej strony. Pierwszy tom bardzo mi się podobał, ale dopiero "Korona w mroku" sprawiła, że pokochałam opowieść o Celaenie Sardothien. Z "Dworem..." było inaczej. Ta historia pochłonęła mnie od samego początku. Powoli uzależniałam się od tej powieści, by w po połowie dać się jej całkowicie pochłonąć. "Dwór cierni i róż" wydał mi się łatwiejszy w odbiorze, niż "Szklany tron", przy którym czasem się trochę gubiłam i musiałam wracać do niektórych momentów. Opisy nie są nazbyt rozległe, ale pozwalają czytelnikowi perfekcyjnie wyobrazić sobie świat stworzony przez autorkę. Mimo, że historia została stworzona na podstawie jednej z najpopularniejszych baśni pozostaje oryginalna i na każdej stronie zaskakuje czytelnika. Książka ma niezwykły klimat. Czuć magię, miłość, mrok i strach. Główna bohaterka przypadła mi do gustu, co zdarza się bardzo rzadko. Jest silna, potrafi zatroszczyć się o siebie, jak i bliskie jej osoby. Dla ludzi, których kocha jest w stanie zrobić wszystko, czasem jednak ponoszą ją emocje, ale nie mogę jej za to krytykować. Powiem więcej- jest to jej zaleta, bo dzięki temu wydaje się jeszcze bardziej realną postacią.
A co do naszej bestii to... zakochałam się po uszy! Tamlin sprawia wrażenie tajemniczego i wycofanego, ale to tylko pierwsze wrażenie. Bardzo łatwo można ulec jego urokowi. Dawno nie spotkałam się z bohaterem, który jednocześnie jest seksownie-niebezpieczny i słodki jak mały kotek. Zawsze miałam słabość do nadprzyrodzonych istot, więc nic dziwnego, że nie tylko Tamlin mnie oczarował... Rhysand to kolejna postać, która skradła moje serce. Przystojny, arogancki i przebiegły, ale również urzekający i na swój sposób opiekuńczy. Jestem rozdarta, bo przecież kocham, ubóstwiam, wielbię Tamlina, ale Rhysand ma coś w sobie, że ja po prostu nie mogę go nie kochać lubić... Po zakończeniu jakie serwuje nam autorka wiem, że w kolejnej części nie zabraknie momentów, które znowu złamią i serce i wywołają łzy. Mam pewne przypuszczenia, co może się wydarzyć, ale wolałabym nie mieć racji. Chociaż szanse są niewielkie, bo nazwisko Sarah J. Maas oznacza genialne książki i... złamane serca. Mimo całej brutalności, strachu i niepewności, na końcu pojawiła się namiastka spokoju. I to mnie właśnie przeraża najbardziej. Sarah J. Mass ma skłonność to usypiana czujności czytelnika, tylko po to by potem wywrócić wszystko do góry nogami... 

piątek, 23 września 2016

"Tak to już jest z odległością: albo sprawia, że oddalasz się od kogoś, albo uświadamia ci, jak bardzo go potrzebujesz." -RECENZJA KSIĄŻKI- "Czy wspominałem, że cię potrzebuję?"



           Oryginalny tytuł: Did I Mention I Need You?

            Autor: Estelle Maskame

           Wydawnictwo: Feeria

            Seria: Dimily

            Liczba stron: 360




Od pamiętnych wakacji w Santa Monica upłynęły już dwa lata. Eden i Tyler nie widzieli się przez ten czas, dla dobra rodziny próbując zapomnieć o uczuciu, jakie się między nimi zrodziło. Gdy jednak spotykają się w Nowym Jorku, by spędzić tam wspólnie kolejne lato, nie potrafią udawać. Oddaleni od przyjaciół i rodziców, sami wśród niezliczonych atrakcji Wielkiego Jabłka, zaczynają rozumieć, że ich miłość wykracza poza zwykły wakacyjny flirt.

