sobota, 29 sierpnia 2015

"Bywa, że bratnią duszę znajduje się już na progu dorosłości, a co jeśli ja pozwolę jej odejść? Do końca życia będę tego żałować.-RECENZJA FILMU-"Miłość bez końca"

      Oryginalny tytuł: Endless Love

       Reżyser: Shana Feste

       Czas trwania: 1h 44min

       Obsada:
       Alex Pettyfer jako David Elliot
       Gabriella Wilde jako Jade Butterfield
       Bruce Greenwood jako Hugh Butterfield
       Joely Richardson jako Anne Butterfield
     
       Książka, na której podstawie powstał: "Miłość bez końca"

Po ukończeniu szkoły średniej żyjąca pod kloszem Jade zaczyna odczuwać fascynację Davidem. Młodzi zakochują się w sobie. Spędzając ze sobą niezapomniane lato, młodzi kochankowie wbrew wszelkiej logice pozwalają, aby wszechogarniająca namiętność stała się fundamentem ich wspólnej przyszłości. Romans Jade i Davida staje się tym bardziej intensywny, im bardziej rodzice dziewczyny próbują ich rozdzielić. 

Może zacznę od tego, że nie mam pojęcia jak ten film można nazwać ekranizacją książki Scotta Spencera ? Bo tak na prawdę jedyną wspólną cechą jest tytuł i imiona głównych bohaterów. Wszystko co było ciekawe w książce zostało wyrzucone do kosza, a film to tylko kolejne płytkie romansidło dla nastolatków. Tak na dobrą sprawę fabuła książki zaczyna się w momencie, gdy film już prawie się kończy. Co do samej produkcji, jest lekka i przyjemna, pozbawiona jako takiej fabuły – ot typowy romantyczny film, których ostatnio pełno.   Wychowująca się w bogatej rodzinie Jade trzyma się z dala od wszystkich szkolnych imprez i spotkań. Przyczyną jej odizolowania, jest śmierć starszego brata. No i jak łatwo przewidzieć tutaj z ratunkiem przylatuje boski David, który wyciąga wprowadza w szalone życie towarzyskie. Spotykają się i zakochują mimo dzielących i różnic. Jednak żeby nie było tak kolorowa rodzice dziewczyny są przeciwni temu związkowi... Bardzo oryginalna fabuła, nieprawdaż?

Również aktorzy wcielający się w dwójkę głównych bohaterów nie powalają na kolana. Są-tak samo jak cały film- po prostu ok. Wspomniany wcześniej ojciec to niezłe ziółko, ale mimo to jest jedną z ciekawszych postaci, natomiast Jade to czasem straszna idiotka! Ojciec załatwił jej wyśmienite praktyki. A ona co? Rzuca to wszystko dla gościa, którego zna niespełna tydzień. Rozumiem że to wielka miłość, no ale bez przesady! A David chyba nie umrze gdy poczeka, aż ta skończy staż? Wydaje mi się, że to tylko udowodniłoby rodzicom pary, że ich miłość to nie jest przeszkoda by mogli realizować swoje plany na przyszłość.
Czy polecam oglądanie "Miłości bez końca"? Niekoniecznie, no chyba, że ktoś bardzo lubi melodramaty, chociaż ja je lubię, a ten zupełnie nie przypadł mi do gustu. Liczyłam na coś nowego i ciekawego, a dostałam to co zawsze... Znacznie bardziej polecam przeczytanie książki, która jest na pewno bardziej wartościowa od filmu.


wtorek, 25 sierpnia 2015

"Nigdy nikogo do końca nie poznasz."- RECENZJA KSIĄŻKI- "Origin"


       Oryginalny tytuł: Origin

        Autor:  Jennifer L.Armentrout

        Wydawnictwo: Filia
      
        Seria: Lux

        Liczba stron: 464




Po udanej, lecz katastrofalnej w skutkach wyprawie do Mount Weather, Daemon będzie musiał zmierzyć się z brutalnym faktem. Katy już nie ma. Została porwana. Odnalezienie jej staje się jego głównym celem. 
Czy pozbędzie się każdego, kto stanie mu na drodze? Bez problemu. 
Czy zrówna z ziemią cały świat, by ją odnaleźć? Bardzo chętnie. 
Czy zdemaskuje kosmitów? Z przyjemnością. 
Katy musi tylko przeżyć. 
Wśród wrogów, by się wydostać, Katy musi się przystosować. W końcu nie wszystkie słowa grupy Daedalus brzmią jak szaleństwo. Mimo to, ich cele są przerażające, a wszystko, co mówią, jest bardzo niepokojące. Kto tak naprawdę jest zły? Daedalus? Ludzie? Czy Luksjanie? 


