niedziela, 29 listopada 2015

"Jeśli go zabijesz, Katniss, jeśli zakończysz to wszystko, wszystkie tamte śmierci, one coś znaczyły."-RECENZJA FILMU-"Igrzyska śmierci: Kosogłos, cz. II"

       Oryginalny tytuł: The Hunger Games: Mockingjay Part 2

       Reżyser: Francis Lawrence

       Czas trwania: 2 godz. 25 min.

       Obsada:
       Jennifer Lawrence jako Katniss Everdeen
       Josh Hutcherson jako Peeta Mellark
       Liam Hemsworth jako Gale Hawthorne
       Julianne Moor jako Alma Coin

       Książka, na której podstawie powstał: "Kosogłos"

Katniss Everdeen i przywódcy Dystryktu 13 rozpoczynają wielką ofensywą przeciwko Kapitolowi. Walka toczy się już nie tylko o przetrwanie, ale o przyszłość całego narodu. Katniss wspierana przez Gale'a, Finnicka oraz Peetę planuje zamach na prezydenta Snowa. Bezwzględni wrogowie i moralne wybory, przed którymi stanie Katniss, będą dla niej większym wyzwaniem niż cokolwiek, co wcześniej przeżyła na arenach Głodowych Igrzysk.

Jeśli chodzi o moje odczucia co do tego filmu, to przyznam się, że trudno mi w tym momencie cokolwiek napisać. Wciąż próbuję pozbierać myśli, by ogarnąć wszystko to, co  zobaczyłam. Jednakże jedno co mogę powiedzieć z przekonaniem, to  fakt, że jestem troszeczkę rozczarowana. Chodzi mi tu głównie o zakończenie, bo oczekiwałam, że film rozwieje wątpliwości, które pozostawiła książka.
Myślałam, że skoro już rozłożyli książkę na dwa filmy to pokażą większość scen, na których mi zależy. Niestety pod tym względem "Kosogłos" nie spełnij moich oczekiwań. Niezmiernie żałuję, że twórcy pominęli kilka, moim zdaniem naprawdę ważnych scen. Kilka rzeczy również pozmieniali. Przez to osoby, które czytały książkę mogą czuć niedosyt. Ku mojemu zaskoczeniu podczas seansu nie płakałam. Nawet nie miałam łez w oczach, a byłam przekonana, że zaryczę się na śmierć. Jakoś nie mogłam wkręcić się w klimat filmu, ale za to mogę obwinić grupkę dziewczyn siedzących przede mną w kinie, które cały film gadały i jadły niemiłosiernie przy tym szeleszcząc. 
Akcja cały czas trzymała w napięciu. Wielkie wrażenie wywarły na mnie niesamowite efekty specjalne oraz sama sceneria pokazywanych w trakcie filmu miejsc. Nie zawiodłam się również na aktorach, których mogliśmy podziwiać w filmie. Filmowa Katniss, czyli niesamowita Jennifer Lawrence włożyła całą siebie w przedstawienie postaci. Bardzo spodobała mi się również postać Peety, w którego wcielił się mój ukochany Josh Hutcherson. I nie mogę nie wspomnieć o kwestii już wielokrotnie przeze mnie poruszanej- niech ktoś w końcu da mu Oscara!!! Albo chociaż go do niego nominuje, bo przecież wszyscy wiemy jak trudna stała się rola Peety wraz z rozwojem sytuacji, a on poradził sobie znakomicie.
 Mimo kilku wad "Kosogłos, część 2" okazał się godnym zwieńczeniem całej serii. Jest mi jednocześnie bardzo przykro, że to już ostatnia część, ale z pewnością jeszcze nie raz będę wracać do tej historii- czy to oglądając filmy czy czytając książki.