 "Czy wspominałem, że cię potrzebuję?" kupiłam od razu po premierze, lecz za nim ją przeczytałam, minęło sporo czasu. Wiele razy chciałam to zrobić, ale po prostu się bałam. Na myśl o tym jak skończył się pierwszy tom chciało mi się płakać i nie mogłam się przełamać, by sięgnąć po kontynuację. Domyślałam się, że autorka znowu złamie mi serce. Cóż... miałam rację.  Od wydarzeń z pierwszego tomu minęły dwa lata. Doskonale widać, że przez ten czas Tylor i Eden bardzo się zmienili. Chłopak zerwał z nałogiem i stara się panować nad agresją. Dziewczyna nabrała pewności siebie. Oboje stali się dużo dojrzalsi, ale jedna rzecz postała niezmienna: nie mogą zapomnieć o uczuciu, jakie ich połączyło, choćby nie wiem jak się starali. W tym tomie udało mi się, o wiele bardziej polubić Tylora! Nie jest już tym wściekłym na cały świat nastolatkiem, którego znaliśmy z pierwszego tomu. Zastąpił go uśmiechnięty, zabawny, romantyczny i dużo bardziej opanowany mężczyzna. Eden, szczególnie na początku, irytowała mnie zastanawianiem się "Czy on nadal mnie kocha? Nie! Na pewno znalazł sobie nową dziewczynę", a przypominam, że to nie on jeszcze w "Czy wspominałam, że cię kocham?" znalazł pocieszenie w ramionach kogoś innego.
Jednak potem zrozumiałam, że Eden w pierwszej części miała tylko szesnaście lat i zwyczajnie się bała, a teraz zrozumiała swój błąd i chcę zawalczyć o to uczucie. Tyler i Eden stanęli przed niesamowicie trudnym wyborem: wyrzec się swojej miłości i do końca życia tego żałować, albo zranić bliskich... Żeby być razem muszą wyrzec się wszystkich zasad moralnych i posunąć się do zdrady... Warsztat pisarski Estelle Maskame stał się dojrzalszy, tak samo jak bohaterowie, więc książkę czyta się jeszcze szybciej i nie możemy oderwać się od niej nawet na moment.  Drugi tom podobał mi się bardziej, niż pierwszy. W tej części Tyler i Eden są dojrzalsi i bardziej zdecydowani walczyć o łączące ich uczucie, ale to ciągle za mało. Do tej pory wszyscy myśleliśmy, że powiedzenie o swojej miłości światu to największe wyzwanie jakie na nich czeka, a tymczasem zmierzenie się z samym sobą jest jeszcze trudniejsze. Będę z niecierpliwością oczekiwać premiery trzeciego tomu, by dowiedzieć się, czy wyszli zwycięsko z tej bitwy. Z całych sił trzymam za nich kciuki.


wtorek, 20 września 2016

"Sprawiał, że śmiałam się w świecie, który doprowadzał mnie do łez." - RECENZJA KSIĄŻKI - "Powietrze, którym oddycha"

     
       Oryginalny tytuł: The Air He Breathes

        Autor: Brittany C. Cherry


       Seria: Elements. Żywioły

        Wydawnictwo: Filia
    
        Liczba stron: 397





 Ostrzegano mnie przed Tristanem Colem.
„Trzymaj się od niego z daleka”, mówili.
„Jest okrutny”.
„Jest zimny”.
„Życie go nie oszczędzało”.
Łatwo skreślić człowieka na podstawie jego przeszłości. Właśnie dlatego łatwo dostrzec w Tristanie potwora.
Ale ja nie potrafiłam tego zrobić. Zaakceptowałam spustoszenie, które w nim panowało. Sama czułam się bardzo podobnie.
Oboje wypełnieni pustką.
Oboje szukający czegoś innego. Czegoś więcej.
Oboje pragnęliśmy poskładać roztrzaskane fragmenty naszej przeszłości.
Może wtedy moglibyśmy nareszcie przypomnieć sobie, jak się oddycha. 


