środa, 22 czerwca 2016

"W wojnie nie ma nic bohaterskiego. Może ona jedynie doprowadzić do absolutnej destrukcji." -RECENZJA KSIĄŻKI- "Finale"


     
       Oryginalny tytuł: Finale

        Autor: Becca Fitzpatrick

        Seria: Szeptem

        Wydawnictwo: Otwarte

        Liczba stron: 424




Nora jeszcze nigdy nie była tak pewna swej miłości do Patcha. Upadły czy nie, to on jest tym jedynym. I choć wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że ta dwójka stanowi dla siebie śmiertelne zagrożenie, dziewczyna nie ma zamiaru rezygnować z ukochanego. Teraz muszą połączyć siły, by stoczyć ostateczną walkę o życie. Starzy wrogowie powrócą, pojawią się nowi, a ktoś zaufany okaże się zdrajcą. I choć role zostały rozdzielone, Nora i Patch nie wiedzą, po której stronie przyjdzie im walczyć.

"Szeptem" to niestety kolejna seria z niewykorzystanym potencjałem. Wiele rzeczy mi się nie zgadzało i nie wiadomo, skąd się wzięły pewne wątki. Autorka w ogóle nie zagłębiała się w temat - odniosłam wrażenie, że ta książka nie jest w ogóle przemyślana. Tak jakby Becca Fitzpatrick pisała, co jej wpadnie do głowy. Nagły zwrot akcji i bez słowa wyjaśnienia przenosimy się dalej. O ile w poprzednich tomach trochę przymykałam na to oko, bo myślałam, że autorka wszystko wyjaśni w "Finale", to teraz nie mogę tego przeboleć. Becca Fitzpatrick zostawiła mnie z ogromnym niedosytem i brakiem odpowiedzi na wiele pytań. Dodatkowo w tym tomie wykreowane przez nią postaci straciły na charakterze - zwłaszcza Patch, dotychczasowo potężny upadły anioł, teraz jakby stracił tą swoją potęgę. Ciągle kogoś śledził, coś kombinował, a i tak nic z tego nie wynikało. Owszem, pokazał mi jak głębokim uczuciem darzy Norę, ale zabrakło mi tego jego ciętego języka, poczucia humoru i sarkazmu. To czego nie dał mi Patch, otrzymałam od Scotta, którego lubię zdecydowanie najbardziej ze wszystkich bohaterów. Również Dante był bardzo ciekawie wykreowany, chociaż od początku wzbudzał we mnie mieszane uczucia.
Nora w tej części jest tak irytująca jak jeszcze nigdy wcześniej. Zachowuje się jak rozhisteryzowana kretynka, rzucając na prawo i lewo swoimi chorymi domysłami i oskarżeniami. Ta skromna, nieśmiała dziewczyna z pierwszych tomów, zaczęła uważać siebie za jakąś boginię, nagle całkowicie odrzuca pomocy Patcha, a gdy ten stara się ją ochronić strzelała fochy, bo "ona jest taka wspaniała i ze wszystkim da sobie radę sama", a gdy przychodzi co do czego, to ktoś musi ratować jej tyłek. Miałam ochotę nią potrząsnąć i krzyknąć, by się wreszcie się ogarnęła i zdecydowała, po czyjej stoi stronie. Cała seria jest dobra na odstresowanie po męczącym dniu. Ale też w niewielkich ilościach, bo pod koniec czytania zaczynała mnie lekko nużyć i przewracając kartki, zadawałam sobie pytanie "Kiedy wreszcie dobrnę do końca?" Zakończenia w tego typu seriach są raczej przewidywalne, ale miałam nadzieje, że autorka przynajmniej w kilku aspektach mnie zaskoczy. Niestety, również pod tym względem czekało mnie rozczarowanie. Uważam, że w "Finale" najmniej się działo. A ta cała "wielka wojna między rasami"? To jakieś nieporozumienie... Nie podobało to "trzy lata później". Zauważyłam, że autorka ma skłonność do przesłodzonych epilogów, bo podobny zabieg zastosowała w "Black Ice". Wciskając na siłę kilka podkoloryzowanych stron, zepsuła naprawdę ciekawe zakończenie. Tak samo w "Finale"- epilog był zbędny.
Podsumowując: Liczyłam na fajerwerki, ale niestety ich nie dostałam. Serię ogólnie oceniam na plus i nie żałuję jej przeczytania, aczkolwiek na pierwszy rzut oka widać, że jest bardzo niedopracowana. Jeśli chcecie się rozerwać i przeczytać coś niezobowiązującego, to mogę wam polecić "Szeptem", ale nie oczekujcie po niej zbyt wiele.


9 komentarzy

  1. Miałam tą przewagę, że już wiedziałam jak to skończy - po prostu wiedziałam.
    I muszę się zgodzić, że Nora tutaj zachowywała się diabelnie dziecinnie, a Patch stracił na swoim charakterze. Jednak i tak kocham tą serię. XD

    Cuki z http://rev-from-wonderland.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie była przeciętna, ale za Scott ma szczególnie miejsce w moim sercu. Żałuję, że akcja potoczyła się tak, a nie inaczej :-(

      Usuń
  2. Na myśl o tej serii przechodzą mnie dreszcze. Miałam do niej trzy podejścia i za każdym razem kończyłam w połowie drugiej części. Nie podoba mi się w niej chyba wszystko.
    PS Nora w każdej części jest tak rytująca, że każda inna bohaterka książkowa nie dorasta jej do pięt.
    Buziaki!
    www.filigranoowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja cieszę się, że ją skończyłam. Momentami bywało różnie, ale ogólnie będę ją miło wspominać.

      Usuń
  3. Rzeczywiście jeśli wątki się nie zgadzają lub pojawiają się znikąd to jest to trochę denerwujące, ale nic na to nie poradzimy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię takich sytuacji, kiedy wiele wątków pozostaje bez wyjaśnienia. To faktycznie pozostawia duży niedosyt. Kiedyś planowałam przeczytać tę serię, ale przyznam, że coraz mniej mam na nią ochotę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj zgadzam się... strasznie mi szkoda Patcha. Okropnie go spłyciła w tej części, a sięgnęłam po nią głównie po to, żeby pośmiać się z jego ciętych tekstów! Nie traktowałam tego nigdy jako moją ulubioną serię, ale mogła się kobieta bardziej postarać, szczególnie że to ostatnia część. Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja pozytywnie zapamietalam te serie ale przez to ze w tych recenzjach pisalas wlasciwie glownie negatywnie o tej serii mobilizujesz mnie zebyn odswiezyla te historie i ponownie ocenila wykreowany swiat. Serio musze to niebawem zrobic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro chcesz... Chętnie zobaczyłabym jak przyznajesz mi rację, że Patch nie jest tak fajny jak sądzisz xD

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.