środa, 25 listopada 2015

"Troska o innych to dobra cecha, ale zbyt często przez nią cierpię."-RECENZJA KSIĄŻKI- "After. Bez siebie nie przetrwamy"



       Oryginalny tytuł: After Ever Happy

        Autor: Anna Todd

        Wydawnictwo: Znak

        Seria: After

        Liczba stron: 576



Związek Tessy i Hardina przeszedł wiele prób, ale po każdej z nich uczucie między nimi było coraz mocniejsze.
Wszystko się zmienia, gdy Hardin odkrywa coraz bardziej mroczną przeszłość swojej rodziny. To dla niego cios nie do zniesienia. W rozpaczy posuwa się do czegoś, czego Tessa nie jest w stanie mu wybaczyć. Dziewczyna zaczyna rozumieć, że chociaż kocha Hardina ponad wszystko, nie może z nim zostać.
Czy tak ma wyglądać koniec ich miłości? Czy Hardin będzie chciał zawalczyć o związek z Tessą, a przede wszystkim – o samego siebie?


Seria "After" jest pełen emocjami które ciężko opisać. Rzadko zdarza się żebym przy jakiejś książce tyle płakała, a ostatni tom jest zdecydowanie po tym względem najlepszy. Płakałam razem z bohaterami, płakałam kiedy oni się śmiali. Po prostu totalna bomba emocjonalnych wzruszeń. 
Myślę, że nic nie opiszę "After" lepiej, niż pewien cytat: (nie jestem pewna, czy mogę wam zdradzić jego pochodzenie, więc nie będę ryzykować)
"To typ historii miłosnej, która zajmuje się prawdziwymi, kurwa, problemami. To historia o przebaczeniu i bezwarunkowej miłości, która pokazuje, jak bardzo ktoś może się zmienić, naprawdę zmienić, jeśli tylko mocno się stara. To typ historii miłosnej, która dowodzi, że wszystko jest, kurwa, możliwe, jeśli chodzi o wychodzenie ze swoich problemów. Pokazuje, że jeśli masz się na kim oprzeć, jeśli ktoś cię kocha i nie zostawia samemu sobie, to możesz znaleźć wyjście z ciemności. Pokazuje, że nieważne, jakich miałaś rodziców ani z jakimi uzależnieniami musiałaś się mierzyć, możesz przetrwać wszystko, co staje ci na drodze, i stać się lepszą osobą. Właśnie taką historią jest After.'"
Jestem pewna, że zakończenie nie wszystkim przypadnie do gusty. Jedni twierdzą, że przeskoki w czasie są niepotrzebne, inni że są za krótkie i pisane na siłę. Ale ja wiem, że bez tych przeskoków, każdy czułby ogromny niedosyt. Dzięki takiemu zakończeniu poznajemy, co dzieje się w dalekiej przyszłości Hessy, czy są razem, czy w końcu im się udało. I to chyba najbardziej wzruszający element całej serii. Takich rozstań i powrotów nie znajdziecie w żadnej książce. Wcześniej nie uważałam "After" za literaturę wysokich lotów, ale raczej jako przyjemne czytadło stanowiące fajną rozrywkę. Teraz jednak zauważyłam, że„After” dojrzewa z każdym tomem. Stając się coraz bardziej przejmującą lekturą. Oczywiście ten cykl ma swoich zwolenników, ale również i przeciwników. Wiąże się to w dużej mierze z zespołem, który był inspiracją dla fanfiction. Często słyszę właśnie takie słowa: „Nie będę czytać After bo to o 1D”. Ja osobiście nie rozumiem takiego myślenia, bo prawdziwy Harry i ten wykreowany przez Anne Todd mają ze sobą nie wiele wspólnego. Znam kilka osób, które czytając "After" nie wiedziało czym cała historia jest inspirowana (podobało im się), a gdyby wiedzieli nawet nie wzięliby książki do ręki.


sobota, 21 listopada 2015

Mockingjay Book Tag


Za nominację dziękuję właścicielce bloga: Żebraczka Spod Księgarni !



1. Katniss Everdeen - "ognista" książka, która zapaliła twoje 

serce.  

Do tego pytania idealnie pasuję mi cała seria "Igrzyska śmierci", bo to właśnie ona zmieniła mnie w taką "zapaloną" czytelniczkę.