Jak do tej pory "Origin" jest moim zdaniem najlepszym tomem w serii. Nie będę pisać o fabule, bo ci, którzy czytali poprzednie tomy, doskonale zdają sobie sprawę z tego, dokąd zaprowadziły dwójkę naszych ulubionych bohaterów, podejmowane przez nich wybory. Decyzje, których nie da się cofnąć, naznaczone wielkim poświęceniem, miłością i poczuciem straty. Muszę wam jednak napisać, że dotyczasowe części serii były n i c z y m w porównaniu do "Origin". Myślicie, że do niemożliwe, żeby w jednym tomie zaszła taka zmiana - a jednak. Stało się. 
Nagle z paranormal-romance zrobił się jakiś dramat z rządem i z niebezpieczeństwem kryjącym się za każdym rogiem. Ze zdrajcami ukrytymi w najbliższych osobach - tych po których nie spodziewalibyście się zdrady. 
We wcześniejszych tomach narratorką była Katy, a czasem tylko kilka rozdziałów na końcu książki było opowiedziane z punktu widzenie Daemona. Natomiast w "Origin" narracja jest poprowadzona na zmianę przez dwójkę bohaterów. Nie macie pojęcia ile kryje się w główce pana Blacka i  jak niesamowitą atmosferę wprowadzi on do książki. Wciągnęłam się w akcję do tego stopnia, że przeżywałam każde zdarzenie równie mocno co bohaterowie. Czułam radość z przebywania razem z nimi i bolesną pustkę, kiedy jedno z nich odchodziło. I jak już wspomniałam - lektura nagle stała się poważna, a po finale jestem po prostu doszczętnie zmiażdżona.

Główna para bohaterów nie traci na wartości, nadal są iskry, jest wesoło i czule, ale i bardzo dramatycznie. Chyba muszę się przyznać, że po przeczytaniu "Origin" jeszcze bardziej pokochałam Daemona, choć myślałam, że to już chyba niemożliwe, ale Daemon <3 Oh, rozpływam się gdy tylko o nim pomyślę! Jest tak cudowny, zabawny, sarkastyczny, czuły, opiekuńczy, nieco zboczony... mogłabym tak długo, ale nie chcę was zanudzać. Na uwagę zasługuje również Katy, który nie jest jak większość głównych bohaterek. Nie użala się nad sobą i nie płaczę w kącie czekając, aż chłopak ją uratuję.. Nie! Katy sama umie walczyć o siebie i za wszelką cenę stara się bronić tych, których kocha. Mówiąc szczerze, nie polecam tej serii, bo ona niszczy życie i gwarantuje takiego kaca książkowego, że przez kilka dni zupełnie straciłam kontakt z otaczająca mnie rzeczywistością. Jak mogłabym zatem proponować wam wgłębienie się w ten huragan emocji? 
Jednak jeśli chcecie roztrzaskać swoje serce na miliony kawałeczków- proszę bardzo, czytajcie. Ale pamiętajcie, że ja- dumnie unosząca głowę, ze ściśniętym sercem, całkowicie i niezaprzeczalnie zakochana w serii "Lux", nie biorę odpowiedzialności za to, że do końca życie nie znajdziecie sobie chłopaka, bo będziecie czekać na swojego Daemona (ja pewnie tak skończę). Sama już boję się co to będzie w kolejnym tomie. Po tym jak autorka namieszała w "Origin" ostatni tom na pewno nie przyniesie łatwych rozwiązań. Wręcz przeciwnie obawiam się, że będzie jeszcze więcej łez i krwi, a nie jestem pewna, czy będę w stanie to znieść.


sobota, 22 sierpnia 2015

10 książek,które zmieniły moje życie

"Igrzyska śmierci"

Książka, dzięki, której pokochałam czytanie.

W Panem co roku dwójka nastolatków z każdego z dwunastu dystryktów wyrusza na Głodowe Igrzyska, by stoczyć walkę na śmierć i życie. Szesnastoletnia Katniss Everdeen mieszka z matką i młodszą siostrą w jednym z najbiedniejszych dystryktów nowego państwa. Dziewczyna po śmierci ojca jest głową rodziny – musi troszczyć się, by zapewnić byt młodszej siostrze i chorej matce, a już to zasługuje na miano prawdziwej walki o przetrwanie...




"Zac & Mia"

Pierwsza książka, którą zrecenzowałam na blogu.

17-letni Zac jest chory na raka. W zasadzie mieszka w szpitalu i z pełnym rezygnacji optymizmem znosi wszystkie niewygody takiego życia. Coś się zmienia, gdy do pokoju obok wprowadza się Mia – zadziorna, wściekła na cały świat fanka Lady Gagi. Bardzo wiele ich dzieli – w prawdziwym świecie pewnie nigdy by się nie spotkali. Tu jednak obowiązują inne reguły, więc ich relacja, rozpoczęta stuknięciem w ścianę, staje się coraz silniejsza. Pobyt w szpitalu wymaga odwagi, ale żeby z niego wyjść, potrzeba jej jeszcze więcej. 




"P.S.Kocham cię"

Książka, która pokazała mi, że film może być o niebo lepszy.

 Jak znów pokochać życie, gdy w wieku trzydziestu lat traci się najlepszego męża i przyjaciela? Przed takim problemem staje Holly, młoda wdowa. Pomaga jej... zmarły mąż Gerry, który zostawił jej plik listów do otwierania co miesiąc przez rok, aby wypełnić pustkę i sprawić, by Holly znów mogła być szczęśliwa. 






"Pięćdziesiąt twarzy Greya"

Książka, która pokazała mi, że nawet światowy bestseller może być beznadziejny.


