sobota, 9 kwietnia 2016

"Nawet jeśli nie mamy wpływu na to, skąd pochodzimy, do nas należy wybór, w którą pójdziemy stronę." -RECENZJA KSIĄŻKI-"Charlie"




        Oryginalny tytuł: The Perks of Being a Wallflower

        Autor: Stephen Chbosky

        Wydawnictwo: Remi
    
        Liczba stron: 224




Książka ma formę listów pisanych do nieznanego przyjaciela przez nastolatka imieniem Charlie, nieśmiałego i wycofanego, choć niezwykle inteligentnego i wrażliwego ucznia pierwszej klasy liceum w Pittsburgu. Chłopak pisze o swoich pierwszych miłosnych doświadczeniach, relacjach w rodzinie, narkotykach i akceptacji.

Zaczynałam zastanawiając się, czym tak zachwycają się miliony czytelników na całym świecie. Kończyłam natomiast z mocno ściśniętym sercem. Ta pozornie zwyczajna treść, niesie w sobie głęboki sens, ponieważ na jej podstawie możemy wysunąć wnioski na temat własnego postępowania. Jestem pewna, że każdy znajdzie bohatera, z którym będzie mógł się utożsamić. Książka jest pisana w formie listów głównego bohatera do jego tajemniczego przyjaciela. Nie znamy prawdziwej tożsamości, ani adresata, ani nadawcy, jednak treść listów opowiada historię nastolatka, podpisującego się jako tytułowy Charlie. Bohater początkowo wydawał mi się niedorajdą, który nie zachowuje się adekwatnie do swojego wieku. Co prawda akcja książki dzieje się w 1991-92r., lecz wierzyć mi się nie chce, że w tamtych czasach szesnastolatek nie wiedział, skąd się biorą dzieci. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam stopniowo zmieniać o nim zdanie.
Wydaje mi się, że Charlie nie przechodzi jakieś spektakularnej przemiany na kartach powieści, raczej to nasz sposób postrzegania się zmienia. Zaczynamy go rozumieć. Książka została napisana bardzo prostym językiem. Czytając, miałam wrażenie, że naprawdę została napisana przez kogoś w moim wieku. Jednak miało to też swoje złe strony, bowiem niekiedy wręcz dziecięcy język lekko mnie irytowały. Bywało tak, że Charlie pisał o czymś, a potem nagle zmieniał temat, by za chwilę wrócić do poprzedniego wątku. Byłam przez to lekko skołowana.
Przyznaję, że przez kilka pierwszych stron miałam wrażenie, że lektura ta jest zbyt zwykła i nieco nużąca, co sprawiło, że początki były trudne. Musiałam zacisnąć zęby, żeby nieco później odkryć piękno tej książki i zrozumieć, skąd tyle osób się nią zachwyca. Bo choć ja nie padłam przed nią na kolana, to jednak „Charlie” spodobał mi się na tyle bardzo, że z pewnością będę tę książkę mile wspominać, a was zachęcam do przeczytania.


7 komentarzy

  1. Oglądałam ekranizację, która bardzo mi się podobała, jednak nigdy nie miałam okazji sięgnąć po książkę. Zdecydowanie muszę to nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się doczekać, aż znajdę chwilę, żeby obejrzeć film.

      Usuń
  2. Również oglądałam film na podstawie książki i podbił moje serce :) będę musiała sięgnąć po książkę. http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Co rusz spotykam się z rekomendacją tej książki. Oglądałam ekranizację, która bardzo mi się spodobała i jakoś boję się po nią sięgnąć, chociaż zrobię to na pewno. :3

    http://rev-from-wonderland.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka i jej ekranizacja są szczególnie ważne w moim życiu. Po pierwszych stronach czytelnik ma wrażenie, że trafił źle - główny bohater jest zatrważająco delikatny, dziecinny, nieuświadomiony i niewinny.
    I może dzięki temu tak bardzo mi się podobała. Trudne tematy nie są tu opisane ciężko, gorzko, dusząco - są zarysowane, ale nie na tyle wyraźnie, by czytelnik poczuł, że to kolejna pozycja o młodych, czasem głupich nastolatkach. Nie, bohaterowie są tu inteligentni, uczuciowi i bardzo, bardzo ciekawi. ~ Marysia, chociaż nie wiem, czy jeszcze pamiętasz, w końcu pinger odszedł w niepamięć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pinger wcale nie odszedł w niepamięć. A napewno nie dla mnie... Może przestałam już tam pisać, ale Pinger i ludzie, których tam poznałam zawsze będę dla mnie ważnie, od tego wszystko się zaczęło.

      Usuń
  5. Tyle o niej słyszałam, a jakoś boję się po nią sięgnąć, jak widzę nie jestem jedyna. Kusi mnie sława, niecodzienna forma i tematyka, ale z drugiej strony równie dużo głosów mówi o tym, jaki początek jest koszmarny i nie do przejścia. Ta recenzja chyba zbliżyła mnie o krok do sięgnięcia po Charlie'go. Skoro mimo początkowego niezadowolenia, ocena to osiem gwiazdek, najwidoczniej warto zaryzykować. Może po lekturze skuszę się również na ekranizację.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.