wtorek, 19 kwietnia 2016

"Udaje, jest jak aktor, który wciela się w rolę. Muszę wiedzieć, co dzieje się za kulisami, kiedy przedstawienie dobiega końca i kurtyna opada. Kim wówczas się staje?" -RECENZJA KSIĄŻKI-"Czy wspominałam, że Cię kocham?"




       Oryginalny tytuł: Did I Mention I Love You?

        Autor:  Estelle Maskame

        Wydawnictwo: Feeria

        Seria: Dimily

        Liczba stron: 408


Rodzice Eden Munro rozwiedli się już kilka lat temu, i od tego czasu dziewczyna nie widziała swojego ojca. Teraz jedzie z Portland do Santa Monica w Kalifornii, by spędzić lato z nim i jego nową rodziną: żoną i jej trzema synami, z których każdy jest obdarzony silnym charakterem. Najstarszy z nich, Tyler Bruce, to zbuntowany nastolatek o wybuchowej naturze i wybujałym ego, kompletne przeciwieństwo przyrodniej siostry. On i jego paczka biorą Eden pod swoje skrzydła, pozwalając jej doświadczyć zupełnie nowych dla niej przeżyć – imprez, plażowania i… łamania zasad. Tyler pozostaje dla niej zagadką, a im bardziej stara się go rozgryźć, tym mniej o nim wie i tym bardziej czuje, że rodzi się między nimi coś więcej. 

Nie wiem, co mam myśleć o tej książce. Przez większość lektury nie działo się nic poza imprezowaniem, upijaniem się i omawianiem podbojów miłosnych przyjaciółek głównej bohaterki. Momentami czułam się, jakbym oglądałam jakąś brazylijską telenowelę dla nastolatek.
Jednak w tej historii jest coś, co wyróżnia ją na tle innych. Estelle Maskame porusza wiele różnorodnych problemów z jakim mierzą się nastolatkowie. Liczyłam, że autorka dokładniej skupi się na którymś z nich, jednak tak się nie stało. Przez to uważam, że można było lepiej wykorzystać potencjał tej historii. Główna bohaterka jest zwykłą dziewczyną, której wygląd nie jest podkreślany na każdej stronie, ma również swoje kompleksy, ale dzięki temu stała się bardziej ludzka i łatwiej było mi się z nią utożsamić... Podobało mi się, że potrafiła pokazać pazurki i nie bała się postawić na swoim. Jednak czasem zachowywała się trochę nieracjonalnie i nie mogłam zrozumieć dlaczego postępuje tak, a nie inaczej. Szczególnie zirytowało mnie jej zachowanie w końcówce książki.
Tylor jest typowym złym chłopcem. Pije, pali, bierze... Nikomu nie okazuje szacunku, jest agresywny. Oczywiście jest powód takiego zachowania, którego jednak nie tak łatwo się domyślić. Autorce udało się mnie w tej kwestii naprawdę zaskoczyć. Ten wątek wyszedł naprawdę zgrabnie, jednak i tak Taylor nie wzbudził we mnie żadnych głębszych uczuć. Nie jest to książkowy bohater, który sprawia, że serca czytelniczek rozpływają się jak masło na tostach. A przynajmniej z moim nic takiego się nie działo...
Zakończenie przewidziałam od początku, a Epilog pozostawił po sobie lekki niesmak, był moim zdaniem naciągany i sztuczny. Jestem przekonana, że książce na dobre wyszłoby usunięciu kilku ostatnich stron. Oceniłabym ją wtedy wyżej i pewnie bardziej lubiłam główną bohaterkę. Oczywistym minusem jest schematyczność- on jest zły, ona dobra, oboje skrzywdzeni przez los, zakochują się, ale nie mogą być razem... Książkę przeczytałam jednym tchem i już nie mogę się doczekać, aż sięgnę po kolejny tom. Dzięki temu, że "Czy wspominałam, że cię kocham?" jest napisana lekkim i bardzo przystępnym językiem, czytanie jej nie wymaga dużego skupienia i można przy niej odpocząć. Moim zdaniem jest idealna na wiosenno-letni relaks.


7 komentarzy

  1. Mam ją w planach. Zobaczę czy mi się spodoba ;)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszam do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym przeczytać zaciekawił mnie opis, ale nie jestem jeszcze do końca do niej przekonana. Ale zobaczymy jak to będzie, aktualnie muszę nadrobić trochę zaległości z biblioteczki, ale nie wiadomo jak to będzie niedługo ;)
    Zapraszam do siebie na najnowszą recenzję i konkurs ;)
    http://timeofbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba jeszcze nie trafiłam na tak naprawdę w stu procentach negatywną recenzję tej książki. A mimo to, nadal nie jestem do niej przekonana i przypuszczam, że raczej nie będę. No, chyba, że jakimś cudem trafi w moje ręce. Raczej nie będę się za nią rozglądać, bo, mimo że bardzo lubię NA, to Czy wspomniałam, że cię kocham? nie wydaje mi się niczym niezwykłym...
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojeja, brazylijskie telenowele są najgorsze bo są tak bardzo słabe, ale mega wciągają! Wiem, bo jedna zniszczyła mi życie hahahaha

    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie jestem po drugim tomie i jak pierwsza była dla mnie spoko tak drugi tom słaby taki sobie mam strasznie mieszane uczucia.
    Pozdrawiam ;)
    http://czytaniewekrwii.blogspot.com/2016/04/w-kilku-sowach-o-czy-wspominaem-ze-cie.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja obejrzałam kiedyś tragiczną recenzję, dziewczyna tak skrytykowała książkę, że od tamtej pory już nie chcę po nią sięgać i ją czytać. :c
    Lost in books

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że zakończenie okazało się być tak przewidywalne. Mimo wszystko, chcę sięgnąć po tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.