2. Peeta Mellark - najcięższa książka w Twojej biblioteczce.

*trochę czasu, zajęło mi rozgryzienie dlaczego do Peety została dopasowana właśnie taka kategoria, to przez to dźwiganie ciężkich worków z mąką, tak?*
Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że jest to "After. Ocal mnie"


3. Gale Hawthorne - książka, za którą byś zabił/-a.


Nie wiem jak mam rozumieć to pytanie... Chodzi o książkę a) tak dobrą, że zabiłabym kogoś kto chciałby mi ją zabrać, czy b) książkę tak złą, że zabiłabym autora za jej napisanie?
A może chodzi o książkę, która złamała mi serce i dlatego mam ochotę zabić autora?
Chyba najbardziej skłaniam się ku trzeciej opcji, więc wybiorę dość mało znaną książkę "Przeznaczeni" To zakończenie... nie chcę nikomu spoilerować, ale po skończeniu książki nie mogłam się pozbierać przez kilka dni.


4.  Primrose Everdeen - ulubiona książka z dzieciństwa.


Odpowiedź jest prosta-"Dzieci z Bullerbyn"! Do tej pory mam wielki sentyment do tej powieści, jak i do jej ekranizacji.


5. Finnick Odair - książka z najładniejszą okładką.


Prawie zawsze przy pytaniu tego rodzaju wspominam o  "Dotyku Julii", a nie chcę was zanudzić, więc tym razem wybiorę "Eleonorę i Parka". Okładka jest przepiękna w swoim minimalizmie i prostocie.


6. Johanna Mason - książka, która Cię zraniła, wywołała łzy.


Oh, ile to było takich książek! Ale z tym niedawno przeczytanych to chyba najbardziej płakałam przy "After. Bez siebie nie przetrwamy".


7. Cornelius Snow - znienawidzona przez Ciebie książka.


Co mogę powiedzieć? "Pięćdziesiąt twarzy Greya"? 
Chyba nawet ta książka, nie była tak zła żeby jej nienawidzić.


8. Galeniss vs. Peetniss - książkowa para, której kibicujesz.


Mam wybrać tylko jedną?! Decyzja jest trudna, ale chyba zdecyduję się na Katy i Daemona z serii "Lux". Przede mną lektura finałowego tomu i mam nadzieję, że autorka nie zrobi czegoś co złami mi serce.



piątek, 20 listopada 2015

RECENZJA FILMÓW: Igrzyska Śmierci, W pierścieniu ognia i Kosogłos, cz.1


    


Katniss pochodzi z Dwunastego Dystryktu, jednego z najbiedniejszych regionów w państwie Panem. Kiedy jej młodsza siostra zostaje wylosowana do udziału w Głodowych Igrzyskach, corocznym turnieju organizowanym przez bezwzględne władze, Katniss zgłasza się, by zająć jej miejsce. Musi opuścić nie tylko rodzinę, której jest żywicielką, ale i Gale’a, który zdaje się kimś więcej niż przyjacielem. Aby ich jeszcze zobaczyć, musi zwyciężyć w transmitowanych przez telewizję Igrzyskach. Przeżyć może tylko jeden uczestnik.

Pierwszą część filmu obejrzałam zanim sięgnęłam po książkę i wtedy bardzo mi się podobał. Po lekturze zauważyłam kilka niedociągnięć, ale to nie zmienia faktu, że ma do tego filmu wielki sentyment.
Scenografia i zdjęcia bardzo dobrze oddają klimat powieści Collins, a aktorzy wcielający się w bohaterów idealnie pasują do swoich roli. Na uznanie zasługuje wprowadzenie na samym początku filmy, gdyż osoby, które nie miały okazji przeczytać książki mogłoby mieć problem ze zrozumieniem o co właściwie chodzi. Wiele szczegółów było starannie dopracowane – arena, las, sam Kapitol – a efekty specjalne były wyważone i nie przytłaczały widza. Plus dla charakteryzatorów za to, że Katniss wyglądała naturalnie, nie było żadnego zbędnego makijażu ani charakteryzacji. Charakteryzatorzy mieli okazję zaszaleć przy kreacji Effie oraz przy charakteryzacji mieszkańców Kapitolu. Podczas seansu były łzy, był śmiech – ogrom skrajnych emocji, które targały widzem był niesamowity. Aktorzy odgrywając poszczególne role stawali się dla widza bardzo bliscy. Jedni wzbudzali naszą sympatię inni zaś nieprzebraną wrogość – to niezwykłe jak fikcyjni bohaterowie wpływają na nasz odbiór całej historii. Podsumowując, nie jest to produkcja przełomowa ani epokowa, pewnie nie odniosłaby takiego sukcesu, gdyby nie szaleństwo, jakie narosło wokół powieści. Niemniej jednak, jest to po pierwsze bardzo dobra ekranizacja, a po drugie po prostu dobry film akcji dla młodzieży, który niesie przesłanie głębsze i ważniejsze niż większość produkcji dla nastolatków.






