wtorek, 28 czerwca 2016

"Pierwszy pocałunek skradłem ci ja, i to wiele lat temu..."-RECENZJA KSIĄŻKI- "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno"



         
       Oryginalny tytuł: The Boy Who Sneaks In My Bedroom Window         

         Autor: Kirsty Moseley         

        Wydawnictwo: Harper Collins          

        Liczba stron: 351



Od zawsze unikam jakiegokolwiek fizycznego kontaktu. Dotykać może mnie tylko mama, mój brat Jake i… Liam. Od ośmiu lat co wieczór chłopak z domu naprzeciwko zakrada się przez okno do mojej sypialni i zasypiamy niewinnie przytuleni. Gdyby Jake wiedział, że Liam spędza u mnie każdą noc, chybaby go zabił. Liam to największe szkolne ciacho. Szaleją za nim wszystkie dziewczyny, a on zmienia je jak rękawiczki. Nie mogę go rozgryźć. W dzień zachowuje się jak megadupek, a w nocy jest ciepły i kochany. Wiem, że nie mogę się w nim zakochać – związki Liama nie trwają dłużej niż kilka nocy…

Początek wydał się naprawdę obiecujący. Wstęp opisujący trudne dzieciństwo głównej bohaterki bardzo mnie zaciekawił, a gdy w kolejnych rozdziałach poznawaliśmy Liama mnie mogłam przestać się  uśmiechać. Do pewnego momentu było to bardzo przyjemne, ale ile można! Po około pięćdziesięciu stronach aż mnie mdliło na myśl o tej książce.  Liam to zbiór cech idealnego faceta. Oczywiście jest typem łobuza, chociaż w tej kwestii musimy uwierzyć Amber na słowo, bo przez całą książkę Liam nie zrobił nic na potwierdzenie tych słów. Był za to się opiekuńczy, troskliwy, lojalny, romantyczny (teraz pomyślcie o cesze idealnego chłopaka...Tak, Liam ją ma)...  A co mogę powiedzieć o samej Amber? Była niczym wisienka na torcie słodkości, jakim jest ta książka, a przy tym irytowała jak mało kto! Obwiniała swojego sąsiada o rozdwojenie jaźni, a sama miała z tym problem. Mam wrażenie, że autorka miała w głowie dwie wizje tej dziewczyny. Jedna przeszła przez coś okropnego i jest nieufna wobec ludzi, a druga potrafi paradować w krótkiej spódniczce i flirtować z nieznajomym. Amber jest pełna sprzeczności, sama momentami zachowuję się jak dziwka, a potem twierdzi, że to Liam ją zdradzi.
Czuję, że się trochę rozpędzam, ale od bardzo dawna nikt mnie tak nie zirytował! Idiotyczne zachowanie głównej bohaterki odebrało mi całą radość z czytania.  Nie podoba mi się również to jak autorka przedstawiła szkołę w Stanach. Nie będę owijać w bawełnę, ale Kirsty Moseley zrobiła z liceum burdel, już nawet nie mam ochoty wspominać o zachowaniu uczennic... Momentami byłam tym zwyczajnie zażenowana i nie mogłam uwierzyć, że tak zachowują się dziewczyny w moim wieku.  Kolejną niedopracowaną rzeczą są wątki tragicznej przeszłości bohaterów. Początek wydał się całkiem ciekawy, ale gdy doszło do kulminacyjnych wydarzeń, miałam wrażenie, że wszystko rozgrywa się za szybko, bez jakiegoś konkretnego sensu. Ta książka ma jedną poważną wadę- nie ma w niej za grosz realizmu. Tacy idealni faceci jak Liam nie istnieją, a z pozoru poważne problemy nie mają takiego zakończenie.  Nie mogę powiedzieć, że ta książka była aż tak beznadziejna, bo jak większość dziewczyn rozpływałam się nad Liamem (czyt. wzorem idealnego chłopaka). Początek całkiem fajny, bo pomysł wkradania się co noc do pokoju był oryginalny. Potem jednak zrobiło się jakoś dziwnie. I nierzeczywiście. Wielka szkoda, że pani Mosley tak szybko zrezygnowała z zadziorności Liam'a, zmieniając go w najbardziej uroczego i zakochanego nastolatka na planecie, a zabierając to, co czyniło go interesującym. Najgorsze było to, że w pewnym momencie, po całym tym ogromnie słodkości, absolutnie wszystko, co mogło pójść źle, tak się potoczyło, co sprawiało, że z niedowierzaniem odwracałam kolejne strony. Jedna katastrofa, błyskawicznie przeradzała się w kolejną, a przez to nie wczułam się w żadną z nich, tylko obojętnie śledziłam je wzrokiem.  Moje oczekiwania naprawdę nie były wygórowanie, a czuję się bardzo rozczarowana... Spodziewałam się przyjemnej powieści, przy której można się zrelaksować, a okazało się, że zamiast odstresowania czeka na mnie ogromna irytacja i złość. 


