środa, 25 maja 2016

"Ludzie powinni kochać to, co potrzebuje miłości. W ten sposób mogą to uratować." -RECENZJA KSIĄŻKI-"Uprowadzona"




       Oryginalny tytuł: Stolen

        Autor: Lucy Christopher

        Wydawnictwo: Wilga

        Liczba stron: 328




Ta historia mogła się przydarzyć każdej dziewczynie. Tak, tobie też. Lotnisko. Oczekiwanie na przygodę. Przystojniak, który proponuje ci kawą. A po chwili jesteś na końcu świata, zdana na łaskę i niełaskę porywacza.
Czy przetrwasz?
Czy wrócisz do swojego życia?
A co będzie, jeżeli się zakochasz??


Różowa okładka sugeruję, że mamy do czynienia z romansem- uroczym, cukierkowym i pewnie dla nieco młodszych odbiorców. A potem czytamy tytuł, opis... Porwanie? Syndrom sztokholmski? Dopiero to mnie przekonało do sięgnięcia po "Uprowadzoną". Od początku książka bardzo mi się podobała i czytałam ją z wielkim zainteresowaniem. Pierwsze kilkadziesiąt stron pochłonęłam jednym tchem, jednak niedługo potem zaczęłam czuć znużenie i miałam ochotę odłożyć ją po półkę. Pewnie tak bym zrobiła, gdyby nie to, że byłam bardzo ciekawa zakończenia... Na szczęście finał wynagrodził wcześniejszy powiew nudy. Niesamowicie mnie poruszył, przyznam się nawet do kilku łez... O dziwo zakończenie tej historii bardzo mnie zaskoczyło. Bałam się, że Lucy Christopher może zniszczyć nim całą powieść, ale na szczęście tak się nie stało. Nie jest ono ani przesłodzone, ani infantylne, jest po prostu prawdziwe. Wręcz boleśnie prawdziwe.
"Uprowadzona" pokazuję piękno przyrody, którego w codziennym biegu często nie doceniamy. Jednak ten wątek jest dla mnie przeciągnięty. Nie wiem, to może ze mną jest coś nie tak, ale nie potrafiłam wczuć się w to co chcę nam przekazać autorka.  
 Postacie wykreowane na kartach powieści zasługują na pochwałę. Może nie poznajemy ich zbyt wielu, ale jakoś wynagradza ilość. Gemma mimo młodego wieku wydaje się być bardzo dojrzała. Od początku do końca książki próbuje walczyć, uciec i się nie poddaje mimo, że sytuacja w jakiej się znalazła nie jednego by załamała. Natomiast Tyler z jednej strony jest porywczy, niebezpieczny, a z drugiej posiada duszę artysty i czuję niezwykłą więź z otaczającą go przyrodą. Podoba mi się, że relacja głównych bohaterów rozwija się bardzo powoli i nie jest nachalna. Może to dziwne, ale chyba bardziej współczułam Tylerowi, niż Gemmie. Pod tym względem jestem bardzo podobna do Gem- ona też czuła to czego nie powinna. Tyler chciał żeby ktoś go kochał i żeby on mógł kogoś obdarzyć miłością. To jest niewiarygodne, że autorka, potrafiła obudzić we mnie takie uczucia. Narracja w "Uprowadzonej" jest prowadzona w bardzo oryginalny sposób. Cała powieść to list Gemmy do Tylera. To jej próba zmierzenia się z przeszłością i zrozumienia tego co tak na prawdę się stało i jak bardzo ją to zmieniło.  "Uprowadzoną" polecam wszystkim. Nie jest to zwykłe romansidło, w którym bohaterka zakochuję się w przystojnym porywaczy. Jest oryginalna, klimatyczna i skłaniania do przemyśleń. To książka o odkrywaniu prawdy o sobie. I pamiętajcie- nie oceniajcie książki po okładce, bo w przypadku "Uprowadzonej" moglibyście się bardzo pomylić.


8 komentarzy

  1. Zgadzam się z Tobą w 100%. Sięgając po tę książkę nie wiedziałam czego się z spodziewać, bo ta okładka robi czytelnika w bambuko. Podobnie jak Ty bardziej współczułam Tylerowi - nie potrafiłam sobie wyobrazić tego, jaki musiał czuć się samotny.
    Książka świetna - pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, niby to Gemma była tą "poszkodowaną", ale o wiele bardziej współczułam Tylerowi. Zakończenie mi się podobało, ale z drugiej strony żałuję, że nie było szczęśliwsze.

      Usuń
  2. Romans połaczony z porwaniem brzmi ciekawie i jestem pewna, że niedługo po niego sięgnę.
    Pozdrawiam :*
    http://zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam! Czytałam już za cztery lata temu i właśnie ostatnio myślałam, żeby odświeżyć te historię i nagrać recenzję. Niedługo mam nadzieję to zrobić. To była zdecydowanie dobra książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Angie? Taka sława na moim blogu? Chyba serio musiała Ci się podobać ta książka, skoro aż skomentowałaś xD Czekam na recenzję i koniecznie ze zwiastunem!

      Usuń
  4. Rzeczywiście, według mnie okładka jest paskudna, ale z tego co piszesz to środek jest bardzo obiecujący, może się skuszę :D
    Pozdraiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tyle paskudna, co dziecinna. Zupełnie nie pasuje do treści.

      Usuń
  5. Już kiedyś miałam ją w planach, ale wyszło jak wyszło :) Porwanie plus miłość, to może być naprawdę dobra pozycja.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.