piątek, 23 września 2016

"Tak to już jest z odległością: albo sprawia, że oddalasz się od kogoś, albo uświadamia ci, jak bardzo go potrzebujesz." -RECENZJA KSIĄŻKI- "Czy wspominałem, że cię potrzebuję?"



           Oryginalny tytuł: Did I Mention I Need You?

            Autor: Estelle Maskame

           Wydawnictwo: Feeria

            Seria: Dimily

            Liczba stron: 360




Od pamiętnych wakacji w Santa Monica upłynęły już dwa lata. Eden i Tyler nie widzieli się przez ten czas, dla dobra rodziny próbując zapomnieć o uczuciu, jakie się między nimi zrodziło. Gdy jednak spotykają się w Nowym Jorku, by spędzić tam wspólnie kolejne lato, nie potrafią udawać. Oddaleni od przyjaciół i rodziców, sami wśród niezliczonych atrakcji Wielkiego Jabłka, zaczynają rozumieć, że ich miłość wykracza poza zwykły wakacyjny flirt.

 "Czy wspominałem, że cię potrzebuję?" kupiłam od razu po premierze, lecz za nim ją przeczytałam, minęło sporo czasu. Wiele razy chciałam to zrobić, ale po prostu się bałam. Na myśl o tym jak skończył się pierwszy tom chciało mi się płakać i nie mogłam się przełamać, by sięgnąć po kontynuację. Domyślałam się, że autorka znowu złamie mi serce. Cóż... miałam rację.  Od wydarzeń z pierwszego tomu minęły dwa lata. Doskonale widać, że przez ten czas Tylor i Eden bardzo się zmienili. Chłopak zerwał z nałogiem i stara się panować nad agresją. Dziewczyna nabrała pewności siebie. Oboje stali się dużo dojrzalsi, ale jedna rzecz postała niezmienna: nie mogą zapomnieć o uczuciu, jakie ich połączyło, choćby nie wiem jak się starali. W tym tomie udało mi się, o wiele bardziej polubić Tylora! Nie jest już tym wściekłym na cały świat nastolatkiem, którego znaliśmy z pierwszego tomu. Zastąpił go uśmiechnięty, zabawny, romantyczny i dużo bardziej opanowany mężczyzna. Eden, szczególnie na początku, irytowała mnie zastanawianiem się "Czy on nadal mnie kocha? Nie! Na pewno znalazł sobie nową dziewczynę", a przypominam, że to nie on jeszcze w "Czy wspominałam, że cię kocham?" znalazł pocieszenie w ramionach kogoś innego.
Jednak potem zrozumiałam, że Eden w pierwszej części miała tylko szesnaście lat i zwyczajnie się bała, a teraz zrozumiała swój błąd i chcę zawalczyć o to uczucie. Tyler i Eden stanęli przed niesamowicie trudnym wyborem: wyrzec się swojej miłości i do końca życia tego żałować, albo zranić bliskich... Żeby być razem muszą wyrzec się wszystkich zasad moralnych i posunąć się do zdrady... Warsztat pisarski Estelle Maskame stał się dojrzalszy, tak samo jak bohaterowie, więc książkę czyta się jeszcze szybciej i nie możemy oderwać się od niej nawet na moment.  Drugi tom podobał mi się bardziej, niż pierwszy. W tej części Tyler i Eden są dojrzalsi i bardziej zdecydowani walczyć o łączące ich uczucie, ale to ciągle za mało. Do tej pory wszyscy myśleliśmy, że powiedzenie o swojej miłości światu to największe wyzwanie jakie na nich czeka, a tymczasem zmierzenie się z samym sobą jest jeszcze trudniejsze. Będę z niecierpliwością oczekiwać premiery trzeciego tomu, by dowiedzieć się, czy wyszli zwycięsko z tej bitwy. Z całych sił trzymam za nich kciuki.


7 komentarzy

  1. Jak widzę muszę jak najszybciej nadrobić zaległości i sięgnąć po tom pierwszy, skoro drugi wypada lepiej, jest na co czekać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem po pierwszej części, ale niebawem sięgnę po część kolejną :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam obie części i jestem zachwycona! Nie mogę się doczekać trzeciego, a zarazem ostatniego, tomu. Maskame na pewno nas czymś jeszcze zaskoczy :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hmm właśnie zdałam sobie sprawę, że chodź to nie mój typ książek, ale chcę się przekonać czy na pewno nie jest taka zła, chociaż twoja recenzja jest całkiem nie zła. ;)
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że to nie jest typowy romans. Myślę tak nad przeczytaniem pierwszego tomu .Zapowiada się ciekawie, fabuła przyciąga.
    Pozdrawiam!
    Matrix25
    http://magia-ksiazek-recenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam ,kocham ! Czekam na trzecią część :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się ciekawie, chętnie sięgnę po tę książkę, mimo że to chyba taki typowy romans :)

    Pozdrawiam, http://podrozemiedzyksiazkowe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.