Studentka literatury Anastasia Steele przeprowadza wywiad z młodym przedsiębiorcą Christianem Greyem. Niezwykle przystojny i błyskotliwy mężczyzna budzi w młodej dziewczynie szereg sprzecznych emocji. Fascynuje ją, onieśmiela, a nawet budzi strach. Przekonana, że ich spotkania nie należało do udanych, próbuje o nim zapomnieć – tyle że on zjawia się w sklepie, w którym Ana pracuje, i prosi o drugie spotkanie.




"Angelfall"

[recenzja]

Książka dzięki, której przekonałam się do horrorów.


Siedemnastoletnia Penryn wyrusza w desperacki pościg, żeby uratować życie młodszej siostry. Żeby zwiększyć swoje szanse musi zjednoczyć siły ze swoim wrogiem. Oboje przemierzają Kalifornię, niegdyś piękną i słoneczną, dziś kompletnie zniszczoną i wyludnioną, a wszechobecna śmierć niejednokrotnie zagląda im w oczy. Na końcu podróży, w San Francisco, każde z nich stanie przed dramatycznym wyborem.




"Gwiazd naszych wina"

Pierwsza książka, która złamała mi serce.


Hazel choruje na raka i mimo cudownej terapii dającej perspektywę kilku lat więcej, wydaje się, że ostatni rozdział jej życia został spisany już podczas stawiania diagnozy. Lecz gdy na spotkaniu grupy wsparcia bohaterka powieści poznaje niezwykłego młodzieńca Augustusa Watersa, następuje nagły zwrot akcji i okazuje się, że jej historia być może zostanie napisana całkowicie na nowo.






"Akademia pana Kleksa" 

Pierwsza lektura, którą naprawdę polubiłam.

Akademia Pana Kleksa Jana Brzechwy to niezwykła opowieść o, wydawałoby się, całkiem zwykłym chłopcu. Adasiowi Niezgódce wszystko wypada z rąk, nic się nie udaje, wciąż są z nim problemy, dlatego rodzice postanawiają wysłać go do Akademii Pana Kleksa. W tej tajemniczej szkole uczy nieprzeciętny Pan Kleks, którego pedagogiczne metody bardzo różnią się od tych spotykanych w zwykłej szkole.





"Zemsta" 

Pierwsza lektura, którą kocha cała moja klasa, a ja jej nienawidzę.

Cześnik Raptusiewicz i Rejent Milczek mieszkają w jednym zamku. Ich życie upływa na kłótniach i intrygach. Życie Wacława Rejentowicza i Klary Raptusiewiczówny - wprost przeciwnie. Młodzi są zakochani, planują wspólną przyszłość, dlatego robią wszystko, by pogodzić zwaśnionych sąsiadów. Czy pojedynek Cześnika i Rejenta dojdzie do skutku, czy też miłość zatryumfuje nad przemożnym pragnieniem zemsty?






"Z kim płaczą gwiazdy"


Pierwsza książka polskiej autorki, która mi się spodobała.

Wakacje, piękna pogoda, urokliwe jezioro, żagle... Na tym tle rozkwita cudowna przygoda dwóch serc, która mogłaby się skończyć jak w bajce, gdyby nie jedna, tragiczna chwila brawury. To przez nią zakochanym niebo runęło na głowy. Michał, skacząc do wody, łamie kręgosłup. Weronika w pierwszym porywie rozpaczy podejmuje morderczą walkę o powrót ukochanego do zdrowia. I chociaż szansa na powodzenie jest znikoma, gotowa jest dla Michała zrezygnować z ambitnych życiowych planów.




"Hopeless"

Pierwsza książka, którą przeczytałam dzięki recenzji na blogu.

Czasem odkrycie prawdy może odebrać nadzieję szybciej niż wiara w kłamstwa.
To właśnie uświadamia sobie siedemnastoletnia Sky, kiedy spotyka Deana Holdera.
Chłopak dorównuje jej złą reputacją i wzbudza w niej emocje, jakich wcześniej nie znała. W jego obecności Sky odczuwa strach i fascynację, ożywają wspomnienia, o których wolałaby zapomnieć. Dziewczyna próbuje trzymać się na dystans – wie, że Holder oznacza jedno: kłopoty. On natomiast chce dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Gdy Sky poznaje Deana bliżej, odkrywa, że nie jest on tym, za kogo go uważała, i że zna ją lepiej, niż ona sama siebie. 




czwartek, 20 sierpnia 2015

"Ten jeden raz, który zmienił całe życie. "-RECENZJA KSIĄŻKI-"Moje życie od teraz"


       Oryginalny tytuł: My Life After Now

        Autor: Jessica Verdi

        Wydawnictwo: Olé

        Liczba stron: 300






Myślisz, że ciebie nie może to spotkać?
To był najgorszy dzień w życiu Lucy. Serio, najgorszy z najgorszych. To wszystko już ją przerasta – chce uciec. Z domu, od własnych myśli i od własnego życia. Chce zostać zupełnie nową Lucy. 
Decyduje się więc na coś, co dawnej Lucy nie przeszłoby nawet przez myśl. Teraz jej życie już nigdy nie będzie takie samo. Czy będzie mogła mieć teraz chłopaka? Co powie przyjaciołom? Czy będzie miała odwagę przyznać się rodzinie? Jej życie jest teraz zupełnie inne. Każda chwila to dar. A tych chwil może nie być już zbyt wiele… 