Gdy tylko dowiedziałam się, że wychodzi ta książka byłam pewna, że będzie wspaniała. Po  "Kochając pana Danielsa" i "Art & Soul" nie bałam się sięgać po "Powietrze, którym oddycha", bo wiedziałam, że autorka mnie nie zawiedzie. Tristan i Elizabeth wiedli szczęśliwe życie.  Niestety los okazał się okrutny i oboje w wypadku stracili najbliższych. Liz została sama z córeczką, ale wiedziała, że dla niej musi być silna i nie może się załamywać. Tristan stracił i ukochaną i synka. Jego życie skończyło się wraz z odejściem bliskich. Przez sąsiadów był uważany za potwora. Mimo, że tak naprawdę nic o nim nie wiedzieli, uważali, że mają prawo go osądzać. Do tej pory nie mogę zrozumieć, jak trzeba być okrutnym by mówić, komuś kto przeżył tak ogromną tragedię: "Nie, ty nie możesz znowu się zakochać. Niedawno pochowałaś/eś ukochaną/ego", a jednocześnie oczekiwać, że będziesz się zachowywał jakby nigdy nic, żeby oni nie poczuli się skrępowani. Ja sama również nie chcę oceniać zachowania bohaterów, mimo że ich sposób na radzenie sobie ze stratą bliskich był dość kontrowersyjny. Jednak chyba ich rozumiem - za wszelką cenę chcieli odzyskać dawne szczęście i choć przez krótką chwilę móc znów oddychać... Jak pewnie się domyślacie po pewnym czasie Liz i Tristian orientują się, że - niechcący - zaczynają czuć do siebie coś więcej. Jednak poczucie winny i wyrzuty sumienia, że zdradzają ukochaną osobę, nie pozwalają im zapomnieć o przeszłości.  
Bardzo mi się podobały nawiązania do znanych książek. Takich jak "Percy Jakson i bogowie olimpijscy", "Duma i uprzedzenie", "Igrzyska śmierci", a nawet "Pięćdziesiąt twarzy Greya" - tylko, że tutaj zamiast Czerwonego Pokoju Bólu, mamy Zielony... Ale nie martwcie się "Powietrze, którym oddycha" nie ma z Greyem nic wspólnego poza tym żartobliwym nawiązaniem. Samych scen seksu nie ma zbyt dużo, ale za to jest sporo żartów z takim podtekstem. Jednak nie są one w żaden sposób wulgarne i stanowią ogromny atut powieści. Głównie przez wspaniałą przyjaciółkę głównej bohaterki równie często co ocieramy łzy, to wybuchamy śmiechem. Dawno nie pamiętam, żeby jakakolwiek książka tak mnie rozbawiła! Stanowiło to ciekawe połączenie i dzięki temu czytanie było dużo przyjemniejsze, a ciężka problematyka - nie przytłaczała. Po "Powietrzu, którym oddycha" nie spodziewałam się wielkich zaskoczeń. Zakończenie przewidywałam od początku, ale wiedziałam, że emocję to wynagrodzą i wcale nie potrzebowałam zaskakujących zwrotów akcji, a jednak pod tym względem autorka poszła o krok dalej, niż moje wyobrażenia. Końcówka mocno trzymała w napięciu i nawet przez moment nie pomyślałam, że wszystko tak się potoczy.
Może nie płakałam przy tej książce, ale bardzo zżyłam się z bohaterami i bardzo przeżywałam ich wzloty i upadki. "Powietrze, którym oddycha" pozwala nam zrozumieć, że choć życie jest strasznie niesprawiedliwe, to nie możemy pozwolić by ktoś mówił nam jak mamy żyć i kiedy możemy się zakochać. Los może czasem jest okrutny, ale życie jest również pełne pięknych chwil i dla niech warto czasem pocierpieć.

piątek, 16 września 2016

"-Dobra, słuchaj. Nigdy, przenigdy się z Tobą nie prześpię. Prędzej piekło zamarznie. -Mogę to załatwić "- RECENZJA SERIALU - "Lucifer"

  
Oryginalny tytuł: "Lucifer"

Twórcy: Mike Carey

Ilość sezonów: 1
  
Obsada: 
Tom Ellis jako Lucifer Morningstar
Rachael Harris jako Dr Linda Martin
Lesley-Ann Brandt jako Mazikeen "Maze"    
Lauren German jako Chloe Decker

