sobota, 5 listopada 2016

"Życie polega na wykorzystywaniu chwil. Robieniu tego, co się chce i co konieczne. Nie mam zamiaru się ukrywać. Nie chcę się wahać. Pragnę po prostu żyć." - RECENZJA KSIĄŻKI - "Gus"



       Oryginalny tytuł: Gus

        Autor: Kim Holden


        Wydawnictwo: Filia


        Seria: Promyczek


        Liczba stron: 500




Szczerze mówiąc, nie wiem już jak żyć.
Promyczek nie była tylko moją najlepszą przyjaciółką,
była moją drugą połówką.
Drugą połową mojego umysłu,
mojego sumienia, mojego poczucia humoru,
mojej kreatywności…
Była drugą połową mojego serca.
W jaki sposób człowiek może wrócić
do swoich zajęć, jeśli na zawsze stracił połowę siebie?

 
Czytaliście "Promyczka"? 
Jeśli nie, to wykonajcie trzy następujące kroki:
1) wejdźcie na stronę swojej ulubionej księgarni,
2) zamówcie "Promyczka",
3) zabarykadujcie się w pokoju ze stosem chusteczek i czytajcie "Promyczka".
Jeżeli ten problem mamy już rozwiązany, możecie przeczytać moją recenzję "Gusa".
Od razu po przeczytaniu pierwszej części, zaczęłam odliczać dni do premiery kontynuacji. Oczekiwania były ogromne, tak samo jak strach, że jednak się rozczaruję. Co sądzę po lekturze? Kim Holden stworzyła piękną historię, ale uważam, że nie wykorzystała jej potencjału do końca. Gus to chłopak z sercem na dłoni, więc możecie się domyślić, jakie piętno odcisnęła na nim śmierć Promyczka. Katy była jego drugą połową, więc bardzo trudno mu się odnaleźć po jej odejściu. Podczas trasy koncertowej ucieka od bólu pijąc i uprawiając seks z przypadkowymi dziewczynami. Gdy wydaje się, że jego życie już zupełnie straciło sens, pojawia się w nim Scott, która na nowo przywróci mu chęć do życia. Ale chcę żebyście to dobrze zrozumieli - nie jest tak, że Gus poznaje dziewczynę i nagle wszystko już jest wspaniale. Proces jego "odkupienie" jest długi i bolesny, ale jeśli mamy przy sobie osoby, które kochamy i które kochają nas możemy zrobić wszystko. 
Scout jest osobą o bardzo sprzecznym charakterze. Z jednej strony jest silna i dobrze zorganizowana, a z drugiej widzimy załamaną dziewczynę, która za wszelką cenę stara się pozostań niewidzialna. Przez to byłam bardzo ciekawa jej przeszłości. Niestety jednak ten aspekt okazał się dla mnie największym rozczarowaniem. Jak dla mnie wszystko potoczyło się zbyt szybko i zbyt łatwo. Liczyłam, że autorka bardziej rozwinie pewien wątek, a gdy zaczęło się robić ciekawie, po prostu go ucięła. Oprócz dwóch głównych postaci ponownie spotykamy się z tymi, które polubiliśmy w pierwszym tomie, ale również poznajemy całkiem nowych. Moje serce zdobyła starsza pani, która mieszkała w sąsiedztwie Gusa. Nie jest typową staruszką, przez co jej relacja z Gusem była bardzo ciekawa. W wielu recenzjach spotkałam się z opinią, że styl pisania autorki uległ wielkiej zmianie w stosunku do "Promyczka". Przyznam, że ja tego nie odczuwałam. Oczywiście perspektywa Katy i Gusa to dwie różne rzeczy, ale różnica wydała mi się naturalna i ani przez moment nie była problematyczna. Jednak uważam, że kcówka była zbyt słodka. Miałam wrażenie, że za chwilę wszyscy złapią się za ręce i zaczną tańczyć w kółku. Rozumiem, że bohaterowie zasłużyli na szczęście po tym jak wiele przeszli, ale autorka nieco przedobrzyła. Co prawda "Gus" nie był już takim zaskoczeniem jak "Promyczek", ale uważam go za dobrą kontynuację. Co prawda nie było tu już tylu powodów do wzruszeń, ale wzruszałam się za każdym razem, gdy ktoś wspominał o Katy.  ''Oto historia Gusa. Opowiada o zagubieniu. O odnalezieniu. I o stopniowym procesie uzdrawiania.'' - nic dodać, nic ująć.



8 komentarzy

  1. Muszę jak najszybciej przeczytać Promyczka! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam Promyczka, ale mam go w planach. Kontynuację też :)

      Usuń
  3. A ja muszę w końcu sięgnąć po tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Promyczek" nie wstrząsnął moim światem, ale powieść wzbudziła we mnie emocje, a to jest najważniejsze. "Gusa" muszę przeczytać... koniecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam bardzo podobne odczucia. "Gus" był zdecydowanie mnie emocjonalny, co oczywiście nie stanowiło wady, ale zakończenie, a dokładnie ostatnie 100 stron, to był sam lukier. Niepotrzebnie autorka tak to ciągnęła. Ja rozumiem - szczęśliwe zakończenie, ale bez tego było dla mnie za wiele ;P Mimo wszystko ksiażka była bardzo dobra :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie czytam Gusa i bardzo spodobała mi się postać pani Randolph. Podobnie jak Ty wzruszam się za każdym razem, gdy ktoś wspomina o Kate. Jednak, jak dla mnie "Gus" i "Promyczek" są sobie równe, żadne z nich nie jest lepsze czy gorsze :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.