sobota, 13 sierpnia 2016

"Znasz to uczucie, kiedy chcesz zachłysnąć się szczęściem, ale boisz się chociażby poruszyć, bo wiesz jak jest kruche?" -RECENZJA KSIĄŻKI- "Ostatnia spowiedź- Tom I"



         Oryginalny tytuł: Letzte Beichte

         Autor: Nina Reichter

         Seria: Ostatnia spowiedź

         Wydawnictwo: Novae Res

         Liczba stron: 380



Bradin Rothfeld jest dziewiętnastoletnim rockmanem. Kobiety w całej Europie wzdychają do jego brązowych oczu i cudownej, niemal dziewczęcej urody. Wracając z trasy koncertowej Brade spóźnia się na przesiadkę i spędza noc na opustoszałym lotnisku. Jeszcze nie wie, że będzie to najdziwniejsza noc w jego życiu. Spotyka wtedy Ally Hanningan. Tajemniczą Amerykankę, która go nie rozpoznaje. Spędzają ze sobą kilka magicznych, niezapomnianych godzin. A późnej wspaniała noc się kończy.I oboje już wiedzą, że nie spotkają się więcej.Żadne z nich nie może się teraz zakochać.Ally jest zajęta – uwikłana w dziwny związek, z którego na razie nie może się wyplątać, a Brada obowiązuje kontrakt płytowy, który mówi – „prasa nie może odkryć twoich kobiet”. Brade jednak używa podstępu i ciągnie tę znajomość. Pozostaje tylko jeden szkopuł. Ally nadal nie ma pojęcia, kim jest Bradin.

"Ostatnia spowiedź" pierwotnie była fanfiction, więc nie spodziewałam się niczego wybitnego. Typowe młodzieżowe romansidło, nic więcej. I naprawdę nigdy nie pomyślałabym, że ta powieść tak bardzo mnie poruszy! Gdyby ktoś wcześniej mi powiedział, że tak pokocham tą historię, pewnie bym go wyśmiałam. A prawda jest taka, że każdą kolejną stronę przewracałam z wypiekami na twarzy. "Ostatnia spowiedź" zagraża życiu. Dosłownie, bo wiele razy podczas czytanie zapominałam jak się oddycha. Gdybym nie wiedziałam, że to twórczość fanowska, sama nigdy bym się tego nie domyśliła. Niejedna powieść, że tak powiem z "wyższej półki" tak mnie nie pochłonęła. Ally i Bradin spędzają razem kilka godzin na lotnisku, a potem, jak sądzi Ally, mają się już nigdy nie spotkać. Jednak dziewczyna nie przewidziała, że tajemniczy chłopak tak łatwo nie odpuści. Podoba mi się, że relacja między bohaterami rozwija się powoli, stopniowo. Z każdą kolejną rozmową stają się sobie bliżsi. Pewnie w innych książkach uważałabym to za nudę, ale w "Ostatniej spowiedzi" to ogromny plus. Fabuła wydaje się prosta, wręcz przewidywalna, lecz zapewniam, że podczas czytania, ani przez chwilę nie można się nudzić. Czasami naprawdę nie było łatwo, a ja obgryzałam paznokcie z niepokoju. Przez długi czas Ally wzbraniała się przed uczuciem do Bradina. Momentami denerwowało mnie jej wahanie, z powodu którego Brade (kocham tego chłopaka!) cierpiał, ale w końcu postanowiłam jej jej wybaczyć, bo w sumie była całkiem sympatyczna. Łatwo się domyślić, że autorka ma zamiar wprowadzić trójkąt miłosny. Już w pierwszym tomie pojawiają się jego zaczątki. Mimo, że jestem przekonana co do związku Ally i Bradina to w moim sercu szczególe miejsce zajmuję Tom. Mimo, że nie było go dużo w tej części to jego charakter mnie urzekł. Może Ally będzie z Bradinem, a ja z Tomem i wszyscy będą szczęśliwi?
Na uwagę zasługuję przepiękne wtrącenia, występujących w różnych miejscach powieści. Zawierają one bardzo ciekawe opisy emocji, które w danym momencie targają bohaterami. Początkowo miałam problemy z przyzwyczajeniem się do narracji, jednak później ją pokochałam. W każdym rozdziale przeplatały się spojrzenia głównych bohaterów. Mogłam dowiedzieć się, co Ally myślała, o całej sytuacji jak również prawie w tym samym momencie spoglądać na wszystko oczami Brade'a.  Zakończenie to jedno wielkie nieporozumienie i niedomówienie, które wyrwało mi serce i sprawiło, że chciałam jednocześnie krzyczeć ze złości i płakać. Z pewnością, gdy tylko skończę pisać tą recenzję zacznę czytać drugi tom, ale mam jedno zastrzeżenie. Jeśli autorka dwa kolejne tomy oprze na rozmyśleniach Ally w stylu "Którego z nich wybrać?" to wyrzucę tą książkę przez okno. Jeżeli trójkąt miłosny będzie tylko pobocznym wątkiem to jakoś go przeżyję, ale nie zniosę go na pierwszym planie. 



8 komentarzy

  1. Przyznam, że nie spodziewałam się tak pozytywnej recenzji ;) Nigdy nie miałam zamiaru zapoznawać się z tą historią - ponieważ tego typu opowieści jest już naprawdę wiele. Mnóstwo osób, których opinie czytałam są zawiedzione tą trylogią - dlatego sądziłam, że nic nie tracę - a po Twojej recenzji mam niezły mętlik w głowie ;)
    Myślę, że jednak prędzej czy później dam tej książce szanse - i sama się przekonam, czy do mnie trafi ;)
    Pozdrawiam serdecznie
    In Bookland

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja spotkałam się z kilkoma bardzo pozytywnymi opiniami i właśnie dlatego postanowiłam dać szansę "Ostatniej spowiedzi". Bardzo się cieszę, że to zrobiłam. Mam nadzieję, że Tobie również uda się przeczytać i będziesz równie usatysfakcjonowana.

      Usuń
  2. Już dużo słyszałam o tej książce, ale jeszcze nie miałam okazji jej przeczytać. W ogóle, kiedy dowiedziałam się, że "Ostatnia spowiedź" jest polskiej autorki, byłam w niemałym szoku. Ale przez to właśnie zaskoczenie i mnóstwo pozytywnych opinii, w tym również Twoją, nabrałam ogromnej ochoty na historię Bradina i Ally.
    Pozdrawiam cieplutko,
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zachęciłam :-) Przyznam, że ja dopiero po przeczytaniu dowiedziałam się, że Nina Reichter to Polka. Byłam pewnie w równie wielkim szoku to ty :-)

      Usuń
  3. "Ostatnia spowiedź" czeka na mojej półce i mam nadzieję, że zrobi na mnie równie dobre wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O kurcze, muszę ją mieć! Ciekawi mnie to zakończenie ;>
    PS świetny blog, obserwuje i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już od bardzo dawna chcę przeczytać tę serię i modlę się w duchu, aby okazała się być lepsza niż "After". Niestety nie udało mi się zamówić nawet pierwszej części, ale obym to niedługo nadrobiła.
    http://timeofbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę zamówić tą książkę ;D

    timeofthebook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.