Lucyfer Morningstar to Władca Piekieł, którego nudzi dotychczasowe życie. Postanawia więc porzucić swoją funkcję i przenieść się do Los Angeles, gdzie zostaje właścicielem luksusowego klubu nocnego. Gdy dochodzi do zabójstwa wschodzącej gwiazdy muzyki pop, postanawia użyć swoich nadprzyrodzonych mocy, aby pomóc schwytać mordercę. Wkrótce rozpoczyna pracę w policji i stara się karać ludzi za zbrodnie.


Jak wyobrażacie sobie diabła? Nie wiem jak Wasze, ale moje wyobrażenie nie jest nawet w połowie, tak przystojne jak Tom Ellis. Tytułowy Lucifer nie odmawia sobie imprez, alkoholu, narkotyków i seksu, ale tak naprawdę nie jest zły, tylko wymierza kare złym ludziom i wcale nie czuję się dobrze z tym, jak postrzegają go ludzie. Opuścił piekło, bo miał dość bycia "tym złym", na którego ludzie zrzucają winę za swoje grzechy. Podczas swoich "wakacji" Lucifer postanawia rozwikłać sprawę morderstwa swojej przyjaciółki. Poznaje wtedy policjantkę - Chloe. Lucifer ma dość nietypową umiejętność. Gdy spogląda komuś w oczy, jest w stanie poznać jego najmroczniejsze sekrety. Ta zdolność często przydaje mu się w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych, ale - o dziwo - Chloe jest na niego odporna, więc Lucifer tym bardziej jest nią zafascynowany i chcę towarzyszyć jej podczas rozwiązywania zagadek kryminalnych. Jak łatwo się domyślić zaczyna łączyć ich coś więcej, niż tylko praca. Ten wątek opiera się na typowym schemacie "On może mieć każdą, a potem pojawia się ona i jest odporna na jego wdzięki, więc postanawia się za nią uganiać". Nie spodziewajcie się tu jakichś szczególnych zaskoczeń, ale między dwójką głównych bohaterów czasem aż iskrzy, więc na pewno nie będziecie się nudzić. "Lucifer" pewnie niczym specjalnym by się nie wyróżniał, gdyby nie przegenialne poczucie humoru. Dawno nie pamiętam, żebym z czegoś śmiała się aż tak bardzo, jak z tekstów Lucifera. Jednak uprzedzam, że większość żartów ma podtekst erotyczny, chociaż samych scen seksu nie ma zbyt wiele. Również zabójstwa w większości nie są nazbyt brutalne.

Z jednej strony Lucifer jest takim typowym złym chłopcem, to w końcu Władca Piekieł, ale z drugiej jest taki uroczy... Może jesteście zdziwienie, jak diabeł może być uroczy, ale nie potrafię tego inaczej nazwać. Lucifer gra na pianinie i śpiewa, więc jak mam go nie kochać? Bardzo się bałam, że w pewnym momencie Lucifer stanie się zbyt dobry i bohaterski, a w efekcie zwyczajnie nudny. Na szczęścia tak się nie stało. Mimo, że pobyt na ziemi go zmienił to nadal pozostał tym sarkastycznym, pewnym siebie i nieco egoistycznym facetem, którego pokochałam od pierwszego odcinka. Może nie jest to ten typ, którego sama chciałabym spotkać, ale genialnie się go ogląda. Tak samo jak diabeł, również anioł był dla mnie zaskoczeniem, bo często to on był "tym złym", który nie cofnął się przed niczym, by sprowadzić brata do piekła. Kolejną ciekawą postacią była Dr Linga Martin, czyli pani psycholog, do której przychodził Lucifer. Mimo, że kobieta nie wierzyła w to, że naprawdę jest diabłem, jej rady często były bardzo pomocne. Była przy tym taka ciepła i miła, ale również potrafiła postawić się diabłu. Również bardzo polubiłam Trixie - córkę Chloe. Jej rozmowy z Luciferem były genialne. Wielokrotnie ta mała dziewczynka sprawiła, że sam Władca Piekieł był zakłopotany.
Podsumowując: "Lucifer" to naprawdę świetna propozycja do odstresowania się. Serial jest tak wciągający, że cały sezon obejrzałam w dwa dni i zupełnie nie odczuwałam upływającego czasu. W każdym odcinku jest rozwiązywana sprawa nowego morderstwa, więc nie będziecie się nudzić się. Podoba mi się, że twórcy nie próbowali stworzyć czegoś na siłę moralizującego i ckliwego, bo w takich przypadkach wypada to najczęściej tandetnie. Przy "Luciferze" macie się po prostu dobrze bawić i tyle... Mam nadzieję, że nie długo uda mi się obejrzeć drugi sezon, bo pierwszy zakończył się w bardzo ciekawym momencie.