Lucy do tej pory ułożona i grzeczna dziewczyna miała wszystko pod kontrolą. Cały jej świat kręcił się wokół chłopaka i koła teatralnego. Wychowywał ją biologiczny ojciec i jego partner, którzy są dla mnie po prosto wzorem idealnych rodziców! Zdaje sobie sprawę z tego, że ich związek może budzić kontrowersję, ale ja pokochałam ich od pierwszych stron. Jednak tego samego nie mogę powiedzieć o biologicznej matce Lucy, której nagłe pojawienie się zaburzyło spokój w życiu głównej bohaterki. Lucy, która do tej pory robi dobrą minę do złej gry, wychodzi przyjaciółmi do klubu. Następnego dnia budzi się naga w łóżku nieznajomego faceta, niewiele pamięta. Kolejne dni zacierają to zdarzenie... Lucy zbliża się z Evanem, znajomym z kółka teatralnego. I gdy myśli, że jej życie znowu zaczyna się układać, gnana jakimś wewnętrznym przeczuciem robi badania. Wyniki wywracają jej świat do góry nogami.
Nigdy wcześniej nie czytałam żadnej książki o podobnej tematyce i wydaje mi się, że temat HIV/AIDS jest bardzo rzadko poruszany przez autorów. Tym bardziej cieszę się, że Jessica Verdi podjęła ten niełatwy temat. Dzięki jej książce możemy w bardzo jasny sposób poznać najważniejsze aspekty tej choroby. Ale przede wszystkim "Moje życie od teraz" pokazuje, że trzeba być tolerancyjnym, bo to może spotkać każdego z nas.
Moim zdaniem każdy powinien przeczytać tą książkę. Mimo, że momentami może wydawać się niedopracowana niesie z sobą niesamowite przesłanie i może dużo nauczyć. Wiele osób zarzuca, że główna bohaterka jest głupia, naiwna i irytująca. Ja nie zgadzam się z tą opinią. Lucy popełniła błąd i my też ciągle je popełniamy. Tylko, że konsekwencje jej pomyłki są o wiele poważniejsze. Mimo, że tematyka jest dość poważna czyta się bardzo przyjemnie i szybko.


"Cała moja uwaga jest nieustannie skupiona na niej, zupełnie jakbym był kompasem, a ona moją północą."-RECENZJA KSIĄŻKI-"Losing Hope"

     

       Oryginalny tytuł: Losing Hope

        Autor: Colleen Hoover

        Wydawnictwo: Otwarte

        Seria: Hopeless

        Liczba stron: 355




Czasami, aby pójść naprzód, trzeba najpierw sięgnąć głęboko w przeszłość. Przekonał się o tym Dean Holder. Przez wiele lat zmagał się z poczuciem winy, że kiedyś pozwolił odejść małej dziewczynce. Od tego czasu szukał jej uparcie, ale nie spodziewał się, że gdy ponownie się spotkają, ogarną go jeszcze większe wyrzuty sumienia.

Autorka w drugiej książce nie powiela dokładnie tego, co już wcześniej napisała. Skupiała się głównie na odczuciach Deana, jego przemyśleniach i samodzielnych poczynaniach. Sceny ze Sky oczywiście są, jednak są przeważnie skrócone, tak że znajduje się w nich tylko ten najważniejszy sens.Odniosłam wrażenie, że w "Losing Hope” związek Holdera i Sky jest ważny, ale nie najważniejszy. Zdecydowanie bardziej wymowna jest siostrzano-braterska więź pomiędzy Lesslie i Holderem.
Za jej sprawą autorka udowodniła, że potrafi opisywać nie tylko miłość romantyczną, ale i miłość rodzeństwa, która potrafi tak samo wzruszać i łamać serce. Jestem skłonna stwierdzić, że listy Deana do siostry poruszą nawet najtwardsze dusze.
"Losing Hope" to jedna z tych książek przy których ciężko jest skleić chociaż jedno sensowne zdanie. Naprawdę, zastanawiam się co napisać. Ta książka jest tak niesamowicie dobra, że ciężko dobrać odpowiednie słowa,bo nic co tu nie napiszę do odda jej fenomenu.
Holder zmaga się z wieloma przeciwnościami losu. Śmierć Less bardzo się na nim odbiła, co autorka przekazała w świetny sposób. Jego ból jest wprost namacalny, wprowadzając czytelnika w melancholijny nastrój. Na szczęście autorka ponownie nie skupia się na tych samych motywach co w "Hopeless",lecz na żalu rodziny, pożegnaniu i próbie ruszenia dalej. Dzięki temu niby ta sama historia niesie inne przesłanie.
Jeśli ktoś zastanawia się, w jakiej kolejności sięgnąć po książki, to najpierw zdecydowanie polecałabym ,,Hopeless”, a dopiero potem ,,Losing Hope”, bowiem dopiero w drugim tomie wyjaśnia się wiele zachowań Deana, których wcześniej nie rozumiałam.
Jestem bardzo wdzięczna Colleen Hoover, że po raz kolejny mogłam to przeżyć! Mimo tego, iż znałam najbardziej wstrząsające tajemnice z "Hopeless", to autorka nie pozwalała nawet na chwilę mi się nudzić. Już myślałam,że końcówka niczym mnie nie zaskoczy,ale jak to prawie zawsze bywa w przypadku książek Colleen Hoover-myliłam się! "Losing Hope" serwuję nam kolejne zaskoczenie i diametralnie zmienia nasz sposób postrzegania na niektórych bohaterów.To prawie tak, jakbym odkrywała tą historię od nowa...