Po zwycięstwie w 74. Głodowych Igrzyskach, Katniss Everdeen oraz Peeta Mellark udają się na obowiązkowe Tournee Zwycięzców. Choć zuchwale złamali reguły rozgrywki, w glorii zwycięstwa odwiedzają kolejne dystrykty. Dowiadują się o fali zamieszek, do których przyczynił się ich niebywały wyczyn. W tym samym czasie prezydent Snow przystępuje do organizacji jubileuszowych, 75. Igrzysk, w których dawni zwycięzcy będą musieli stanąć przeciw sobie. Te wydarzenia mogą zmienić państwo Panem na zawsze. 

Film jest bardzo wierny książce, widać, że ekipa filmowa starała się nie pomijać niczego, ale jeśli reżyser chciałby pokazać wszystkie wydarzenia dokładnie, siedzielibyśmy w kinie cały dzień (chociaż taki pomysł wcale mi nie przeszkadza). W drugim filmie z serii spotykamy aktorów, których dobrze znamy z poprzedniej części. Jennifer Lawrence świetnie poradziła sobie z rolą. Wydaje się, że ta postać została stworzona dla niej. Josh Hutcherson jako Peeta wypada jeszcze lepiej niż wcześniej. Nie jest już nieporadnym chłopcem, ale mężczyzną, wygląda i zachowuje się dojrzalej. No i uwielbiani przez wszystkich - Woody Harrelson jako Haymitch i Elizabeth Banks w roli Effie - doskonali w swoich rolach.
Bałam się, że w filmie nie będzie przedstawiona dostatecznie jasno relacja Peety i Katniss, tak jak to było w pierwszej części filmu, ale akurat co do tej części nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Warte uwagi są również efekty specjalne, charakteryzacja i scenografia. Arena jest dokładnie taka jak ją sobie wyobraziłam!
Co prawda, książka robi większe wrażenie, ale film nie odstaje od niej poziomem. A kto nie czytał, a oglądał pierwszą część, też będzie zadowolony.






Katniss wraz z matką i siostrą mieszka w legendarnym, podziemnym dystrykcie trzynastym, który, wbrew kłamliwej propagandzie, przetrwał zemstę Kapitolu. Z nowymi przywódcami na czele, rebelianci przygotowują się do rozprawy z dyktatorską władzą. Katniss, mimo początkowych wahań, zgadza się wziąć udział w walce. Staje się symbolem oporu przeciw tyranii prezydenta Snowa.

