sobota, 28 marca 2015

Moje ulubione cytaty z książek #1



                                                               "Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to co, już masz w sobie."
                                                                                 Carlos Ruiz Zafón – Cień wiatru



"Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość.
Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu?
Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia?
Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwe trwają w najlepsze?
Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam.
Miłość po prostu jest, albo jej nie ma."
       Stephenie Meyer – Intruz



                                                  "Mówisz, że kochasz deszcz, a rozkładasz parasolkę, gdy zaczyna padać.
                                                   Mówisz, że kochasz słońce, a chowasz się w cieniu, gdy zaczyna świecić.
                                                   Mówisz, że kochasz wiatr, a zamykasz okno, gdy zaczyna wiać.
                                                   Właśnie dlatego boję się, kiedy mówisz, że mnie kochasz.''
                                                                           William Shakespeare



"Ślady, które ludzie pozostawiają po sobie,
zbyt często są bliznami."
    John Green – Gwiazd naszych wina




                                                                              "Jedną z rzeczy, za które kocham książki, jest to, że dzieli się w nich                                                                                             ludzkie  losy na  rozdziały. To niesamowite, ponieważ nie można tego                                                                                       zrobić w prawdziwym życiu. [..] Niezależnie od tego, co się dzieje,
                                                                               życie toczy się dalej, czy ci się to podoba, czy nie, i nigdy nie możesz                                                                                         pozwolić sobie na to, żeby się zatrzymać i po prostu złapać oddech."
                                                                                                           Colleen Hoover – Hopeless


"Teraz już wiem, że naukowcy się mylą.
Ziemia jest płaska.
Wiem to, ponieważ zepchnięto mnie z jej krawędzi,
choć przez 17 lat próbowałam się jej trzymać.
Próbowałam wspiąć się z powrotem, ale pokonanie
grawitacji graniczy z cudem, kiedy nikt nie chce podać ci ręki."
               Tahereh Mafi – Dotyk Julii



                                                           "Pozostawiłam więc moją cudowną, inteligentną rodzinę, zanurzyłam                                                               się w ciepłej kąpieli i zaczęłam rozważać samobójstwo przez                                                                         utopienie. Potem jednak przypomniałam sobie o resztkach ciasta                                                                   czekoladowego w lodówce i wynurzyłam się, nabierając powietrza                                                               w płuca. Dla niektórych rzeczy warto żyć."
                                                                      Cecelia Ahern – Na końcu tęczy



środa, 25 marca 2015

"Normalność jest czasami nudna." RECENZJA "Obsydian" i "Onyks" i "Opal"

      
       Oryginalny tytuł: Obsidian

        Autor:  Jennifer L.Armentrout

        Wydawnictwo: Filia
     
        Seria: Lux

        Liczba stron: 400




Kiedy przeprowadziliśmy się do Zachodniej Wirginii, zanim zaczęłam mój ostatni rok w szkole, musiałam przyzwyczaić się do dziwacznego akcentu, rwącego się łącza internetowego i całego morza otaczającej mnie nudy... Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego nowego, wysokiego sąsiada o niesamowitych, zielonych oczach. Wtedy sprawy zaczęły obierać zupełnie inny kierunek...
Ale kiedy zaczęłam z nim rozmawiać zrozumiałam, że Daemon jest wyniosły, arogancki i doprowadza mnie do szału. Zupełnie nam nie po drodze. Zupełnie. Jednak kiedy prawie nie zginęłam, a Daemon dosłownie zamroził czas, cóż... stało się coś zupełnie niespodziewanego…
Wpadłam w kłopoty, groziło mi śmiertelne niebezpieczeństwo. Jedyną szansą, żebym wyszła z tego cało, było trzymanie się blisko Daemona, aż przygaśnie blask…Jeśli oczywiście sama go wcześniej nie zabiję.