środa, 19 sierpnia 2015

"Do I Dare Disturb The Iniverse? "-RECENZJA (pierwszego odcinka) SERIALU-"Delirium"


       Oryginalny tytuł: Delirium

       Scenariusz: Karyn Usher

       Czas trwania: 44 min

       Obsada:
       Emma Roberts jako Lena Haloway
       Daren Kagasoff jako Alex Sheathers
       Gregg Sulkin jako Julian Fineman
       Jeanine Mason jako Hana Tate

       Książka, na której podstawie powstał: "Delirium"

Jeszcze nigdy nie robiłam recenzji seriali, a tym bardziej nie sądziłam, że zrecenzuje tylko jeden odcinek, ale cóż, na kontynuacje raczej się nie zapowiada, a odcinek pilotażowy okazał się tak beznadziejny, że tak czy tak nie obejrzałabym kolejnych. Przed obejrzeniem, gdy zapoznałam się z obsadą "Delirium" pomyślałam, że Emma Roberts nie za bardzo pasuje mi do roli Leny, w pewnym sensie miałam rację. Mimo iż aktorką jest niezła, to nie do końca pasowała do kreacji Leny. Emma wydaje się być płytka, za mało emocjonalna i niezbyt wiarygodna. To ciągłe „O matko zakochałam się w Alexie, chociaż znam go dosłownie pięć minut” jest mało przekonujące. Sądzę, że w kolejnych odcinkach byłoby tylko coraz gorzej. Już nawet nie wspomnę o filmowej Hanie, która nie ma n i c wspólnego z książkową. Najgorsze jest to, że od razu dowiadujemy się, że to ona nasłała Porządkowych na przyjaciółkę i to tak właściwie bez żadnego konkretnego powodu... W książce wygląda to zupełnie inaczej i do ostatniego tomu (Requiem) nie wiemy kto jest odpowiedzialny za próbę przyspieszenia zabiegu Leny. Męskie postacie nie wypadają wcale dużo lepiej, chociaż wizualnie aktor (oprócz włosów) pasuje mi do roli Alexa. No, ale co tak do jasnej choinki robi Julian? Obserwuję Hanę w stroju kąpielowym? To była już po prostu żenada!!  Jak już dano Juliana, to trzeba było przedstawić jego postać: choroba, relacja z ojcem, jego ciekawość świata za murami. To jak poprowadzono ten odcinek, to istna tragedia.   Cenne sekundy leciały na obserwowanie, jak Julian słucha muzyki (*)
Kolejną sprawą jest to jak można streścić jakieś 300 stron w czterdziestu minutach serialu. Fabuła została zmieniona i to bardzo, wiele wątków było pominiętych inne całkowicie zostały zmienione. Czuję, że te najlepsze zostały wrzucone do kosza na śmieci, a ktoś bardzo mądry stwierdził, że jest lepszy od autorki i napisze wszystko po swojemu. Cała książka w jednym odcinku, to, co by było dalej? Pewnie jakieś niestworzone, absurdalne pomysły. Na szczęście serial nie dostał zielonego światła i bardzo się z tego powodu cieszę. Czy jestem zadowolona z tego, że obejrzała ten pilot? Nie, zmarnowała tylko prawie godzinę swojego cennego czasu, który mogłam poświęcić na obejrzenie czegoś dużo lepszego. Czy podobał mi się świat przedstawiony w Delirium? Nie, wszystko było spłycone, wiele wątków pominięto, a obsada straszyć mnie będzie po nocach. Czy polecam komukolwiek obejrzenie tego odcinka? Nie! Pewnie się dziwicie czemu dałam aż 4/10 gwiazdek, ale to tylko dzięki sentymentowi jaki mam do całej serii i wyglądami aktora wcielającego się w Alexa.
 

piątek, 7 sierpnia 2015

Książkowe Nowości SIERPIEŃ-WRZESIEŃ #6

 
      Tytuł: "Oddam ci słońce"

      Autor: Jandy Nelson 


      Wydawnictwo: Otwarte


      Data premiery: 10 sierpnia 2015r.




JUDE
Czasem nawet najpiękniejszy świat, w którym wschody słońca trwają cały czas, nie może wynagrodzić doznanych krzywd.Pełna energii buntowniczka zabiegająca o uwagę matki. Samotna i skrycie romantyczna. Podjęła wiele złych decyzji, których skutki musi ponieść.Kiedyś brat bliźniak był jej najlepszym przyjacielem...
NOAH
Czasem pragniesz czegoś tak bardzo, że jesteś gotów oddać za to cały świat. Nawet słońce.Noah jest nieśmiały i delikatny. Skonfliktowany z ojcem, silnie związany z matką. Zakochany w sztuce. Marzy o tym, żeby zostać artystą. Jednak staje się kimś, kim nigdy nie chciał być.Kiedyś on i Jude, jego siostra bliźniaczka, byli nierozłączni…



     Tytuł: "Źródło"

      Autor: J.D. Horn

      Wydawnictwo: Feeria

      Data premiery: 12 sierpnia 2015r.