W trzeciej części "Igrzysk śmierci"  widzimy, że Katniss nie jest już tą samą dziewczyną. Wydarzenie z poprzednich części zupełnie ją załamały i teraz na ekranie obserwujemy jak powoli stara się stanąć na nogi. W filmie nie ma zbyt wielu scen akcji. Większość wydarzeń rozgrywa się w zamkniętych pomieszczeniach Dystryktu 13. albo wśród ruin Dwunastki, dlatego w "Kosogłosie, cz.I" najważniejsze było zbudowanie odpowiednich interakcji między postaciami i dokładniejsze pokazanie ich uczuć.
Julianne Moore jako Alma Coin emanuje chłodem i wyrachowaniem. U Haymitcha (Woody Harrelson) widać frustrację, ale okazuje się, że jest on jedyną osobą w Trzynastce, która ma wobec Katniss szczere i dobre intencje. Cichym bohaterem jest Josh Hutcherson. Obecny w filmie prawie wyłącznie w telewizyjnych wywiadach Ceasara Flickermana daje prawdziwy popis, mówiąc jedno, podczas gdy jego oczy mówią zupełnie co innego. 
Najnowsza odsłona serii odznacza się bardzo melancholijną atmosferą, pomimo chwilowego zwycięstwa, nikt nie świętuje, ponieważ wszyscy wiedzą, że to dopiero początek długiej i trudnej drogi do wolności. Tak samo jak poprzedniczki, film jest niezwykle emocjonalny i uczuciowy; w paru scenach zdarzyło mi się uronić łzę, co jest niewątpliwą zasługą doskonałego połączenia przeszywającej muzyki autorstwa Jamesa Newtona Howarda. Na szczególne uznanie zasługuję piosenka "The Hanging Tree" wykonywana przez samą Jennifer LawrencePonadto historia pełna jest nieprzewidywalnych zwrotów akcji, do pewnego momentu nie zdajemy sobie sprawy, kto kim manipuluje. Opowieść śledzi się w dużym napięciu – dla niektórych może wydawać się trochę zbyt mocno rozwleczona, jednak jest w tym jakiś cel, mianowicie nie możemy narzekać na fabularne niedopowiedzenia. 
Jestem świadoma tego, że wielu osobą "Kosogłos, cz. I" może się nie spodobać. Moim zdaniem jest on bardziej skierowany do fanów, którzy będą zachwyceni mogąc dokładniej rozpracowywać psychikę bohaterów, a jeśli ktoś oczekuję po filmie czegoś bardziej rozrywkowego- może się zawieść.




KONKURS: Wyjątkowy- biały "Kosogłos" x9 !!!


Nasza radość z powodu tego, że możemy zorganizować to rozdanie jest nie do opisania!
Gdy dostałam maila od wydawnictwa miałam ochotę skakać z radości i mam ogromną nadzieję, że Wy również się ucieszycie i chętnie weźmiecie udział w naszym konkursie.

Aby wygrać należy wysłać nam swoje zdjęcie, ale nie takie zwyczajne! 
Zdjęcie musi być związane z "Igrzyskami", a najlepiej samym "Kosogłosem.

Zdjęcie wysyłacie na maila ach-te-moje-blogi@wp.pl lub do „Angie Rose” (z kanału CRh+) na facebooku. 
Rozdanie trwa od 20.11.2015r. do 29.11.2015r. 


I niech los zawsze Wam sprzyja!

czwartek, 19 listopada 2015

TAG: Recenzentki w "Igrzyskach Śmierci"





1. Lofney czyli "Najbardziej dziecinny bohater"

Effie Trinket - Czy już wspominałam jak bardzo lubię Effie? Wiem, że przygotowywała Katniss na Igrzyska, ale jak to nie jej wina, tylko środowiska w jakim życia. Ona po prostu nie zdawała sobie sprawy z tego jakie to złe, tak została wychowana, a poza tym jak można nie lubić Effie? Jest taka pozytywna, radosna i kolorowa.



2. Angie czyli "Najbardziejkontrowersyjna postać"

Johanna Mason - Johanna jest dla mnie kontrowersyjna głównie, dlatego że sama nie jestem pewna jakie uczucia do niej żywię. Z jednej strony Johanna sceną w windzie zdobyła moją sympatię, a potem na arenie tylko ją powiększała, ale przypomnijcie sobie, że Johanna głosowała za ponownymi Igrzyskami z dziećmi z Kapitolu. Chociaż jak mogę ją za to winić? Przecież tyle się nacierpiała przez Snowa...

3. Julia czyli "Największy spiskowiec w serii"

Peeta Mellark - mój mąż pasuję do mojej kategorii *taniec radości*. No ale jak mogłabym wybrać kogoś innego?Peeta zawsze potrafił wymyślić coś takiego, że wszystkim szczęka opada! Szczególnie jego wyznania podczas wywiadów przed rozpoczęciem Igrzysk.

