czwartek, 25 sierpnia 2016

Jak to się stało, że lubię czytać?


Post powstał w ramach akcji WYZWANIE: Mój pierwszy raz


Jak to się stało, że lubię czytać?

Pamiętam jak dostałam od babci książkę z baśniami. Bardzo często razem z mamą, mi ją czytały. Kolejną książką jaką pamiętam z dzieciństwa są "Dzieci z Bullerbyn". Do tej pory ją uwielbiam! Czytałam ją kilka razy, również bardzo często oglądałam ekranizację, a nawet grałam jedną z bohaterek w szkolnym przedstawieniu. Kolejną lekturą, która skradła moje serce była "Akademia pana Kleksa". Najpierw przeczytałam ją w roku szkolnym, a potem ponownie w wakacje. Mniej więcej do czwartej klasy, nie czytałam nic z wyjątkiem lektur. Jednak dużo wtedy pisałam. Miałam masę zeszytów, w których pisałam swoje opowiadania. Przez długi czas pisanie było mi bliższe od czytania, jednak "Ania z Zielonego Wzgórza" była dla mnie przełomem. Do tej pory doskonale pamiętam, jakie uczucia we mnie wzbudziła. Pierwsza raz poznałam bohaterkę, którą tak bardzo bym polubiła i właśnie na tej książce płakałam pierwszy raz. Właśnie wtedy zaczęłam co raz częściej zaglądać do szkolnej biblioteki.  Pamiętam, że przeczytałam wszystkie części "Magicznych baletek" oraz "Wyspę Nim". Ta druga była dla mnie szczególnie ważna, bo ją jako pierwszą przeczytałam w jeden dzień (Liczę oczywiście te dłuższe książki, a nie bajki). W klasach IV-VI miałam kilka takich momentów, że zaczynałam więcej czytać, ale niestety moje szkolna biblioteka jest słabo zaopatrzona. Znalazłam tam tylko kilka tytułów, które szczerze mnie zainteresowały. Do tej pory pamiętam, że bardzo mi się podobały "Echa miłości" oraz "Miłość, kłamstwa i Lizzy". Również w gimnazjum chciałam więcej czytać, ale zauważyłam, że w bibliotece jest ogromna przepaść między książkami dla dzieci, a tymi dla dorosłych. Do tej pory brakuję tytułów dla młodzieży. Chyba jedynymi książkami, które mnie zaciekawiły była Trylogia czasu i "Zostań, jeśli kochasz". Wtedy - około 3 lat temu - w moim życiu nastąpił bardzo przełomowy moment. Obejrzałam pierwszą części "Igrzysk śmierci" i bardzo zainteresowałam się tą historią. Natrafiam na bloga poświęconego tej serii i postanowiłam, że "Muszę to przeczytać!". Zamówiłam ją w księgarni internetowej, przeczytałam i... przepadłam.Potem już wszystko toczyło się bardzo szybko. Odkryłam inne blogi o tematyce książkowej, potem założyłam swojego. Najpierw na Pingerze, ale półtorej roku temu przeniosłam się na bloggera...Można powiedzieć, że tak "na poważnie" czytam od trzech lat. Jak wielokrotnie powtarzałam to, że czytam i to, że piszę bloga zawdzięczam "Igrzyskom śmierci". Nie wyobrażam sobie swojego życia, gdybym trzy lata temu nie zdecydowała się ich przeczytać...

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam, ale niestety moja historia nie jest szczególnie porywająca...

A u Was jak to wyglądało? Od jakiej książki zaczęła się Wasza przygoda z czytaniem?


17 komentarzy

  1. Nie wiem czemu, ale czytają Twoją historię czułam jakbym to ja to napisała o sobie :D Moja historia z czytanie tak na poważnie zaczęła się w gimnazjum i też od Igrzysk śmierci :D A tak to w podstawówce zazwyczaj czytałam tylko lektury. Mój pierwszy blog książkowy też był na Pinger, a w stycznie 2015 roku przeniosłam się na blogspot :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zanudziłaś, lubię czytać takie historie. Zwłaszcza, że bardzo często przeczą temu, że czytający czytają namiętnie od dziecka i to domowe książki. Sama miałam ten luksus, że w domu zawsze było ich dużo i biblioteki nie były mi tak bardzo potrzebne - zawsze coś się znalazło na półce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety jestem jedyną "czytającą osobę" w domu, więc musiałam sobie radzić sama :-D

      Usuń
  3. Również uwielbiam "Dzieci z Bullerbyn". Moja obsesja w podstawówce rozwijała się do tego stopnia, że niektóre jej fragmenty umiałam na pamięć! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że zaraziłam moją obsesją mamę, bo gdy czytałam "Dzieci..." od nowa jeszcze raz, pamiętała całkiem sporo, zabawnych fragmentów.