Nie będę ukrywać, że w "Obsydianie" można się dopatrzeć wielu podobieństw do "Zmierzchu", ale coś takiego jest w tej książce co się o tym po prostu zapomina bez reszty wciągając się w tą historie.
Kiedy dowiedziałam się,że główna bohaterka recenzuje książki wiedziałam, że ją polubię i miałam rację!
Kat, jej cięty język i odwaga zdobyły moją sympatię.
Dziękuje niebiosom, że nie dostałam kolejnej mdłej i naiwnej dziewczynki, która potyka się o własny stopy i przeprasza wszystkich za to, że wogóle żyje...
Może na początku wydawała się taką cichą myszką, której do szczęścia wystarczają tylko książki i dostęp do internetu, ale gdy Daemon jest w pobliżu zmienia się nie do poznania.
A co do naszego kosmity to klasyczny przykład bad-boya, w którym wszystkie dziewczyny się kochają. Po prostu ideał, który w dodatku świeci w ciemności...
Po co ci latarka skoro masz Daemona?
Zdecydowanie największą wadą "Obsydianu" jest podobieństwo do "Zmierzchu" i niektóre sceny są żywcem wyjęte z serii S.Mayer. Na szczęście później już większość wątków się rozwinęło inaczej.
Dużym plusem jest kilka rozdziałów na końcu książki pisanych z perspektywy Daemona.
Jak dla mnie były o wiele lepsze od narracji Kat, z drugiej strony jednak dzięki temu odkrywamy całą tajemnice stopniowo. Podsumowując autorka serwuje nam seksownego Daemona w posypce z kosmicznego pyły z nutką tajemnicy i niebanalnego humoru <3
Trudno to wyjaśnić, ale "Obsydian" ma w sobie coś takiego,że zakochałam się w tej książce, mimo że jest dość przewidywalna i momentami lekko zalatuje infantylnością.
Przy czytaniu pierwszego tomu był efekt "wow".
Już nawet pomijając niewątpliwe podobieństwo do "Zmierzchu", kosmici to była nowość (przynajmniej dla mnie) ! 
Przy drugim jeszcze tak bardzo tego nie odczuwałam, ale tom trzeci na początku zwyczajnie mnie nudził, na szczęście zakończenie okazało się zdecydowanie warte czytania! Po tym co się wydarzyło przez kilka dni miałam straszliwego kaca książkowego i musiałam się powstrzymać by nie przeczytać jakiegoś nieoficjalnego tłumaczenia. To zakończenie po prostu rozłożyło mnie na łopatki i złamało moje serce. Nie wiem jak można kończyć książkę w takim momencie, ale rozumiem, że dzięki temu więcej osób kupi kolejną część.
"Opal" nie jest już taką lekką historią jak wcześniejsze tomy...Ok.Od początku ludzi/kosmici się zabijali, były momenty gdy ciarki przechodziły po plecach, ale zawsze to było przybrane w lekką formę z ogromnym poczuciem humoru. A w "Opalu" wszystko jest bardziej mroczne, smutne i poplątane.  Już nie wiesz komu możesz zaufać, a za każdym rogiem czyha ktoś kto chce cię zabić.



Jeśli jeszcze nie czytałeś żadnej książki z serii "Lux" musisz to jak najszybciej nadrobić!
A jeśli poprzestałeś na pierwszym tomie (choć, w to nie wierzę, bo cała historia jest bardzo intrygująca i chyba każdy chce wiedzieć co będzie dalej) biegnij do najbliższej księgarni do "Onyks" i "Opal"!



piątek, 20 marca 2015

THE HUNGER GAMES TAG



UWAGA! MOŻLIWE SPOILERY!


1.Która z książek jest twoją ulubioną z całej trylogii?

Zacznijmy od tego, że kocham wszystkie, ale chyba najbardziej przypadło mi do gustu "W pierścieniu ognia"

2.Jak długo wytrwałbyś w Głodowych Igrzyskach? 

Obawiam się, że nie za długo...
Z moim szczęściem i umiejętnościami to pewnie już na samym początku podczas odliczania spadłabym z tej platformy i by mnie rozerwało na strzępy.

3.Jaka rzecz,która wydarzyła się w książkach najbardziej cię zaszokowała? 

"-I niczego bym nie żałował gdyby...
-Gdyby nie..?
-..gdyby nie dziecko..."
WTF?
Peeta zawsze potrafił powiedzieć coś takiego, że musiałam zbierać szczękę z podłogi.

4.Jak dowiedziałeś się o Igrzyska Śmierci? 

Moja koleżanka od dawna polecała mi film, ale ja nie rozumiałam tego całego szału na Igrzyska, aż w końcu z nudów zaczęłam szukać czegoś o tym w internecie i strasznie mnie to zaciekawiło, więc jeszcze tego samego dnia zamówiłam całą trylogie.
I tak się zaczęła moja wielka miłość <3

5.Twoja ulubiona postać? 

Po co mam odpowiadać na to pytanie skoro znacie odpowiedź?
Ale dla tych, którzy nie wiedzą (choć to niemożliwe)
PEETA MELLARK- miłość mojego życia <3

6.Ulubiony moment,który zdarzył się w Igrzyskach? 

Od razu na myśl przychodzi mi scena na plaży podczas Ćwierćwiecza, ale pewnie jest ich o wiele więcej...

"- W gruncie rzeczy nikt mnie nie potrzebuje (…)
- Nieprawda – sprzeciwiam się. – Ja ciebie potrzebuję."

7.W jakim dystrykcie byś żył? 

Specjalnie dla was zrobiłam Quiz, z którego wyszło,że będę mieszkać w Dystrykcie 4.
Chyba mi to nawet pasuję, lubię wodę i (jeść) ryby. Poza tym w 4 są takie ciesteczka jak Finnick <3

8.Jaki jest najbardziej emocjonalny moment w książkach? 

Cały "Kosogłos" to było coś strasznego. Do tej pory się zastanawiam jak ja to przeżyłam.
Aż strach myśleć co będzie podczas premiery filmu :-(
Chyba wyniosą mnie na noszach z kina.

9.Jaką jedną rzecz zabrałabyś ze sobą na arenę? 

Zastanawiam się dość długo nad tym pytaniem, ale nie mam pojęcia. Nie mam jakiejś konkretnej jednej pamiątki.