wtorek, 13 września 2016

"Marzenie o czymś nieprawdopodobnym ma własną nazwę. Nazywamy je nadzieją." - RECENZJA KSIĄŻKI - "Dziewczyna z pomarańczami"


   
        Oryginalny tytuł: Appelsinpiken                        
       
        Autor: Jostein Gaarder                        

        Wydawnictwo: Czarna owca                       

        Liczba stron: 144                   





15-letni Georg - dotąd zupełnie przeciętny chłopak - zmienia się w dniu, kiedy otrzymuje niezwykły list. Nadawcą jest nieżyjący od lat ojciec Georga... W chwili jego śmierci chłopiec miał zaledwie 4 lata - pamięta go jedynie z przechowywanych w rodzinnych zbiorach starych zdjęć i filmów. Ojciec napisał list tuż przed śmiercią, gdy był pewien, że nie uda się pokonać choroby. Przez wiele lat list leżał w dziecięcym wózku, czekając na chłopca. Znaleziony u progu dojrzałości Georga staje się znakiem przemiany i inicjacji. Ojciec opowiada w nim o swojej miłości do tajemniczej Dziewczyny z Pomarańczami, także o próbach rozwiązania jej zagadki. Zadaje pytania o sens życia, gdy śmierć wydaje się nieuchronna... Inspirowany listem, chłopak usiłuje sprostać pytaniom ojca, przekroczyć granice czasu i śmierci.


Siedzicie wygodnie? No to zaczynajmy! Wyobrażaliście sobie kiedyś, jak wygląda życie przypadkowej osoby, którą mijacie na ulicy? Zastanawiacie się dokąd idzie? Czy ktoś na nią czeka? Albo jakie jest jej największe marzenie? Najczęściej już nigdy nie spotykacie tej osoby, ale czasem przypadkowo napotkani ludzie, mogą nieoczekiwanie, zmienić bieg naszej historii, przy okazji zdradzając nam swoją opowieść, na temat, której snuliśmy niestworzone teorie. Właśnie tak zdarzyło się w życiu ojca Georga. Wystarczyło jedno spojrzenie na dziewczynę z ogromną torbą pomarańczy, aby cały świat staną na głowie...
Wiecie, co to jest teleskop Hubble'a? Jeśli nie, to dzięki "Dziewczynie z pomarańczami" się dowiecie, bo stanowi on ważny aspekt powieści. Bardzo mi się podobało, że rzeczy, które na początku wydawały się mało ważne, potem łączyły się w niezwykle przemyślaną całość.  Książka jest pisana w dość oryginalny sposób, bo (Uwaga! Julka zaczyna swoje inteligentne tłumaczenie) główny bohater - Georg opisuję nam, jak piszę "Dziewczynę z pomarańczami", ale nie jako prawdziwy autor, tylko fikcyjna postać... Pewnie nie zrozumieliście, ale zapewniam, że książka jest napisana lepiej, niż mój opis. Jeśli chodzi o kreacje bohaterów, to nie chcę Wam za dużo zdradzać, żeby nie odbierać Wam przyjemności z ich poznawania. Powiem tylko, że zdobyli moją sympatię.
Bałam się, że "Dziewczyna z pomarańczami" będzie napisana zbyt filozoficznym językiem, a ku mojemu zaskoczeniu był on bardzo prosty, ale na szczęście nie zbyt banalny. Chociaż końcówka wydała mi się trochę zbyt filozoficzna i trudno mi było uwierzyć w to, że jakikolwiek ojciec piszę takie rzeczy do nastoletniego syna. Książka jest bardzo krótka, a o dziwo przeczytanie jej zajęło mi dość długo, bo ponad tydzień. Jednak mogę zrzucić to na brak czasu, a nie na nudną treść, bo byłam bardzo ciekawa "tajemnicy Dziewczyny z Pomarańczami". Jednak rozwiązanie trochę mnie rozczarowało. Spodziewałam się czegoś bardziej... spektakularnego? Domysły ojca głównego bohatera często były bardzo szalone, więc liczyłam na większe "Wow", chociaż to może lepiej? Mimo, że na końcu nie ma fajerwerków, to jest naprawdę pięknie i wzruszająco. 
Po tę książkę można sięgnąć w wieku piętnastu, trzydziestu, albo pięćdziesięciu lat. To nie istotnie... "Dziewczyna z pomarańczami" trafi do serca każdego z Was, a potem zada Wam jedno ważne pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. To powieść, która wprowadza w melancholijny nastrój, ponieważ przypomina, że nasz czas również dobiegnie końca. Mobilizuje nas jednak tym do tego, żeby lepiej wykorzystywać każdy dzień. Wiem, że pewnie ta recenzja jest bardzo chaotyczna, ale staram się jaknajmniej zdradzić z treści, żeby nie zepsuć Wam zabawy. Uważam, że naprawdę warto dać tej książce szansę. Ma niecałe 150 stron, więc chyba dużo czasu nie stracicie na jej przeczytanie?