 
4. Lucy czyli "Najzabawniejszy bohater z Igrzysk"

Haymitch Abernathy - wahałam się między nim, a Finnickiem, ale myślę, że Haymitch minimalnie wygrywa :-)Podoba mi się, że pod przykrywką żartownisia z problemem alkoholowym ukrywa się naprawdę inteligenty facet!
"Masz w sobie tyle uroku, co zdechła dżdżownica."~ H.



5. Alex czyli "Największy igrzyskowy leń"

Jaskier? Mam problem z tą kategorią, bo jakoś nikt nie przychodzi mi do głowy. Ale powiedzmy, że największym leniuchem był nasz kochany kocur.



6. Cynka czyli "Najbardziej beztroska postać”

Morfinistka z Szóstego Dystryktu - jeśli dobrze pamiętam to w książce nie było jej imienia, ani nazwiska. W każdym bądź razie idealnie pasuje mi do tej kategorii.



A wy kogo dopasowalibyście do nas i naszych kategorii?
I co najważniejsze: podoba Wam się TAG?

środa, 18 listopada 2015

"Ogień jest zaraźliwy! I jeśli my spłoniemy, Ty spłoniesz razem z nami. "-RECENZJA KSIĄŻKI-"Kosogłos"



       Oryginalny tytuł: Mockingjay

        Autor: Suzanne Collins

        Wydawnictwo: Media Rodzina

        Seria: Igrzyska śmierci

        Liczba stron: 376



Katniss Everdeen wraz z matką i siostrą mieszka w Trzynastce - legendarnym podziemnym dystrykcie, który wbrew kłamliwej propagandzie Kapitolu przetrwał, a co więcej, szykuje się do rozprawy z dyktatorską władzą.
Katniss mimo początkowej niechęci, wykończona psychicznie i fizycznie ciężkimi przeżyciami na arenie, zgadza się zostać Kosogłosem - symbolem oporu przeciw kapitolińskiemu tyranowi.

"Kosogłos" bardzo różni się od dwóch wcześniejszych tomów. Owszem, od początku w całej serii nie brakowało smutku, strachu i cierpienia, ale nie było to tak odczuwalne jak teraz. Doskonale to widać na przykładzie naszej głównej bohaterki. Katniss w poprzednich częściach była bardziej energiczną osobą. Miała tą swoją ikrę, która pchała ją do działania, natomiast w „Kosogłosie” wszystkie tragiczne wydarzenia spowodowały, że dziewczyna stała się niemal całkowicie wypruta z emocji. Jedyne, co odczuwa to strach przed utratą bliskich. Akcja rozgrywa się bardzo szybko, cały czas się coś dzieje, a czytelnik, ani na chwilę nie może się oderwać. Nie brakuję zaskakujących zwrotów akcji, a o życie naszych ulubionych bohaterów musimy się niemal ciągle obawiać. Większość autorów piszących książki dla młodzieży stara się unikać zabijania ważnych postaci, lecz Suzanne Collins nie bała się ryzykować i chwała jej za to! 
Trylogia od początku jest owiana tajemnicą i bez przerwy mamy poczucie, że nikomu nie możemy zaufać. Czytanie „Kosogłosa” wywoływało we mnie wiele emocji, jednakże nie mogę w pełni stwierdzić, że jestem tą książką zachwycona. Owszem, trylogia należy do jednych z najwspanialszych książek, jakie kiedykolwiek czytałam, ale trzecią częścią nie jestem w pełni usatysfakcjonowana. Oczekiwałam szerszego wglądu na tą całą rebelię i dokładniejszego opisu walk w innych dystryktach. Miałam wrażenie, że w końcówce autorka poszła zwyczajnie na łatwiznę, bo ważne wydarzenia są opisane tylko w kilku zdaniach.
W poprzednich recenzjach pisałam, że cenię Suzanne Collins, za to że jest oszczędna w słowach, ale tutaj chyba jednak przesadziła. O ile w poprzednich tomach nie było niejasności to teraz mamy ich całkiem sporo. Jednak pojawienie się epilogu trochę mi to wynagrodziło. Muszę przyznać, że ta część książki udała się autorce wyśmienicie! 
Jak na razie całą serię czytałam trzy razy, ale jestem pewna, że jeszcze nie raz do niej wrócę! A najlepsze jest to, że za każdym razem znajduję w niej coś nowego i jeszcze bardziej ją uwielbiam. 