Pod południowym splendorem Savannah, pełnego dostojnych, starych drzew i historycznych budynków, biegną mroczne, magiczne korzenie miasta. Członkowie miejscowych klanów wiedźm za wszelką cenę starają się ochronić miasto przed niszczycielskimi siłami. Wiedzie w tym prym rodzina Taylorów – najpotężniejszych wiedźm Południa. Teraz kotwiczącą tego klanu jest Mercy, która jeszcze niedawno sądziła, że nie ma żadnych magicznych mocy. Teraz za wszelką cenę stara się je opanować, ale nie jest to łatwe – jest w ciąży, a do tego wciąż próbuje dojść do siebie po zdradzie, której doznała od swojej siostry bliźniaczki, najbliższej jej osoby. Gdy w mieście pojawia się jej matka, od dawna uważana za zmarłą, Mercy zaczyna się zastanawiać, ile jeszcze nierozszyfrowanych tajemnic ukrywa jej rodzina, i czy komukolwiek w niej jeszcze można ufać.




     Tytuł: "Wybrana o zmroku"

      Autor: C.C. Hunter

      Wydawnictwo: Feeria

      Data premiery: 27 sierpnia 2015r.




Kylie musiała opuścić "Wodospady cienia" ze swoją rodziną. Gdy jej trop wpada najpotężniejszy wróg, dziewczyna widzi przed sobą tylko jedną możliwość: musi przejść przemianę i w pełni zawładnąć swoją mocą. Tylko to pozwoli jej powstrzymać Maria. Jej podróż ku własnej tożsamości nie zakończy się jednak, dopóki jej serce nie dokona ostatecznego wyboru. Wszystko zmierza ku tej decydującej chwili, gdy Kylie ostatecznie przypieczętuje swój los i na zawsze odda komuś serce.




     Tytuł: "Angelfall. Penryn i kres dni"

      Autor: Susan Ee

      Wydawnictwo: Filia

      Data premiery: 2 września 2015r.





Po brawurowej ucieczce z gniazda aniołów Penryn i Raffe muszą się ukrywać. Oboje za wszelką cenę chcą znaleźć lekarza, który potrafiłby odwrócić wynaturzone efekty operacji przeprowadzonych przez anioły na Raffem i siostrze Penryn. Ledwie zaczynają szukać wyjścia z sytuacji, Penryn odkrywa zaskakujący sekret z przeszłości Raffego, budząc jednocześnie mroczne, zagrażające wszystkim bohaterom siły. Anioły sprowadzają do świata ludzi apokaliptyczne bestie. Obie strony szykują się do wojny, zawierając nietypowe sojusze i modyfikując strategie. Kto wyjdzie zwycięsko z tego starcia? Raffe i Penryn zostają zmuszeni do opowiedzenia się po którejś ze stron. Stają przed wyborem: dołączyć do przedstawicieli swoich gatunków albo trzymać się razem.


ZBIORCZE WYDANIA W TWARDEJ OPRAWIE

 
    

      Tytuł: "Dotyk Julii. Trylogia"

      Autor: Taherah Mafi

      Wydawnictwo: Otwarte

      Data premiery: 12 sierpnia 2015r.





Julia jest przeklęta. A może obdarowana? Na pewno jest kimś więcej niż zwykłym człowiekiem. Jej dotyk zabija, dlatego od wielu dni żyje w izolacji. Bezwzględni przywódcy Komitetu Odnowy chcą wykorzystać moc dziewczyny, aby zawładnąć światem, ale Julia nie ma zamiaru im pomagać. Co więcej – postanawia się im przeciwstawić. W tej walce nie będzie sama. W jej życiu pojawi się ktoś, kogo pokocha. Tylko czy będzie mogła mu zaufać?




      Tytuł: "Delirium. Trylogia"

      Autor: Lauren Oliver

      Wydawnictwo: Otwarte

      Data premiery: 12 sierpnia 2015r.





Rząd USA przejął kontrolę nad życiem obywateli. Jednym z jej przejawów jest poddawanie ludzi zabiegowi, który ma pozbawić ich głębszych uczuć.
Nastoletnia Lena z niecierpliwością oczekuje dnia, w którym przestanie jej zagrażać amor deliria nervosa, czyli miłość. Jednak na krótko przed planowaną operacją w jej życiu pojawia się Alex. To dla niego serce dziewczyny zabije mocniej i dla niego gotowa będzie zaryzykować swoje życie. Bo miłość – choć może zabić – może też ocalić.

czwartek, 6 sierpnia 2015

ZAPRASZAM na Tydzień ze "Szklanym Tronem" !


Filmik informacyjny: 



Organizatorki:


CZAS TRWANIA: 17-23 sierpnia 

Krótko mówiąc cała zabawa polega na tym, że wspólnie czytamy "Szklany tron", "Koronę w mroku" oraz nowelki dołączone do serii. Bardzo się cieszę, że dziewczyny zorganizowały taką akcję, bo od dawna chcę przeczytać książki Sarah J. Maas, ale nadal mi się to nie udało. Ja swój tydzień czytelniczy zacznę trochę później, bo 20 sierpnia, gdyż dopiero wtedy wracam znad morza. Jednak mam nadzieję, że uda mi się przeczytać przynajmniej pierwszy tom, a jeśli mi się spodoba na pewno sięgnę po kolejne.

