wtorek, 9 lutego 2016

"Miłość wymaga poświęceń. Zawsze." -RECENZJA FILMU- "Najdłuższa podróż"


         Oryginalny tytuł: The Longest Ride

          Reżyser: George Tillman Jr.

          Czas trwania: 2h 19min

         Obsada:
         Britt Robertson jako Sophia Danko
         Scott Eastwood jako Luke Collins
         Alan Alda jako Ira Levinson
         Oona Chaplin jako Ruth

         Książka, na której podstawie powstał: "Najdłuższa podróż"


Gdy Luke, były mistrz w ujeżdżaniu byków stara się powrócić na arenę, poznaje Sophię, studentkę, która przygotowuje się do podjęcia swojej wymarzonej pracy w Nowym Jorku. Dla dwójki młodych ludzi, pochodzących z tak odmiennych światów, rozpoczyna się niezwykła, romantyczną podróż, podczas której los styka ich ze starszym mężczyzną Irą. Jego wzruszające wspomnienia własnego małżeństwa są tak inspirujące, że zmieniają życie młodej pary na zawsze.

photo.title
Reżyser "Najdłuższej podróży" postawił na prostotę. Akcja toczy się powoli, a Sophii i Luke spokojnie odkrywają piękno łączącego ich uczucia. Dzięki temu twórcą udało się uniknąć wrażenia, że próbują wcisnąć widzom dwie sentymentalne opowiastki i na siłę wymusić na oglądających jakieś emocje. W "Najdłuższej podróży" wszystko rozwija się w sposób naturalny, a naiwność czy nadmierna ckliwość jest szybko wybaczana, bowiem czworo głównych bohaterów z łatwością budzi sympatię. Jednak film ma dość poważną wadę: schematyczność. Od początku wiemy jak ta historia się potoczy i jaki będzie jej finał.  
Zarówno Britt Robertson, jak i Scott Eastwood spisali się bardzo dobrze w swoich rolach. Aktorzy wykreowali ciekawych oraz intrygujących bohaterów z krwi i kości. Zdecydowanie moim ulubieńców jest Scott Eastwood, czyli Luke Collins -nieco stereotypowy kowboj, twardo stąpający po ziemi – trochę zdystansowany, jednak bezpośredni i niebojący się wyzwań. Pochwalić należy również będących nieco w cieniu Jacka Hustona i Oonę Chaplin, którzy wypadli równie przekonująco...

photo.title
Dużym plusem filmu jest scenografia oraz muzyka. Zestawienie surowych i ponurych zdjęć przedstawiających świat w okresie wojny z pełnymi światła oraz najróżniejszych barw krajobrazami Karoliny Północnej, daje niesamowity kontrast. Wykorzystane w produkcji utwory w połączeniu ze scenografią tworzą idealny klimat. Dzięki temu produkcja jest sentymentalna, romantyczna, czasem melancholia, lecz również w wielu fragmentach humorystyczna, a nawet dramatyczna, i co najważniejsze- wzruszająca.
"Najdłuższa podróż" to obowiązkowa pozycja dla wszystkich fanów twórczości Nicholasa Sparksa. Film ogląda się przyjemnie, bo historia opowiedziana jest w bardzo prosty i przystępny sposób, a jednocześnie nie jest nudna. Produkcja ukazuje życie jako podróż, tą najdłuższą, a jednocześnie tak szybko przemijającą. Nie zmarnujmy jej na kłótnie, cieszmy się tym, co mamy, a nie ubolewajmy nad tym, co mogliśmy mieć albo co utraciliśmy dawno temu. 


16 komentarzy

  1. Fajny film :) książkę niedawno przeczytałam i stwierdzam, że film jakoś bardziej mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem film jest słaby, bo jak się nie czytało książki można nie wiedzieć o co chodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie czytałam, ale wydaje mi się, że wszystko zrozumiałam, chociaż mogłam przegapić kilka ważnych rzeczy i nawet się nie zorientować.

      Usuń
  3. Jakoś nie mogę przekonać się do tej historii... książki Sparksa kocham, ale po tą po prostu nie chcę sięgnąć. Tak samo do filmu mnie nie ciągnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Film bardzo mi sie podobal. Ksiazki jeszcze nie czytalam, ale na pewno to zrpboe ☺

    OdpowiedzUsuń
  5. Z reguły trzymam się zasady "najpierw książka, później film", tak więc najpierw muszę przeczytać dzieło Sparks'a ;) kiedyś miała ku temu okazję, ale niestety czas mi na to nie pozwolił :/

    zaczarowana-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Oglądałam wszystkie filmy na podstawie powieści Sparksa - ten również. Jednak gdybym miała być szczera, Najdłuższa podróż nie należy do moich ulubionych. Inne filmy mogę oglądać po kilka, kilkanaście razy, ale ten obejrzałam raz i nie chce mi się do niego wracać. Może za jakiś czas jak pozapominam większość. Podobał mi się wątek przeszłości i wspomnień i dla mnie cały film mógł być o historii tych bohaterów. Choć Britt i Scott spisali się dobrze w swoich rolach, to jednak ich historia była mniej ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie inne ekranizacje Sparksa mogłabyś mi polecić?

      Usuń
  7. Ja byłam zachwycona filmem i dlatego postanowiłam sięgnąć po film. Niby powinnam ustrzec się przed filmem na początku, ale to on zachęcił mnie do książki!
    Buziaki :*
    http://cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Boże, byle by się dobrze kończył.... ostatnio jak ognia unikam wszystkiego co ma złe zakończenie, a Sparks często nie zna litości... do tej pory pamiętam Dla Ciebie wszystko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dla Ciebie wszystko..." Kończy się źle? Czy to był jakiś drobny spoiler?

      Usuń
  9. Filmu jeszcze nie oglądałam, ale najpierw chyba przeczytam książkę, a dopiero potem zabiorę się za ekranizację ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam filmy na podstawie książek Sparksa, ale jak na ironię jego książki są dla mnie okropne :/
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  11. Muszę zwrócić uwagę na ten film. Teraz mam ochotę właśnie na takie kino :) pozdrawiam! http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Przewidywalność... To w ekranizacjach powieści Sparksa rzuca się w oczy, choć jako sposób na odprężenie przed ekranem spisują się nieźle.

    OdpowiedzUsuń
  13. Romanse raczej nie są dla mnie, dlatego chyba nie przeczytam książki, ani nie obejrzę ekranizacji :). Pozdrawiam gorąco ^^.

    http://zyjemyioddychamymarzeniami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.