wtorek, 17 listopada 2015

"Każda rewolucja zaczyna się od iskry. "-RECENZJA KSIĄŻKI-"W pierścieniu ognia"



       Oryginalny tytuł: Catching Fire

        Autor: Suzanne Collins

        Wydawnictwo: Media Rodzina

        Seria: Igrzyska śmierci

        Liczba stron: 359



Głodowe Igrzyska wbrew przewidywaniom wygrywa szesnastoletnia Katniss. Wraz z nią po raz pierwszy w dziejach Kapitolu wygrywa je także drugi trybut - Peeta Mellark, z którym Katniss stanowiła na arenie parę. Po powrocie do Dwunastego Dystryktu sprawy się komplikują - postawa Katniss podczas igrzysk bardzo nie spodobała się władzom. Komplikuje się także jej życie osobiste - Katniss niełatwo się teraz rozeznać we własnych uczuciach. Polubiła Peetę, ale przecież jest jeszcze Gale - bliski przyjaciel. Tymczasem jednak Katniss i Peeta muszą wziąć udział w odbywającym się po każdych igrzyskach Turnee Zwycięzców i odwiedzić wszystkie dystrykty. Ta podróż uświadamia im, że są ludzie skłonni zbuntować się przeciwko okrucieństwu władzy.


Zawsze rozpoczynając jakąś serię boję się, że jeśli jestem zachwycona pierwszym tomem, to kolejna część może mnie rozczarować. Na szczęście z trylogią "Igrzyska Śmierci" tak nie było. Już od pierwszej strony nie mogłam się oderwać. W "W pierścieniu ognia" możemy zobaczyć jak władze Kapitolu są bezwzględne wobec mieszkańców Panem i przepaść jest między ludźmi mieszkającymi w dystryktach, a w Kapitolu. Kiedy ludzie z dystryktów każdego dnia muszą walczyć o przetrwanie , to dla Kapitolińczyków nie liczy się nic oprócz zabawy. W "W pierścieniu ognia" mamy okazje przyjrzeć się bliżej również uczuciom Katniss odnośnie Peety i Gale'a. Jednak na szczęście romans jest tylko dodatkiem i nie wychyla się na pierwszy plan.   Dzięki temu to wszystko wydaje się bardziej realistyczne. Trudno się dziwić, że Katniss nie potrafi się bardziej zaangażować w relacje z którymś z panów, bo dotychczas ciągle traciła osoby, które kochała, więc dużo lepsze wydaje jej się wybudowanie wokół siebie muru, który ma ją chronić przed złamanym sercem. Jednocześnie w tym tomie Katniss ukazuje swoją słabszą stronę i dzięki temu stała się bardziej ludzką postacią.
Mimo wszystko moim faworytem nadal jest Peeta, uwielbiam go tak bardzo, że nie mogę wyrazić tego słowami! Ale w tym tomie do moich ukochanych bohaterów dochodzi jeszcze Finnick Odair, który swoim poczuciem humoru podbije serca wszystkich czytelników.
Oczywiście dalej kocham Haymitcha (chociaż w końcówce trochę mi się naraził) i Cinnę, który ze swoim ciepłem jest najwspanialszym człowiekiem w Kapitolu. Suzanne Collins ma świetny styl. Używa interesujących i niebanalnych, ale jednocześnie prostych zwrotów. Podoba mi się, że zbytnio się nie rozpisuje - nie opisuje szczegółowo zbędnych czynności, które tylko nużą odbiorcę, ale skupia się na konkretach, czyli w tym przypadku, na rewolucji. Jak łatwo można zauważyć, właśnie wokół tego krąży cała książka. To taka cisza przed burzą, szykowanie się na coś, co niewątpliwe nastąpi. Z ręką na sercu polecam tę książkę. Wciąga od samego początku i trzyma w napięciu do ostatniej strony. Od razu ostrzegam, że jeśli nie masz dużo czasu na czytanie lepiej po nią nie sięgaj, bo później nie będziesz mógł się od niej oderwać.