Was również zachęcam do brania udział w "Tygodniu ze Szklanym Tronem"!
Nawet jeśli już czytaliście serię, może to dobra okazja by ją sobie odświeżyć?



Siedemnastoletnia Celaena jest wyszkolonym zabójcą, jednym z najlepszych, ale popełniła fatalny błąd. Została złapana i skazana na dożywotnią niewolniczą pracę w kopalni soli Endovier. Książę Dorian składa jej ofertę.
Celaena musi walczyć na śmierć i życie w turnieju o tytuł królewskiego zabójcy. Jeśli wygra – będzie wolna, jeśli przegra – jej wybawieniem będzie śmierć.  Uczestnicy turnieju giną w tajemniczych okolicznościach.
Czy Celaena zdoła zdemaskować zabójcę zanim sama stanie się ofiarą?



środa, 5 sierpnia 2015

"Każdy w końcu dostaję to, na co zasłużył."-RECENZJA KSIĄŻKI-"Requiem"


       Oryginalny tytuł: Requiem

        Autor: Lauren Oliver

        Wydawnictwo: Otwarte

        Seria: Delirium

        Liczba stron: 392




Rewolucja rozlewa się na cały kraj, oddziały rządowe śledzą i brutalnie tępią grupy Odmieńców. Jako członkini ruchu oporu Lena znajduje się w samym centrum konfliktu. Rozdarta między Aleksem i Julianem walczy o swoje życie i prawo do miłości. W tym samym czasie Hana prowadzi bezpieczne, pozbawione miłości życie u boku narzeczonego – nowego burmistrza Portland. Wkrótce drogi dziewczyn znów się zejdą, a ich spotkanie doprowadzi do bolesnej konfrontacji. 

Po tym jak Lena w "Pandemonium" ocaliła Juliana przed śmiercią myślałam, że wreszcie jakoś się ułoży i nasza bohaterka tak dotkliwie doświadczona przed los, będzie szczęśliwa. Nic bardziej mylnego. Alex powraca. Zaczynając czytać "Requiem" po ciuchu miałam nadzieję, że ponownie zobaczę swojego ukochanego Alexa w całej okazałości. Jednak to była moja kolejna pomyłka. Już na pierwszej stronie dowiadujemy się, że nie tylko Lena się zmieniła, jej ukochany również. Niby wrócił, ale chyba tylko fizycznie. Nie jest już tym roześmianym chłopakiem, stał się cieniem samego siebie. No, a co na to wszystko Julian? W głębi serca wie, że Lena czuję coś do Alex, ale mimo to ciągle ją wspiera i zabiega o jej miłość.
Jednak nie martwcie Cię- "Requiem" nie skupia się na wątku romantycznym. Podobnie jak w drugim tomie nie brakuje tu dynamicznie poprowadzonej akcji i niespodziewanych wydarzeń, które niejednokrotnie zapierają dech w piersi.
W "Delirium" mieliśmy okazję na początku rozdziału czytać fragmenty literatury ze Świata Po Wyleczeniu, w "Pandemonium" akcja była podzielona na Wtedy i Teraz, natomiast w "Requiem" narratorkami na przemian są Lena i... Hana. Dzięki temu autorka przybliżyła nam to jak wygląda świat z perspektywy osoby wyleczonej. Czytając część przeznaczoną Hanie, można było odnieść wrażenie, że dziewczyna nie pozbyła się wszystkich swoich uczuć. Nadal czuje więź z Leną, może już nie tak silną, ale jednak... Przypowieść o Salomonie, którą Lauren Oliver wkomponowała w powieść, idealnie wpasowała się w sytuację Lena- Julian- Alex i poruszyła mnie do głębi.  
O zakończeniu słyszałam wiele sprzecznych opinii- niektórzy mówią, że jest świetne inny, że beznadziejne. Moim zdaniem zakończenie wątku walki o wolność jest perfekcyjne! Mimo, że każdy poniósł jakieś straty, daje nadzieję, że jutro będzie już tylko lepiej. Natomiast zakończenie wątku miłosnego? Klapa. Liczyłam na coś "Wow" co będzie godnym zwieńczeniem tej cudownej serii, a co dostałam? Tak naprawdę sama do końca nie wiem... Pojawienie się Alexa i jego nagła zmiana? Byłam co najmniej skołowana. Myślę, że autorka miała zamiar dać nam wolną rękę i pozwolić samemu zakończyć tą historie, ale Lena przecież wybrała! A przynajmniej takie odniosłam wrażenie, bo nie brakuje tu niejasności. I tego właśnie nie rozumiem. Nie rozumiem jak można było tak skończyć książkę: pozostawiając więcej pytań niż odpowiedzi? "Requiem" to wspaniale napisana powieść, poruszająca niebanalne tematy i ukazująca świat z dwóch perspektyw. Po jednej stronie barykady znajduje się pozbawiony uczuć i nijaki Zombieland. Po drugiej zaś mamy Głuszę- zbuntowane centrum rewolucjonistów, którzy kochają i nienawidzą, walczą i są pokonywani. Autorka w mistrzowski sposób nakreśliła różnice między tymi światami. Mimo, że zakończenie nie do końca mnie usatysfakcjonowało finał serii uważam za udany. 



