poniedziałek, 29 sierpnia 2016

"Troska o drugą osobę to przejaw słabości. Jeśli zależy ci na kimś, stajesz się podatny na ciosy. Masz coś do stracenia." -RECENZJA KSIĄŻKI- "Niebezpieczne kłamstwa"


     
       
       Oryginalny tytuł: Dangerous lies

        Autor: Becca Fitzpatrick

        Wydawnictwo: Otwarte
   
        Liczba stron: 424





Stella to nie jest moje prawdziwe imię.
Thunder Basin w Nebrasce nie jest moim prawdziwym domem.
Po tym jak byłam świadkiem groźnego przestępstwa, zostałam objęta programem ochrony świadków i wysłana do spokojnego miasteczka na końcu świata. Moje życie rozpadło się na milion kawałków. Nie potrafię się tu odnaleźć. Miałam rozpocząć ostatni rok liceum. Miałam być z chłopakiem, którego kocham, ale zostaliśmy rozdzieleni. Teraz w moim życiu pojawił się ktoś inny – czy mogę mu zaufać? Coraz trudniej jest mi ukrywać uczucia. Coraz trudniej jest też kłamać…


Jeśli chodzi o Beccę Fitzpatrick to czytałam jej "Szeptem", które niestety bardzo mnie rozczarowało i "Black Ice", które było bardzo pozytywnym zaskoczeniem. "Niebezpieczne kłamstwa" są gdzieś pośrodku. 
Zacznę od głównej bohaterki, która na początku była strasznie irytująca. Stella robiła wszystko, by wyrazić swoje niezadowolenie i raniła innych, by coś sobie udowodnić, jednak można spojrzeć na to z przymrużeniem oka, gdyż dziewczyna naprawdę dużo przeszła, a porzucenie dotychczasowego życia z pewnością nie było dla niej łatwe. Jednak z czasem Stella przechodzi niesamowitą przemianę. Z próżnej i denerwującej zmienia się w bohaterkę, której nie da się nie lubić.
Nie mogę pominąć pewnego seksownego kowboja. Chet na pierwszy rzut oka wydaję się wyluzowany, zabawny i trochę arogancki. Jednak gdy go bliżej poznamy okazuję się, że on na swoich barkach niesie ogromny ciężar. Chet to taka miła odskocznia do tych wszystkich badboyów. Mimo, że on też ma na sumieniu kilka grzechów z przeszłości, to my go poznajemy jako uroczego i opiekuńczego. Jednak nie podoba mi się zachowanie Stelli wobec niego. Ciągle powtarzała, że ma chłopaka i nie chcę go zdradzać, a potem flirtowała z Chetem. Kolejną ciekawą postacią jest Carmina – nowa opiekunka Stelli. Najpierw wydaje się bardzo surowa, ale zapewniam, że zyskuję przy bliższym poznaniu. W "Niebezpiecznych kłamstwach" liczyłam na zdecydowanie więcej akcji. Autorka skrupulatnie tworzyła klimat. Aż czułam unoszące się w powietrzu tajemnice, co prawda liczyłam na więcej grozy, ale nie będę narzekać. Z każdą stroną robiłam się jeszcze ciekawsza zakończenia. Od czasu do czasu zdarzały się słabsze momenty, ale byłam gotowa przymknąć na to oko, bo sądziła, że zakończenie wszystko mi wynagrodzi. Jednak finał to było moje największe rozczarowanie. Wszystko działo się za szybko i zbyt łatwo. 
A ta całe wielka tajemnica? W większości bardzo przewidywalna. Rozwiązania większości wątków spodziewałam się praktycznie od początku. Autorka często zwraca większą uwagę na pewne sprawy, więc wyciągnięcie z tego wniosków jest banalnie proste. Styl Becci Fitzpatrick jest przyjemny, ale tak jak już pisałam czasami autorka niepotrzebnie podkreśla pewne kwestie. Czułam się wtedy, jakby nie wierzyła w nasze możliwości. Jednak w zakończeniu, gdy było trzeba dokładniej opisać pewne rzeczy, to autorka zupełnie to pominęła. Bardzo brakuję mi opisu dalszych losów bohaterów. Tak naprawdę dowiadujemy się tylko co zamierza główna bohaterka, a co z resztą postaci? Becca Fitzpatrick przez całą powieść tworzyła kilka bardzo obiecujących wątków pobocznych, ale zabrakło mi do nich ciekawego finału.
„Niebezpieczne kłamstwa” to wciągająca, ale niestety i przewidywalna powieść. Bliżej jej do romansu, niż kryminał, więc nie należy oczekiwać od niej zbyt wiele, ponieważ jest raczej schematyczna i mało zaskakująca, ale z pewnością miło spędzicie z nią czas. 



Tą recenzję dedykuję Angie Rose z kanału Jeszcze jeden rozdział, która dzisiaj obchodzi swoje 17-naste urodziny. 



7 komentarzy

  1. Czy cytat zawarty w tytule nie jest trochę tezą naszego kochanego Sherlocka? Nie wiem dlaczego dopiero wczoraj dowiedziałam się, że go oglądasz, ale mniejsza...
    Czytałam ,,Szeptem'' tej autorki (co prawda tylko pierwszą część, może kiedyś sięgnę po następne), ale to było bardziej rozczarowanie tak jak w twoim wypadku. Świetny pomysł i gorsze wykonanie. Po tej recenzji mam wrażenie, że ,,Niebezpieczne kłamstwa'' są czymś podobnym, czyli dobrym pomysłem z złym wykonaniem. Przewidywalny finał i zbyt szybkie ''potoczenie'' się pewnych spraw to dla tej autorki również coś znanego. W końcu w ,,Szeptem'' finał był gwałtowny i wszystko zakończyło się bez większych szkód. Zapisałam się na Book Tour z tą książką i teraz trochę żałuje, bo po 1) ostatnio unikam romansów (jeśli już to wybieram te okrzyknięte mianem bestselera), a po 2) nie chciałabym całkowicie zepsuć sobie zdania na temat tej autorki.

    Pozdrawiam, Wielopasja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcześniej nie zauważyłam podobieństwa do "Sherlocka", ale masz rację- ten cytat pasuje idealnie!

      Usuń
  2. Mam ten sam problem z większością powieści Fitzpatrick: pomysł genialny, realizacja leży i kwiczy. :/
    Ale może jeszcze kiedyś ta autorka mnie zaskoczy..

    LimoBooks :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja czytałam "Szeptem" i muszę przyznać, że również jakoś szczególnie mnie nie powaliło. Typowa młodzieżówka, ot co. Nawet można powiedzieć, że wykonanie... no, niezbyt interesujące.
    "Niebezpieczne kłamstwa" nie są moim typem... hm... jakby to powiedzieć... nie przepadam za thrillerami. A thriler + romans... nie, zdecydowanie odpadam. :)

    Ściskam,
    Izzy z Heavy Books

    PS. STO LAT, ANGIE! ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. "Black ice" kocham, ale "Szeptem jeszcze nie czytałam. Musze chyba zapoznać się z tymi dwiema książkami. Zachęciłaś mnie i to bardzo, myślę że "Niebezpieczne kłamstwa" to będzie fantastyczna książka.


    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :* http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się spodobają :-D

      Usuń
  5. W końcu przeczytałam! Wiem, długo się zbierałam.
    Mnie zakończenie też rozczarowało i jestem wściekła na autorkę, że pozostawiła tyle spraw niewyjaśnionymi. Tej książce zdecydowanie przydałyby się jeszcze ze trzy rozdziały, które dopełniłyby całość.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.