poniedziałek, 26 grudnia 2016

"Garść pierników, szczypta miłości" - RECENZJA KSIĄŻKI


Oryginalny tytuł: Garść pierników, szczypta miłości

Autor: Natalia Sońska

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Liczba stron: 363

Hanna to nowoczesna kobieta, która poświęca wszystko budowaniu kariery. Zraniona przed laty, postanawia, że już nigdy więcej się nie zakocha. Miłość to dla niej staromodny przeżytek, a relacje z mężczyznami opiera na przelotnych romansach. Do czasu. Wiktor to człowiek sukcesu, który szturmem wdziera się w życie Hanki. Kobieta wkrótce przekonuje się, że jest nie tylko przystojny i czarujący, ale także troskliwy i opiekuńczy. Kiedy Hanka ulega rodzinnej atmosferze przy wspólnym wypiekaniu pierników, coraz trudniej jej poprzestać na niezobowiązującej relacji. Jakby tego było mało, popada w konflikt ze swoją przełożoną, której mąż jest jej dawnym ukochanym. 

Po tym jak zakochałam się w "Obudź się, Kopciuszku" wiedziałam, że jak najszybciej muszę przeczytać "Garść pierników, szczypta miłości". Po lekturze podtrzymuję opinię, że Natalia Sońska jest polską królową Bożego Narodzenia! Ponownie czytałam o świętach, jakie sama chciałabym przeżyć. Każda strona jest wręcz przesiąknięta miłością. Normalnie narzekałabym, że jest zbyt słodko, ale jak mogę pisać, że święta bohaterów były zbyt szczęśliwe? No proszę Was... Kiedy jak kiedy, ale właśnie w tym okresie dla mnie nie ma limitu słodkości. Szczególnie, że los rzucał kłody pod nogi naszym bohaterom. Bałam się, że będzie przewidywalnie, jednak kilka razy byłam naprawdę zaskoczona. Oczywiście zakończenia można się domyślić, ale to co dzieję się po drodze jest najciekawsze. Po tym co do tej pory napisałam możecie sądzić, że jestem zachwycona "Garścią pierników, szczyptą miłości" jednak miałam z nią jeden poważny problem - bohaterów. Już od pierwszego spotkania z Hanią na usta cisnęły mi się niemiłe epitety na jej temat. Kobieta najpierw wrzeszczy na swoją szefową, a potem płaczę, że zostanie zwolniona. Rozumiem, że ma wybuchowy charakter i każdemu czasem puszczają nerwy, ale Hani takie sytuacje zdarzały się nie raz i nie dwa, tylko znacznie częściej. Przynajmniej nie jest kolejną ciepłą kluchą, więc niektórzy z Was mogą ją polubić. Jednak do mnie jej zachowanie nie przemówiło. Przez całą książkę czekałam aż wreszcie dostanie naprawdę po tyłku i się otrząśnie. Miałam dość tego, że rozrabiała, a potem i tak spadła na cztery łapy.
Bardzo nie podobała mi się jej relacja z Markiem - byłym ukochanym i jednocześnie przełożonym. Z nim również Hania wielokrotnie się kłóciła, lecz chwilę potem opisywała go jako "najwspanialszego mężczyznę jakiego zna", a potem znowu na siebie wrzeszczeli... Jednak to nie jedyny mężczyzna w jej życiu. W pewnym momencie miałam wrażenie, że zaraz pojawi się tu czworokąt miłosny, bo nasza Hania nie potrafi sobie odmówić. Jednak autorka w porę to zakończyła i pozostał nam tylko nieziemsko przystojny i bogaty Wiktor. Jego pierwsze spotkanie z Hanią nie należy do udanych, jednak kobieta szybko się do niego przekonuje, w końcu tak naprawdę jest idealny! A przynajmniej prawie idealny, bo jak można nie lubić szarlotki?! Jednak za to uwielbia pierogi, więc jakoś mu to wybaczę. Mimo paru obiekcji jestem zadowolona z lektury i cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce! Natalia Sońska pisze lekko i przyjemnie, dzięki czemu przy lekturze można się  odprężyć. Dodatkowo uwielbiam, gdy w książkach pojawiają się dzieci, więc tym aspektem autorka na starcie zdobyła moje serce. Mimo wad, zachęcam do przeczytania.  Z pewnością poczujecie bijące z niej ciepło i magię świąt. Już nie mogę się doczekać, aż będę mogła przeczytać "Mniej złości, więcej miłości", czyli historię o losach Kingi - przyjaciółki Hani. 

   P.S. Uprzedzam, że nie powinniście zaczynać tej książki tego samego dnia, w którym musicie uczyć się na sprawdzian w fizyki. Ja niestety musiałam wybrać: czytać, czy się uczyć? Sami zgadnijcie na co postawiłam...


7 komentarzy

  1. Nie obowiązują mnie już żadne sprawdziany, więc chętnie zabiorę się za twórczość tej autorki. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też z chęcią sięgnę w końcu po twórczość tej autorki. Tyle już dobrych opinii o niej czytałam, a teraz jeszcze Twoja. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam tę książkę kilka dni temu i pomimo małych uwag uważam, że jest całkiem dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, tyle słyszałam o Natalii Sońskiej, a jeszcze nie czytałam jej dzieł...
    Nie wiem, czy bardziej ciągnie mnie do ,,Obudź się, Kopciuszku", czy do tej pozycji, ale wiem, że wkrótce zapoznam się z którąś z nich.
    Taka powieść to istny odstresowywacz :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zwróciłabym uwagę na tę książkę przez samą okładkę, kawa i ciepłe skarpety, to coś co jest zawsze w moim życiu <3
    Zapraszam do siebie
    http://timeofbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Po przeczytaniu Twojej recenzji mam wrażenie, że Hania jest dość niestabilna emocjonalnie, a to mnie do niej raczej nie przekonuje. Myślę, że irytowałaby mnie na tyle, że niełatwo byłoby mi dostrzec inne aspekty książki.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam na nią ochotę i miałam w Święta czytać - postanowienie z tamtego roku :D Tylko że no ... zapomniałam sobie o niej xDD hahah xD Takze może za rok się uda xDD

    Buziaki
    coraciemnosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.