piątek, 9 września 2016

Książkowe Nowości WRZESIEŃ-PAŹDZIERNIK #19

      

      Tytuł: "Coś świętego"

      Autor: Sarah Dessen


      Wydawnictwo: HarperCollins


      Data premiery: 14 września 2016r.



Sydney przez całe życie czuła się niewidzialna. Zawsze przyćmiewał ją starszy brat – obiekt dumy i uwielbienia rodziców. Pozostawiona sama sobie, szuka akceptacji u znajomych.
Pewnego dnia zaprzyjaźnia się z rodziną Chathamów: z Laylą, która zawsze wybiera niewłaściwych chłopaków, utalentowaną Rosie, która z własnej winy przegrała wielką szansę, a także ich matką, która mimo ciężkiej choroby jest oparciem dla wszystkich.
Ale to Mac, starszy brat Layli – spokojny, zrównoważony i opiekuńczy – sprawia, że Sydney rodzi się na nowo. Wreszcie czuje, że ktoś naprawdę ją dostrzega.



 
       Tytuł: "Wyznawcy niemożliwego życia"

      Autor: Kate Scelsa


      Wydawnictwo: HarperCollins


      Data premiery: 14 września 2016r.



Mira jest tą „gorszą”, depresyjną córką pary prawników. Uzdolniony plastycznie nerd Jeremy padł ofiarą szkolnego prześladowania, a Sebastian wychowuje się w kolejnych rodzinach zastępczych. Cała trójka ma ze sobą wiele wspólnego – wszyscy są dramatycznie pogubieni.
Razem tworzą własną rzeczywistość, pełną magicznych rytuałów i improwizowanych podróży, które mają naprawić ich świat. Chcą uchronić się przed tymi, którzy nie rozumieją ich dążeń do niemożliwie niezwyczajnego życia. A jeśli będą musieli bronić się przed sobą nawzajem? Czy będą umieli rozróżnić między przyjaźnią, miłością a pożądaniem?



      Tytuł: "Wszystko to, co wyjątkowe"

      Autor: Matthew Quick


      Wydawnictwo: HarperCollins


      Data premiery: 14 września 2016r.



