piątek, 7 października 2016

"Myślę, że po tym jak pierwszy raz ofiarujesz swoje serce, nigdy już go nie odzyskasz. Reszta twojego życia tylko pozory, że nadal je masz. "- RECENZJA KSIĄŻKI- "Mimo moich win"


       
       Oryginalny tytuł: The Opportunist

        Autor: Terryn Fisher 

        Wydawnictwo: Otwarte
      
        Seria: Mimo moich win

        Liczba stron: 320




Nie, nie jestem bez winy, ale zanim mnie osądzisz, pozwól, że coś Ci powiem. Pomyśl o mężczyźnie, którego kochasz najbardziej. Pomyśl o każdej wspólnej chwili wypełnionej rozmowami i milczeniem, o lepszych i gorszych dniach, o budzeniu się u jego boku. A teraz wyobraź sobie, że go tracisz. Ktoś wyszarpał, wydarł ukochanego z Twojego życia i zostawił pustkę. Cholernie niesprawiedliwe. Prawda? Mogłabym odpuścić, zapomnieć, wyjechać… Jednak czy zrobiłabyś to samo, gdyby w grę wchodziło odzyskanie każdego wspólnego dnia z ukochanym? Do tej pory cierpiałam. Teraz postanowiłam zawalczyć, nawet jeśli to oznacza, że inni też będą cierpieć. Bo miłość zawsze boli i nadszedł czas, by przygotować się na rany i blizny. A Ty, mimo moich win, nie potępisz mnie. Widzę, że już się wahasz, patrzysz w stronę ukochanego i myślisz, ile byłabyś w stanie poświęcić, by go odzyskać. 

Ta książka jest całkowicie inna od wszystkich romansów, jakie kiedykolwiek czytałam
Po przeczytaniu opisu byłam zaintrygowana, ale nie spodziewałam się czegoś aż tak emocjonalnego. Sądziłam raczej, że główna bohaterka okaże się kolejną zranioną dziewczynką, która zrobiła kilka złych rzeczy, ale w końcu pogodzi się z ukochanym i będą żyli długo i szczęśliwi. Ale rzeczywistość w "Mimo moich win" okazała się dużo bardziej brutalna. Olivia jest złym człowiekiem. Jest świadoma tego, ile serc złamała, ale tak jak mówi opis - nie potrafię jej potępiać. Dziewczyna jest kłamliwą suką - sama się za taką uważa. 
 Jestem świadoma wszystkich jej wad, ale nie mogę nie zauważyć tego, że większości jej błędów jest spowodowanych murem, jakim się otoczyła. Olivia miała trudną przeszłość. Doświadczenia w rodzinie pokazały jej, że jeśli nie chcę cierpień, musi ukrywać swoje uczucia. Mimo miłości do Celeba nie potrafiła otworzyć przed nim serca. Nie umiała wyznać swoich uczuć, więc ze strachu przed stratą ukochanego zaczęła snuć swoje intrygi. Jednak nie myślcie, że Caleb jest taki krystaliczny. W tej książce, nikt nie jest bez win. W powieści Terryn Fisher bohaterowi się kochają, manipulują sobą nawzajem, kłamią i ranią dla własnej satysfakcji. Miłość Olivii i Caleba jest jak ogień. Potężna i nieposkromiona , ale również niszcząca i zadająca blizny.
"Mimo moich win" ma głęboki wymiar psychologiczny. Granicę między złem, a dobrem, miłością i nienawiścią zupełnie się zacierają. Uwierzcie mi, że po przeczytaniu tej książki na pewne kwestie, już nigdy nie spojrzycie tak samo. Podczas czytania będziecie toczyć walkę ze samym sobą. Z jednej strony przecież wiecie, że zachowanie bohaterów jest złe, a z drugiej zastanawiacie się, do czego bylibyście zdolni w imię miłości. Wielu osobą nie podoba się zakończenie i uważają, że autorka poszła na łatwiznę. Moim zdaniem wcale tak nie jest. Taki finał w pewien sposób uleczył moją zbolałą duszę i okazał się słoneczkiem wybijającym się przez chmury po huraganie uczuć. Przyznam, że taki obrót spraw był dla mnie zaskoczeniem, ale nie przez to, że go nie przewidziałam, tylko przez to, że to zrobiłam. Mam nadzieję, że za bardzo nie namieszałam. Chodzi o to, że zawsze podczas czytania wymyślałam różne scenariusze rozwoju fabuły. Na ogół są tak szalone, że prawie nigdy się nie sprawdzają. W przypadku "Mimo moich win" było inaczej. Dwa razy pomyślałam sobie "Pewnie zaraz się okaże, że...". I co dziwne, właśnie to się działo. Bardzo ciekawym zabiegiem jest przeplatanie teraźniejszości z przeszłością. Na początku gdy obserwowałam poznanie się Olivii i Caleba z całego serca im kibicowałam, chociaż wiedziałam, że się rozstaną. Caleb przez pewnie czas wydawał mi się wymarzonym chłopakiem, a ich miłość z Olivią byłą wręcz idealna. Dopiero z czasem zauważyłam, że ten związek był toksyczny dla obu stron. "Mimo moich win" to książka, która wywołuje w czytelniku huragan wspomnień. Ciężko jest mi ubrać w słowa to co czułam, czytając tę książkę, ale Terryn Fisher całkowicie mnie zaintrygowała i sprawiła, ani na chwilę nie chciałam jej odkładać, przez co pochłonęłam ją w jeden dzień. Na świeżo po lekturze i nie wiem czy jestem w stanie obiektywnie ocenić tę książkę. Na pewno jest inna niż wszystkie i zdecydowanie na bardzo długo zapadnie w moją pamięć.


4 komentarze

  1. Książka jest na mojej liście i w końcu bym po nią sięgnęła. Ale po Twojej opinii mam ochotę już teraz zabrać się za tą książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie dziś skończyłam drugą część i jestem co najmniej skołowana. Tarryn Fisher tworzy świetne bohaterki i jestem ciekawa, jak poradzi sobie z kreacją męskiej postaci :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już nie mogę się doczekać, aż ja będę mogła to zrobić!

      Usuń
  3. Książka czeka już od bardzo dawna, abym w końcu obdarzyła swoim zainteresowaniem, bo jakoś nie ciągnęła mnie za bardzo, a jak na razie dalej musi czekać :(

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.