poniedziałek, 16 listopada 2015

"Wesołych Głodowych Igrzysk. I niech los zawsze wam sprzyja! "-RECENZJA KSIĄŻKI-"Igrzyska śmierci"



       Oryginalny tytuł: The Hunger Games

        Autor: Suzanne Collins

        Wydawnictwo: Media Rodzina

        Seria: Igrzyska śmierci

        Liczba stron: 352



W rządzonym przez okrutne władze Panem, co roku dwójka nastolatków z każdego z dwunastu dystryktów wyrusza na Głodowe Igrzyska, by stoczyć walkę na śmierć i życie.
Szesnastoletnia Katniss Everdeen mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Katniss po śmierci ojca jest głową rodziny – musi troszczyć się, by zapewnić byt młodszej siostrze i chorej matce, a już to zasługuje na miano prawdziwej walki o przetrwanie...

"Igrzyska śmierci" są podzielone na trzy części, żadnej z nich nie mogę zarzucić, że była nudna, ale przeczytanie pierwszej zajęło mi kilka dni, za to dwie pozostałe pochłonęłam w kilka godzin.
Akcja jest szybka. Podczas czytania „Igrzysk Śmierci” byłam ogarnięta atmosferą pełną napięcia. Oderwanie mnie od książki było praktycznie niemożliwe. Czułam się jakbym podążała za Katniss i odczuwała jej wszystkie emocje. Każdy szczegół wydawał się dopięty na ostatni guzik.
Bohaterowie są naprawdę interesujący. Każdy z nich ma w sobie jakąś tajemnicę, której na pierwszy rzut oka nie można rozwiązać. Peeta od samego początku stał się moim ulubieńcem. Z początku wydaje się spokojny, przyjaźnie nastawiony, ale Katniss nie wie, na ile jego zachowanie jest prawdziwe – może to tylko strategia przeżycia? Katniss postanawia nie wdawać się z nim w bliższe relacje, ale Peeta stara się jej pomagać, a tego nie może tak po prostu zignorować... 

Katniss to dziewczyna o silnej osobowości. Od śmierci ojca przejęła rolę głowy rodziny i opiekuje się siostrą, a także matką, która po śmierci męża zupełnie się załamała. Wraz ze swoim przyjacielem Gale'em chodzi do lasu na polowania, żeby wykarmić rodzinę.  Poza tym robi wszystko, aby ochronić Prim przed udziałem w Głodowych Igrzyskach.
Postawa dziewczyny jest godna podziwu, ale niestety nie zdołałam jej polubić. Czasami nawet irytowała mnie swoją nieufnością i wrogością, chociaż z drugiej strony trudno jej się dziwić. To warunki w jakich żyje zmusiły ją do takie postępowania. 
Również postaci drugoplanowa zasługują na uwagę.
Haymitch – zdecydowanie najzabawniejsza i jedna z najciekawszych postaci. Z pozoru zwykły pijak, któremu dopisało szczęście i udało się zwyciężyć w Igrzyskach, ale mogę wam zagwarantować, że ta postać dostarczy nam jeszcze nie małych zaskoczeń. Jednocześnie doskonale pokazuję, że życie po zwycięstwie w Igrzyskach nie jest usłane różami....
Suzanne Collins stworzyła brutalny i rzeczywisty obraz ludzkości. Książkę czyta się z wielkim przejęciem, momentami aż włosy stają dęba, a cały temat zmusza do  refleksji. Niepokój który mi towarzyszył wiązał się z odległą przyszłością, która może tak wyglądać. Co więcej wszelkie opisy są na zabój realistyczne. Rany, krew – przyjemnie to nie jest, ale wiemy, że mamy do czynienia z prawdziwą walką i śmiercią, a nie przesłodzoną historią z happy endem.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.