Oto Nanette. Wzorowa uczennica, gwiazda szkolnej ligi piłkarskiej i posłuszna córka. Zawsze robi to, czego się od niej oczekuje.
Ale wszystko zmienia się w dniu, w którym dostaje podniszczony egzemplarz Kosiarza balonówki – tajemniczej, niewydawanej od lat kultowej powieści. Nanette czyta ją dziesiątki razy. Chce być taka jak główny bohater. Chce być buntowniczką.
Choć udaje wygadaną rebeliantkę, w środku to jednak ta sama Nanette, samotna introwertyczka, która usiłuje znaleźć swoje miejsce w nieprzyjaznym świecie. Zmuszona dokonać kilku trudnych wyborów nauczy się, że za bunt trzeba czasem zapłacić wysoką cenę.



      Tytuł: "Przed końcem świata"

      Autor: Tommy Wallach


      Wydawnictwo: Bukowy Las


      Data premiery: 12 października 2016r.



Gdy asteroida pędzi ku Ziemi, wszyscy z niepokojem spoglądają w górę. A może lepiej spojrzeć w głąb siebie? Przed takim pytaniem stają też bohaterowie powieści, maturzyści. Co zrobią ze swoją młodością, nadziejami, uczuciami?
Podobno szkoła średnia to najlepszy okres życia…
Peter, koszykarska gwiazda swojego liceum, martwi się, że to może być prawda. Eliza chciałaby jak najszybciej opuścić Seattle i pozbyć się złej reputacji. Anita zastanawia się, czy dla studiów w Princeton warto rezygnować z prawdziwych marzeń. Andy natomiast nie rozumie, o co w ogóle chodzi z całym tym szumem wokół studiów i kariery: przyszłość może przecież poczekać.
Albo i nie.



      Tytuł: "Nagroda pocieszenia"

      Autor: Adam Lang

      Wydawnictwo: Literackie

      Data premiery: 29 września 2016r.


Wybielacie czasami swoje wspomnienia? A kto tego nie robi? Potem okazuje się, że do naszej klasy chodziły same królowe studniówek i kapitanowie drużyn sportowych, boginie miłości i Dionizosi. Nieudaczników, kujonów i innych dziwadeł brak. Kuba „Kubeł” Bełski to co innego. On nie jest Wybielaczem. Mówił szczerze, nie szczędził wspomnień kompromitujących, a skompromitował się nie raz… To dlatego Adam Lang opisał właśnie jego historię.  To, na kogo trafisz w pierwszych dniach w nowej szkole, decyduje o twoim statusie i popularności. Kuba, dotychczas raczej kujon, miał szczęście, bo wpadł w oko Trotylowi i został „Kubłem”. A Trotyl – wiadomo – kapitan drużyny koszykówki, kochany przez dziewczyny, po prostu samiec alfa. To było jak zauroczenie, pierwsza prawdziwa męska przyjaźń. Jeśli przyjaźń to żelazne zasady, na przykład: „Nie ruszamy dziewczyn kumpli”. I tu jest pies pogrzebany… Bo jak tu nie ruszać, skoro każdy centymetr ciała wrzeszczy, że to dziewczyna twego życia! Potem zostaje tylko nędzna nagroda pocieszenia…


      Tytuł: "Na zawsze czerwona"

      Autor: Margaret Stohl


      Seria: Czarna Wdowa (1 tom)

      Wydawnictwo: Zielona Sowa


      Data premiery: 12 października 2016r.



NATASHA ROMANOFF jest jednym z najgroźniejszych zabójców. Trenowana od najmłodszych lat w sztuce zwodzenia i zabijania przeciwników. Natasha otrzymała pseudonim Czarnej Wdowy od Ivana Somodorova – swojego okrutnego i brutalnego nauczyciela z moskiewskiej szkoły superszpiegów zwanej Czerwoną Komnatą.


      Tytuł: "Chłopak z sąsiedztwa"

      Autor: Kasie West

      Wydawnictwo: Feeria

      Data premiery: 12 października 2016r.


