sobota, 16 kwietnia 2016

"Bóg zsyła na nas trudne chwile po to, żebyśmy docenili te piękne."-RECENZJA KSIĄŻKI- "Ugly Love"




        Oryginalny tytuł: Ugly Love

        Autor: Colleen Hoover

        Wydawnictwo: Otwarte

        Liczba stron: 344




 Kiedy Tate, początkująca pielęgniarka, wprowadza się do mieszkania swojego brata, nie spodziewa się tak gwałtownych zmian w życiu. Wszystko przez przystojnego pilota Milesa Archera. Miles ustala tylko jedną regułę ich związku: nie pytaj o przeszłość i nie oczekuj przyszłości. Gdy ta sytuacja staje się nie do wytrzymania i prowokuje do pytań, ożywają jego dramatyczne wspomnienia

Bardzo długo czekałam na premierę tej książki i przez ten czas nasłuchałam się masy pozytywnych opinie na jej temat. Tym większe były moje oczekiwania i jednocześnie strach, że "Ugly love" im nie sprosta. Muszę przyznać, że liczyłam na coś trochę innego i może troszeczkę lepszego, ale to pod żadnym względem nie umniejsza wyjątkowości tej powieści.  Mówi się, że porażki z przeszłości czynią nas silniejszymi. Zgadzam się z tym, ale bywa też tak, że nasza dusza ugina się pod ciężarem tragicznych zdarzeń. Nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z ogromem bólu i za wszelką cenę staramy się nie dopuścić do tego by nasze serce znowu rozpadało się w drobny mak. I właśnie o tym jest "Ugly love".   Jeżeli myślicie, że ta książka pokaże miłość, która jest w stanie wymazać wszystkie cierpienia to jesteście w błędzie. Nic nie jest w stanie wykasować bolesnych wspomnieć, ale "Ugly love" pokazuję, że dzięki miłości staną się one tylko momentami w morzu szczęścia. Pióro Colleen Hoover jest lekkie i przyjemne, więc jej książki pochłania się błyskawicznie, nie mogąc przerwać lektury nawet na chwilę. Zdarzenia teraźniejsze są pisane w większości z perspektywy Tate, ale mamy okazję poznać również wspomnienia Milesa z przed lat. Dzięki nim powoli odkrywamy co sprawiło, że mężczyzna boi się miłości i twierdzi, że na nią nie zasługuje. W każdym zdaniu widać, że autorka jest świadoma tego z jakiej perspektywy pisze. Wyraźnie widać różnicę między 17-letnim Milesem, a tym obecnym
 "Ugly love" dosłownie roztrzaskało mnie na małe kawałeczki. Po skończeniu powieści czułam się złamana, ale jednocześnie odbudowana na nowo. Może to nie tyle zasługa wydarzeń, bo z tym schematem spotykałam się już wcześniej, ale ci bohaterowi... Miles was zniszczy! Nie mówię tego często, ale udało mi się nawiązać głęboką więź z główną bohaterkę. Pewnie w innym przypadku krytykowałabym ją za łatwowierność, ale teraz nie mogę tego zrobić, bo doskonale ją rozumiem. Miles, tak samo jak dla Tate, będzie waszą miłością, a jednocześnie zgubą. Jego historia wywoła w was ból, żal, a nawet wściekłość. Jakimś cudem każde dzieło Collleen Hoover mnie w sobie rozkochuje, a jednocześnie sprawia, że je nienawidzę za to jak mnie skrzywdziło.  Nie wiem czy to co piszę ma sens, ale przemawiają przeze mnie emocje, a właśnie o to chodzi w tej książce, bo jej się nie czytają, ją się przeżywa...
 

14 komentarzy

  1. Jejku zazdroszczę posiadania tej książki! Strasznie bym chciała ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nie mogę doczekać się, kiedy Ugly love trafi w moje ręce! Mam nadzieję, że stanie się to bardzo szybko, bo te wszystkie pozytywne recenzje, zabójczo działają na moją cierpliwość, która i tak jest już porządnie nadszarpnięta! :)
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czułam się tak samo, czytając recenzje przedpremierowe. Byłam tak zdesperowana, że chciałam czytać już jakieś nieoficjalne tłumaczenie, ale udało mi się dorwać "Ugly love" w dniu premiery!

      Usuń
  3. Mam już u siebie! Jestem jej wyjątkowo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też przeczytałam tę książkę i była cudowna. Pierwszy raz płakałam przy książce pani Hoover dlatego wiem, że zapamiętam ją do końca życia <3
    Pozdrawiam :d
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Po dwóch spotkaniach z powieściami pani Hoover mam co do niej mieszane uczucia. Sam jej styl pisania bardzo mi się podobał, jednak rozplanowanie akcji już mnie denerwowało. Jak na razie Ugly Love mimo bardzo pozytywnych opinii i wielu pochwał nie znajdzie się na mojej liście do przeczytania.
    Dobrze napisana recenzja, przyjemnie się czytało. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam ją w oryginale jeszcze przed premierą i nie żałuję, choć również oczekiwałam czegoś trochę innego ;) Szkoda, że praktycznie nie pokazano niczego, co związane byłoby z pracą głównych bohaterów. Najbardziej w pamięć zapadł mi cytat o cytrynach ;) I jeszcze "Miles smiles for noone, Miles only smiles for me" :)
    Pozdrawiam,
    Kochamy Książki

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam jeszcze okazji sięgnąć po książki tej autorki, ale od dłuższego czasu mam postanowienie, że muszę to zmienić! :)


    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/04/sekretny-swiat-maej-czytelniczki-pytania.html

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurczaki, coraz bardziej chcę po tę książkę sięgnąć :D A jednocześnie boję się, że ta powieść mi się jednak nie spodoba, ja i wątki romansowe jesteśmy od pewnego czasu na siebie obrażeni, po prostu jakoś ich w powieściach nie trawię, ale może to się za sprawą Ugly Love poprawi? :D

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurczę widzę że teraz każdy ma tą książkę zazdroszczę. Tylko boje się żeby nie bylo jak z papierowymi miastami że każdy sie zachwycał a nie okazała sie taka rewelacyjna. Pozdrawiam i zapraszam do siebie http://wswiecieksiazeek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Pokochałam tę książkę od pierwszych stron i miałam niesamowicie wielkiego kaca po niej!
    Stała się jedną z moich ulubionych książek, do której z pewnością jeszcze wrócę <3
    Buziaki,
    SilverMoon :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Chciałam dziś kupić, ale odłożyłam na półkę! To była chyba najgorsza decyzja w moim życiu! :)
    Jutro pędzę do księgarni.

    Buziaki,
    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka jest zdecydowanie nie w moim guście - nie należę do wielbicielki, zarówno erotyków jak i romansów. Z Colleen Hoover już się spotkałam, przy okazji czytania "Hopeless". Książka była piękna, ale zarówno bardzo schizowa xD
    Myślę, że z twórczości tej pani mam jeszcze ochotę na Maybe Someday, nic poza tym. Takie książki są nie dla mnie i zdążyłam się już boleśnie o tym przekonać.
    Pozdrawiam,
    Isabelle West
    Z książkami przy kawie

    OdpowiedzUsuń
  13. Mój blog znajduje się pod nowym adresem i prosiłabym cię o zaktualizowanie u mnie w obserwatorach, byś mogła trafić na mój blog (najpierw usuń z obserwowanych, później dodaj ponownie).
    Z góry dziękuję za wyrozumiałość i przepraszam za zbędny spam. :)
    http://lost-in-my-books.blogspot.com

    PS. Postaram się później przeczytać twoją recenzję. :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.