      Usuń
  4. Ja również uwielbiałam w dzieciństwie "Dzieci z Bullerbyn", chyba odświeżę sobie tę historię niedługo ;)
    A jeśli chodzi o moją historię z czytaniem, to chyba nie zaczęło się to od żadnej konkretnej książki. Po prostu, od zawsze lubiłam czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w szkole nie przepadałam czytać. Myślę, że jeśli nie lubi się czytać od wczesnego dzieciństwa, to w życiu człowieka musi nastąpić taki przełomowy moment, jak to określiłaś i wtedy lawina rusza ;P U mnie było to przeczytanie "Gry o tron" Martina ;P Później poszły "Igrzyska śmierci", "Trylogia czasu" itd. ;)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyznaję zasadę, że każdy lubi czytać, ale nie każdy jeszcze trafił na książkę, która mu to uświadomi.

      Usuń
  6. A mnie niezbyt przypadła do gustu "Akademia pana Kleksa", nudziła mnie po prostu. Za to "Dzieci z Bullerbyn" bardzo mi się podobały (chociaż teraz kompletnie nie pamiętam ich fabuły).
    Widzę, że Igrzyska są dla Ciebie ważną trylogią - dla mnie również, choć moja przygoda z czytaniem zaczęła się od "Gwiazd naszych wina".
    Pozdrawiam!
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Gwiazd naszych wina" przeczytałam od razu po "Igrzyskach śmierci", jeszcze zanim był cały ten szał na tą książkę, więc ja również mam do niej wielki sentyment.

      Usuń
  7. Twoja historia wcale nie jest taka nudna :) Ja osobiście strasznie nie lubiłam lektur szkolnych! Nie ważne jaka, każda była dla mnie epicko nudna i zasypiałam dosłownie po pierwszej stronie. Teraz, gdy o tym myślę, podejrzewam, że miało to jakiś związek z tym, że po prostu nie lubię czytać tego, co ktoś mi narzuca :)
    Pozdrawiam!
    Katherine Parker - About Katherine

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny wpis, bardzo przyjemnie czytało mi się Twoją historię. :) Jej, pamiętam "Dzieci z Bullerbyn" - uwielbiałam tę książkę tak bardzo, że czytałam kilkakrotnie! Jednak mnie "Akademia Pana Kleksa" nie skradła już serduszka... :D
    Pozdrawiam,
    A.


    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ważne jest by właśnie od razu trafić na książkę, która się spodoba, wtedy zawsze są chęci do czytania.
    Ja nie pamiętam od której książki zaczęłam, bo uwielbiam od zawsze czytać, więc pewnie była to jakaś bajka. :)
    Lost in books

    OdpowiedzUsuń
  10. Jako dziecko nie lubiłam czytać, a "Dzieci z Bullerbyn" były dla mnie nudne, grube a okładka w ogóle nie zachęcająca do czytania (było to chyba w 1997 albo 98 r.) i jeszcze mus czytania w ciągu dwóch tygodni bo będzie kartkówka. Moje stanowisko wobec literatury zmieniło się, gdy przeczytałam "Chłopcy z placu broni", do dziś żal mi Nemeczka :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety nie doczytałam "Chłopców z placu broni" do końca. Początek strasznie mnie nudził, jednak potem żałowałam, że jej nie skończyłam.

      Usuń
  11. Nie pamiętam jak zacząłem czytać. Urodziłem się w PRLu. ;) Ponoć rodzina mi czytała w dzieciństwie. Jako dziecko, na pewno w podstawówce wypożyczałem książki z pobliskiej biblioteki, miałem też swoje lektury w domu. Uwielbiałem Winnetou, Tomka Wilmowskiego. Czytałem książeczki po angielsku z historyjkami (Alladyn etc.), komiksy, także komiks polsko-angielski o Łokietku. Nigdy nie przestałem czytać.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.