Od śmierci mamy Charlie Reynolds przebywa głównie w męskim towarzystwie - ma trzech starszych braci i sąsiada, honorowego członka rodziny. Jest zdeklarowaną chłopczycą i woli grać z kumplami w kosza, niż bawić się w jakieś gierki i flirty. Jednak gdy musi sama zarobić na kolejny ze swoich mandatów za przekroczenie prędkości, nagle ląduje w butiku z eleganckimi ubraniami. I tam nie pozostaje jej nic innego, jak zachowywać się o wiele bardziej kobieco niż do tej pory. Co sprawia, że zaczyna się nią interesować pewien przystojny chłopak…
Wszystkie stresy Charlie odreagowuje wieczorami, gadając przez płot z Bradenem, sąsiadem i przyszywanym czwartym bratem, który zna ją lepiej niż ktokolwiek. Ale nawet się nie domyśla, że Charlie kryje pewną tajemnicę: jest w nim zakochana. I za żadne skarby mu tego nie zdradzi, bo nie chce go stracić.



      Tytuł: "Kiedy wszystko się zmienia"

      Autor: Lisa De Jong

      Seria: Rain (Tom 2)

      Wydawnictwo: Filia

      Data premiery: 19 października 2016r.


Drake’a Chambersa cechuje tak wielka arogancja, jak mnie upór. Jest gwiazdą boiska, rozgrywającym w studenckiej drużynie futbolowej znanym w całym kraju. Myślałam, że jest taki jak wszyscy... Że to chłopak, którego powinna omijać z daleka każda dziewczyna. Odkryłam jednak, że na jego barkach spoczywa nie tylko ciężar prowadzenia drużyny.
Drake wyznał mi swoje uczucia z nadzieją, że i ja od dawna coś do niego czuję. Sądziłam, że odnaleźliśmy szczęście, jednak przeszłość zawsze znajdzie sposób, by wpłynąć na teraźniejszość.



      Tytuł: "Mimo twoich łez"

      Autor: Terryn Fisher

      Seria: Mimo moich win (Tom 2)

      Wydawnictwo: Otwarte

      Data premiery: 26 października 2016r.


"Mam wszystko, bo ciężko na to zapracowałam". Gdy ktoś tak mówi, to zazwyczaj myślimy o bogactwie, spełnionych marzeniach i szczęśliwej rodzinie. Czy pod tym pojęciem mogą kryć się kłamstwa, krzywdy i rany? Czy ktoś może sobie zapracować na wszystkie nieszczęścia świata?
Cóż, ja naprawdę mam wszystko i nie pozwolę, by ktokolwiek mi to odebrał.
Ta żmija ciągle próbuje wślizgnąć się w nasze życie i nadszedł czas, by skosztowała własnej trucizny. Ja też potrafię kąsać – każda z nas potrafi, gdy ktoś podstępem chce zniszczyć nasze związki, rodziny, życie. Czujesz złość na samą myśl o zdradzieckich żmijach, prawda?

"Wypowiedzenie mi wojny to nie najlepszy pomysł. Nie poddam się bez walki, bo zawsze dostaję to, czego chcę. Tym razem poleją się łzy i nie będą to moje łzy. Powiem Ci więcej: mam w zanadrzu coś, co definitywnie przeważy szalę na moją stronę. O tak, w miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone."
L.


Przez pierwszy tydzień szkoły praktycznie nie miałam czasu, wziąć książki do ręki, więc w postaram się maksymalnie ograniczyć w wybieraniu nowości, które chcę przeczytać. Na pewno chcę zapoznać się z "Kiedy wszystko się zmienia" i "Mimo Twoich łez", czyli kontynuację dwóch naprawdę świetnych książek! Na razie na resztę nie mam ochoty i chyba zostawię je sobie na lato.  W szczególności "Chłopaka z sąsiedztwa", "Przed końcem świata" i "Coś świętego". Jeszcze zainteresował mnie opis "Nagrody pocieszenia", więc jeśli tylko znajdę czas - przeczytam. Na razie nie planuję czytać "Wszystko to, co wyjątkowe", bo innych książek tego autora jestem bardziej ciekawa. 

A Wy na jakie książki czekacie? Macie czas na czytanie w roku szkolnym?
Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.