16 komentarzy

  1. Brak realizmu -to takie typowe dla powieści młodzieżowych. Teraz coraz więcej takich historii powstaje. Tak jak mówisz, mogło być fajnie, ale jednak nie wyszło. Teraz na pewno nie sięgnę po tę książkę.

    http://wielopasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam, że nic ciekawego nie stracisz. Naprawdę jest wiele lepszych młodzieżówek, które niosą za sobą głębsze przesłanie. Moim zdaniem nie warto marnować czasu na "Chłopaka, który.."

      Usuń
  2. Uhuhu...
    A myślałam, że będzie dobra książka. No, bo przyznajmy, nawet sam opis wskazuje na to, że książka będzie CO NAJMNIEJ dobra. A tutaj... Kurde, rozczarowanie.
    Brak realizmu... Cóż, autorzy lubią przeginać. Tylko szlag, kiedy przeginanie jest już nie do zniesienia?
    W sumie szkoda, bo myślałam, że ta pozycja ma chociaż zadatki na dobrą książkę.
    Pozdrawiam Cię gorąco i zapraszam na nową recenzję,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również bardzo przyciągnął opis. Uwierz mi, doceniam książki, przy których chociażby tylko dobrze się bawię, ale "Chłopak, który..." to dla mnie rozczarowanie nawet pod tym względem.

      Usuń
  3. Ja miałam olbrzymie oczekiwania i rozczarowałam się dokładnie tak samo, jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opis wydawał się bardzo ciekawy, ale niestety autorka nie wykorzystała swojego pomysłu.

      Usuń
  4. Zgadzam się z Tobą zdecydowanie. Dla mnie przejście przez tę książkę było wręcz męką... Chociaż nie, czytało mi się ją co prawda szybko, ale główna bohaterka też działała mi na nerwy. Generalnie była tak cholernie irytująca, że miałam ochotę nią potrząsnąć. Poza tym ta seria absurdalnych wydarzeń... Nie, nie, nie - ta książka to dno.
    Pozdrawiam,
    Chaotyczna A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początek wydał się ciekawy, ale z każdym kolejnym rozdziałem było gorzej! Zachowanie głównej bohaterki już chyba wystarczająco skomentowałam w recenzji, ale nawet Liam w końcówce zaczął irytować. A mógł być takim cudownym chłopakiem.
      Szkoda.

      Usuń
  5. Bardzo, ale to bardzo chcę przeczytać tę książkę od momentu w którym po raz pierwszy o niej usłyszałam i zaklinam się, że nadal tego nie zrobiłam. Może uda mi się to zrobić w te wakacje, byłoby super, ale pewnie mi się nie uda.
    Recenzja jest genialna <3 A obrazi przecudowne, aż pragnę więcej.
    Pozdrawiam Viola
    http://timeofbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że może chociaż Tobie się spodoba! Bardzo Ci tego życzę :-)
      I dziękuję!

      Usuń
  6. Brak realizmu, to mnie ukuło podczas czytania. Przez pierwszą połowę naprawdę świetnie czytało mi się tę lekką powieść, ale później, aghh, szkoda pisać. Trochę się zawiodłam, ale ogólnie dużych oczekiwań nie miałam, więc aż tak źle nie było. Ale fakt, pomysł ciekawy, a tak niewykorzystany właściwie, ubolewam.
    Pozdrawiam:)
    http://natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, najbardziej mi szkoda tego zmarnowanego potencjału :-(

      Usuń
  7. Ostatnio na studiach jedna z dziewczyn bardzo zachwycała się tą książkę, więc po przeczytaniu twojej recenzji jestem nieco... zdziwiona. Zwłaszcza, że spotkałam się również z wieloma pozytywnymi opiniami. Szkoda, bo zburzyło to pozytywny obraz tej książki, a mój entuzjazm zdecydowanie spadł o kilka poziomów. Najbardziej odtrącił mnie fakt, jak zostały przedstawione szkoły w USA.
    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko moja opinia, więc jest szansa, że Tobie jednak się spodoba, ale przedstawienie szkoły w USA jest zdecydowanie poniżej krytyki.

      Usuń
  8. Chciałabym w końcu znaleźć książkę dla młodzieży, w której chłopak głównej bohaterki nie będzie nieziemsko przystojnym, romantycznym ideałem, który tylko z zasady jest łobuzem. Mam wrażenie, że wszędzie są tylko takie postacie...
    Co do głównej bohaterki - chyba nie ma nic gorszego, gdy się jej nie lubi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubienie jakoś bym przeżyła, bo mam tak z większością bohaterek damskich, ale ja miałam ochotę zrobić jej krzywdę. Dosłownie! Czytając kibicowałam "temu złemu", żeby coś jej zrobił.

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.