sobota, 3 grudnia 2016

"Czasem nasze najszlachetniejsze czyny są skutkiem tych, których najbardziej żałujemy." - RECENZJA SERIALU - "Obca" SEZON 1 i 2




Oryginalny tytuł: "Outlander"

Twórcy: Ronald D. Moore

Ilość sezonów: 2
 
Obsada:
Caitriona Balfe jako Claire Randall
Sam Heughan jako Jamie Fraser
Tobias Menzies jako Frank Randall / Jonathan “Black Jack” Randall 
Graham McTavish jako Dougal MacKenzie

Claire Randall, zamężna sanitariuszka wojenna w 1945 roku w tajemniczy sposób zostaje przeniesiona do roku 1743. Asymilacja w nowym otoczeniu nie jest dla Claire łatwa. Zostaje zmuszona do poślubienia Jamiego Frasera, młodego, szlachetnego i romantycznego szkockiego wojownika. Pomiędzy dwójką bohaterów rodzi się jednak uczucie, co sprawia, że Claire czuje się rozdarta pomiędzy dwóch całkowicie odmiennych mężczyzn w dwóch różnych światach.


Akcja "Obcej" rozgrywa się w czasach powstania Jakobitów w Szkocji. Przyznam, że przed obejrzeniem, nie wiedziałam za wiele na ten temat. Jednak nie zniechęcajcie się, jeśli i Wy nie wiecie, bo w serialu wszystko zostało dobrze wytłumaczone. Jestem pewna, że osoby, które tak jak ja lubią historię zainteresują się tym tematem.
Większość akcji rozgrywa się w Szkocji, ale na pewien czas przenosimy się również do Paryża. Sama byłam zaskoczona, że luksusy stolicy Francji, nie przypadły mi do gustu. O wiele bardziej wolę Szkocję, która została przedstawiona wręcz fenomenalnie! Nigdy specjalnie nie interesowałam się tym krajem, a po obejrzeniu serialu, gdybym tylko mogła, od razu bym tam pojechała. Piękne krajobrazy w połączeniu ze świetnymi kostiumami, tworzą niesamowity klimat. I do tego muzyka, która - jak prawie wszystko w serialu - jest cudowna. Gdy pierwszy raz wysłuchałam piosenki z intra stwierdziłam, że jest całkiem fajna, ale nie wiedziałam, czym wszyscy się tak zachwycają. Dopiero pod koniec pierwszego sezonu zrozumiałam i całkowicie przepadłam. Od tygodnia słucham tylko piosenek z Sountracka. Charakteryzacja jest na równie wysokim poziomie. Krew leje się strumieniami, a każda rana wygląda naprawdę wiarygodnie. A uwierzcie - wiem co mówię! Specjalnie dla Was kilka razy otworzyłam oczy, żeby to ocenić. Więc jeśli jesteście wrażliwi na takie rzeczy, to niektóre sceny mogą być problemem, ale w każdym sezonie jest ich tylko kilka. Jeśli jednak chodzi o sceny seksu to jest tego sporo i się bardzo odważne. Tak samo jest z nagością, której pełno w każdym odcinku. Momentami nawet zbyt wiele, bo miałam wrażenie jakby niektóre sceny z gołym biustem głównej bohaterki były zbędne. Również chciałabym Was uprzedzić, że co prawda to historia miłosna, ale nie każda scena seksu jest zmysłowa i romantyczna. Bywa bardzo brutalnie.
Jamie jest świetnie wykreowaną postacią. Na pierwszy rzut oka wydaję się takim typowym twardzielem. Jak to w XVIII wieku ma swoje zasady, a honor jest dla niego najważniejszy. Jednak gdy go bliżej poznajemy okazuję się, że pewnych kwestiach jest niedoświadczony, co prowadzi do wielu zabawnych momentów. Bardzo mi się podobało, że nie był na siłę wyidealizowany. No i kwestia, o której po prostu nie mogłam nie wspomnieć - jego akcent. Mogę siedzieć cały dzień i po prostu słuchać jego głosu. Również Claire jest bardzo ciekawą postacią. Ze swoim silnych charakterem zupełnie nie pasowała do epoki. Chociaż momentami miałam wrażenie, że twórcy przedobrzyli. Świetnie, że Claire nie dawała się stłamsić tylko dlatego, że jest kobietą, ale czasem powinna posłuchać rad innych.
W niektórych odcinkach akcja wręcz pędziła, w innych wszystko działo się trochę wolniej. Momentami byłam lekko znudzona, ale rozumiem, że twórcy nie mogli pominąć niektórych politycznych wątków. Więc musicie być przygotowani na nieco spokojniejszy początek sezonu, ale zapewniam, że w końcówce nie będziecie mogli się oderwać.W serialach i książek inspirowanych prawdziwymi wydarzeniami, najgorszy jest fakt, że nie mogę powiedzieć: "Nie przejmuj się, to tylko serial. To nie wydarzyło się naprawdę". Może Jamie i Clarie nie istnieli naprawdę, ale koszmar jaki rozegrał się podczas powstania Jakobitów, był jak najbardziej prawdziwy. Wydarzenia w pierwszym sezonie są bardziej brutalne i drastyczne, ale bardziej emocjonalnie podeszłam do drugiego. Szczególnie uwielbiam ostatni odcinek drugiego sezony, chociaż nie wiem, czy "uwielbienie" jest dobrym słowem, określającym mój trwający półtorej godziny płacz. Bardzo często we wszystkich filmach, czy serialach bitwy, albo wszystko co z nimi związane strasznie mnie nudziło, a w przypadku "Obcej" to chyba mój ulubiony aspekt. Już nie mogę się doczekać trzeciego sezonu i obiecałam sobie, że do czasu jego premiery przeczytam co najmniej trzy pierwsze książki z serii Diany Gabaldon. Wydają się idealne na długie, zimowe wieczory, więc jeśli tylko znajdę czas, zabiorę się za te cegiełki.




5 komentarzy

  1. Nie mogę jakoś przekonać się do tego serialu, wolę "Obcą" w wersji papierowej:p Moje wyobrażenie bohaterów odbiega od tego na ekranie:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Obejrzałam pierwszy odcinek pod koniec października... I to by było na tyle. Na razie nie mam zamiaru kontynuować swojej przygody z tym serialem. Nie wykluczam tego w przyszłości, ale póki co, wolę skupić na innych produkcjach ;)
    Pozdrawiam serdecznie
    In Bookland

    OdpowiedzUsuń
  3. Z jednej strony uwielbiam historię, a z drugiej strony mam drobny uraz do seriali, w których jest dużo scen seksu... Nie mówię "nie", ale raczej w najbliższym czasie „Outlandera” nie obejrzę.
    Do tego w sumie najpierw wolałabym przeczytać książkę, a dopiero później zobaczyć serial ;)

    Pozdrawiam
    Kasia z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem szczerze, że wcześniej myślałam, że nigdy nie zabiorę się za ten serial. Ale po ty co przeczytałam... No muszę jeszcze raz to przemyśleć. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. polecam książkę, przynajmniej pierwszą część - warto :) serial mam w planach, ale teraz jeszcze kończę Pretty Little Liars. pozdrawiam :)
    wyznaniaczytadloholiczki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.