wtorek, 13 września 2016

"Marzenie o czymś nieprawdopodobnym ma własną nazwę. Nazywamy je nadzieją." - RECENZJA KSIĄŻKI - "Dziewczyna z pomarańczami"


   
        Oryginalny tytuł: Appelsinpiken                        
       
        Autor: Jostein Gaarder                        

        Wydawnictwo: Czarna owca                       

        Liczba stron: 144                   





15-letni Georg - dotąd zupełnie przeciętny chłopak - zmienia się w dniu, kiedy otrzymuje niezwykły list. Nadawcą jest nieżyjący od lat ojciec Georga... W chwili jego śmierci chłopiec miał zaledwie 4 lata - pamięta go jedynie z przechowywanych w rodzinnych zbiorach starych zdjęć i filmów. Ojciec napisał list tuż przed śmiercią, gdy był pewien, że nie uda się pokonać choroby. Przez wiele lat list leżał w dziecięcym wózku, czekając na chłopca. Znaleziony u progu dojrzałości Georga staje się znakiem przemiany i inicjacji. Ojciec opowiada w nim o swojej miłości do tajemniczej Dziewczyny z Pomarańczami, także o próbach rozwiązania jej zagadki. Zadaje pytania o sens życia, gdy śmierć wydaje się nieuchronna... Inspirowany listem, chłopak usiłuje sprostać pytaniom ojca, przekroczyć granice czasu i śmierci.


Siedzicie wygodnie? No to zaczynajmy! Wyobrażaliście sobie kiedyś, jak wygląda życie przypadkowej osoby, którą mijacie na ulicy? Zastanawiacie się dokąd idzie? Czy ktoś na nią czeka? Albo jakie jest jej największe marzenie? Najczęściej już nigdy nie spotykacie tej osoby, ale czasem przypadkowo napotkani ludzie, mogą nieoczekiwanie, zmienić bieg naszej historii, przy okazji zdradzając nam swoją opowieść, na temat, której snuliśmy niestworzone teorie. Właśnie tak zdarzyło się w życiu ojca Georga. Wystarczyło jedno spojrzenie na dziewczynę z ogromną torbą pomarańczy, aby cały świat staną na głowie...
Wiecie, co to jest teleskop Hubble'a? Jeśli nie, to dzięki "Dziewczynie z pomarańczami" się dowiecie, bo stanowi on ważny aspekt powieści. Bardzo mi się podobało, że rzeczy, które na początku wydawały się mało ważne, potem łączyły się w niezwykle przemyślaną całość.  Książka jest pisana w dość oryginalny sposób, bo (Uwaga! Julka zaczyna swoje inteligentne tłumaczenie) główny bohater - Georg opisuję nam, jak piszę "Dziewczynę z pomarańczami", ale nie jako prawdziwy autor, tylko fikcyjna postać... Pewnie nie zrozumieliście, ale zapewniam, że książka jest napisana lepiej, niż mój opis. Jeśli chodzi o kreacje bohaterów, to nie chcę Wam za dużo zdradzać, żeby nie odbierać Wam przyjemności z ich poznawania. Powiem tylko, że zdobyli moją sympatię.
Bałam się, że "Dziewczyna z pomarańczami" będzie napisana zbyt filozoficznym językiem, a ku mojemu zaskoczeniu był on bardzo prosty, ale na szczęście nie zbyt banalny. Chociaż końcówka wydała mi się trochę zbyt filozoficzna i trudno mi było uwierzyć w to, że jakikolwiek ojciec piszę takie rzeczy do nastoletniego syna. Książka jest bardzo krótka, a o dziwo przeczytanie jej zajęło mi dość długo, bo ponad tydzień. Jednak mogę zrzucić to na brak czasu, a nie na nudną treść, bo byłam bardzo ciekawa "tajemnicy Dziewczyny z Pomarańczami". Jednak rozwiązanie trochę mnie rozczarowało. Spodziewałam się czegoś bardziej... spektakularnego? Domysły ojca głównego bohatera często były bardzo szalone, więc liczyłam na większe "Wow", chociaż to może lepiej? Mimo, że na końcu nie ma fajerwerków, to jest naprawdę pięknie i wzruszająco. 
Po tę książkę można sięgnąć w wieku piętnastu, trzydziestu, albo pięćdziesięciu lat. To nie istotnie... "Dziewczyna z pomarańczami" trafi do serca każdego z Was, a potem zada Wam jedno ważne pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. To powieść, która wprowadza w melancholijny nastrój, ponieważ przypomina, że nasz czas również dobiegnie końca. Mobilizuje nas jednak tym do tego, żeby lepiej wykorzystywać każdy dzień. Wiem, że pewnie ta recenzja jest bardzo chaotyczna, ale staram się jaknajmniej zdradzić z treści, żeby nie zepsuć Wam zabawy. Uważam, że naprawdę warto dać tej książce szansę. Ma niecałe 150 stron, więc chyba dużo czasu nie stracicie na jej przeczytanie?


7 komentarzy

  1. Czytałam tę powieść całkiem niedawno i chyba podobała mi się troszkę mniej niż Tobie. Po wszystkich zachwytach, które słyszałam o niej spodziewałam się jakiegoś arcydzieła, a „Dziewczyna z pomarańczami” nim nie jest. Najprawdopodobniej to właśnie stąd wynika mój sceptycyzm odnośnie tej książki - spodziewałam się czegoś co naprawdę niezwykłego, a tego nie dostałam. Niemniej w ogólnym rozrachunku powieść jest jak najbardziej godna polecenia ;)

    Pozdrawiam
    Kasia z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
  2. O tej książce słyszałam same dobre opinie - a skoro ma ona tylko 150 stron, to nawet jeśli mi się nie spodoba,nie stracę na tę historię kilku dni,a zaledwie chwilę ;) Ale coś czuję, że ta cienka powieść trafi do grona moich ulubionych lektur <3
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodoba :-)

      Usuń
  3. twój opis w środku mnie zainteresował. chętnie przeczytam. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i mam nadzieję, że uda Ci się to zrobić :-)

      Usuń
  4. Prawdopodobnie nigdy nie przeczytałabym tej książki, gdyby nie jej oryginalna okładka, która od razu przyciągnęła mój wzrok. Przez kilka pierwszych stron nie byłam zbytnio zainteresowana akcją i miałam ją odstawić na bok, ale niezmiernie się cieszę, że nie zrobiłam tego. Króciutka, ale niezwykle przyjemna i przede wszystkim wartościowa na czytelnika lektura, do której będę powracać niejednokrotnie! :)

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/09/gdziestamwszczesliwymmiejscu.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam tą książkę i była naprawdę niezła, tylko ja bym więcej napisała co działo się potem. pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.