niedziela, 2 sierpnia 2015

"All you need is love..."-RECENZJA KSIĄŻKI-"Pandemonium"


       Oryginalny tytuł: Pandemonium

        Autor: Lauren Oliver

        Wydawnictwo: Otwarte

        Seria: Delirium

        Liczba stron: 376




Lena żyje w świecie, w którym [miłość] uznano za niebezpieczną chorobę, a ludzie poddawani są zabiegowi, po którym już nigdy nie będą mogli kochać. Tuż przed operacją dziewczyna zakochuje się w Aleksie. Ich wspólna ucieczka kończy się tragicznie... Wśród dymu i płomieni Lena widzi twarz ukochanego po raz ostatni.
Zrozpaczona przystępuje do ruchu oporu, by walczyć o wolność i [miłość]. Na jej drodze staje tajemniczy Julian.
Czy można pokochać największego wroga?

Bez zbędnych przedłużań: Jeśli podobało Ci się "Delirium" nie siedź tu dłużej, tylko od razu pędź do księgarni, bo "Pandemonium" pokochasz jeszcze bardziej!
Jeśli nadal masz jakieś wątpliwości czy warto sięgnąć, po kolejny tom- przeczytaj dalszą część mojej recenzji, może uda mi się Cię zachęcić. Pewnie pamiętacie jak w recenzji pierwszego tomu, narzekałam, że spodziewałam się czegoś innego, a to co dostałam nieco mnie zawiodło... Natomiast "Pandemonium" zrekompensowało mi wszystko z nawiązką!
Rozdziały zatytułowano są na przemian WTEDY i TERAZ. „Wtedy”, to czas zaraz po ucieczce z Portland. Czym natomiast jest „Teraz”? To nowe życie głównej bohaterki, która pod wpływem pobytu w Głuszy bardzo się zmieniła. Jak sama mówi- dawna Lena umarła, przeszłość się nie liczy. Ważne jest tylko to by przeżyć kolejny dzień. Lena próbuje pogodzić się z utratą ukochanej osoby otaczając się murem nienawiści, która staje się jej siłą napędową. Lena w wyniku niefortunnych zdarzeń trafia wraz z tajemniczym synem przywódcy partii Ameryka Wolna od Delirii - Julianem, do niewoli. I tutaj jak łatwo się domyślić pojawia się wątek miłosny. Szczerze mówiąc byłam przekonana, że wprowadzenie przez autorkę "trójkąta miłosnego" (jeśli można to tak nazwać w zaistniałej sytuacji) okaże się fatalnym pomysłem, a z Leny zrobi kolejną niezdecydowaną paniusie. Na szczęście moje obawy szybko się rozwiały. 
Nie chcę wam za dużo zdradzać, ale na pewno nie jest tak, że Lena i Julian od razu się w sobie zakochują. Oboje zdają sobie sprawę z tego, że stoją po przeciwnych stronach barykady, a Lena ciągle myśli o swojej pierwszej miłości, ale jednocześnie chce ruszyć dalej, a niezaprzeczalnie coś ją ciągnie do chłopaka, którego przecież powinna nienawidzić...
Tak jak w "Delirium" narzekałam na bezbarwne i nudne postacie tak w "Pandemonium" są oni świetnie wykreowani. Większość z nich szczerze polubiła, aczkolwiek końcówka trochę namieszała...
Od powieści nie sposób się oderwać. Niemal każdy z rozdziałów kończy się tak, że wręcz niemożliwym jest przerwać czytanie. Szczególnie ostatnie 50 stron było bardzo zaskakujące i muszę przyznać, że nigdy nie spodziewałam się takiego obrotu spraw, a zazwyczaj udaje mi się przewidzieć zakończenie.
Wydarzenie opisane w końcówce mną wstrząsnęło. Ostatnią stronę czytałam kilka razy i ciągle nie mogłam uwierzyć w to co cię dzieję. Jeszcze długo po zamknięciu książki miałam szeroko otwarte usta. Mogłabym się spodziewać wszystkiego, ale nie tego! I co udało mi się Was zachęcić? Mam nadzieję, że tak. A ten kto czytałam "Pandemonium", już wie jaka ta książka jest wspaniała i założę się, nie może doczekać się kolejnego tomu.


sobota, 1 sierpnia 2015

WYNIKI KONKURSU "Pocztówka dla książkoholika"




















DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKIE ZGŁOSZENIA !


Bardzo się cieszę, że zgłosiło się tylu chętnych! Żałuję, że nie mogę każdemu z was wysłać kartki, ale zasady to zasady, więc przejdźmy do losowania...




Oto zwycięzcy:
Mounty
Alek
Patrycja Waniek

Zwyciężczyniom serdecznie gratuluję !
Maile z informacją już wysłałam, więc proszę o podawanie adresów, na które będę mogła wysłać pocztówki.
NA ODPOWIEDŹ MACIE CZAS DO 06.08.2015r.

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.