10.Jaki najgorszy plan ktoś wymyślił w książkach? 

To chyba oczywiste,że same Głodowe Igrzyska były czymś potwornym, ale pomysł na zrobienie kolejnych Igrzysk z dziećmi z Kapitolu?
To była już przesada!

11.Jaki jest twój ulubiony czarny charakter? 

Do wyboru mam Prezydent Coin albo Snowa.
Chyba jednak bardziej wolę Snowa. Nie zaprzeczę,że niezły z niego zwyrodnialec, ale był przy tym taki wyrachowany, szarmancki i lubił białe róże. A Coin była po prostu zimną suką!

12.Czego najbardziej nie możesz doczekać się w filmie? 

Jestem bardzo ciekawa jak pokażą śmierć bohaterów (nie będę spoilerować, ale ci którzy czytali wiedzą o co chodzi) i Epilog <3


NOMINUJĘ WSZYSTKICH, KTÓRZY PRZECZYTALI "Igrzyska śmierci"




wtorek, 17 marca 2015

"Wszystko, co wydarzy się jutro przeżyliśmy już dziś."-RECENZJA FILMU "Jeden dzień"

 

       Reżyser: Lone Scherfig

       Czas trwania: 1h 48min

       Obsada:
       Anne Hathaway jako Emma Morley
       Jim Sturges jako Mexter Mayhew
       Patricia Clarkson jako Alison Mayhew
       Ken Stott jako Steven Mayhew
     
       Książka, na której podstawie powstał: "Jeden dzień"


Emma i Dexter poznają się w noc ukończenia szkoły - 15 lipca 1988 roku. Ona jest dziewczyną z klasy robotniczej, ma ambicje, marzy o uczynieniu świata lepszym. On jest bogatym uwodzicielem, który pragnie, by świat układał się tak, jak on tego pragnie. Postanawiają spotykać się ze sobą 15 lipca, każdego kolejnego roku. Przez  następnych dwadzieścia lat dowiadujemy się o ich miłościach, złamanych sercach, sukcesach, ziszczonych nadziejach i niespełnionych marzeniach.


Jeden dzień.
Jeden dzień, który zmienił wszystko.
Co prawda nie było to ich pierwsze spotkanie.
Nie zrobili tego dnia nic przełomowego.
Ale od tej pory już nic nie było takie jak dawniej.
"Jeden dzień" zabiera  nas w  słodko-gorzką podróż, począwszy od lat osiemdziesiątych, do dziś. Jesteśmy świadkami przemiany bohaterów, śledzimy ich wzloty i upadki, niejednokrotnie mamy ochotę kopnąć ich w tyłek i zmusić by wzięli się w garść, choć to nie takie łatwe...
Reżyserka z pomocą fenomenalnych scenografów, kostiumologów itp. doskonale pokazuje, jak zmieniał się świat, moda, technologie. Stanowi to niezwykle piękne tło dla tej wzruszającej historii. Najlepsze było to, że niby jest wiele takich historii, ale coś sprawia,że "Jeden dzień" jest po prostu wyjątkowy. To tak samo jak z Emmą i Dexterem. Niby tak skrajnie różni, a jednak coś ich łączy. Nie da się tego wytłumaczyć, tak po prostu jest.
Nie mogę nie wspomnieć o aktorach grających główne rolę, którzy mnie niesamowicie wzruszyli. Gdy usłyszałam nazwisko Anne Hathaway wiedziałam,że się nie zawiodę. Natomiast Jim Sturges był mi słabo znany, ale chyba teraz nie wyobrażam sobie innego Dextera. Również bohaterowie drugoplanowi zdobyli moją sympatię i często żałowałam, że było ich tak mało!
Chyba najbardziej z całego seansu zapamiętam końcową scenę, ale niestety nie mogę wam o niej mówić, żeby nie spoilerować, więc po prostu sami musicie obejrzeć! Do gustu przypadła mi również  koncepcja ukazania opowieści z perspektywy jednej daty – 15 lipca. Na początku nie byłam do tego przekonana, ale teraz muszę przyznać,że ogląda się to rewelacyjnie! "Jeden dzień" to melodramat pełną gębą. Wielu z Was pewnie wzruszy (co wrażliwszych na pewno).To bardzo dobra opowieść o tym, że czasem najwspanialsza rzecz, jaka może nas uszczęśliwić, jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy tylko uważnie się rozglądać.



niedziela, 15 marca 2015

Książkowe Nowości- MARZEC-KWIECIEŃ #1



 
    Tytuł: "Clariel"

    Autor: Garth Nix

    Liczba stron: 496

    Wydawnictwo: Literackie

     Data premiery: 26 marca 2015r.



Clariel jest młodą dziewczyną, która najbardziej na świecie lubi przebywać pośród dziczy lasu. Marzy jej się, by pewnego dnia zostać jednym z Pograniczników i spędzać życie jako łowca i strażnik. Wszystko zmienia się, kiedy jej matka zostaje przyjęta do Gildii Jubilerów w mieście Belisaere. Clariel musi wtedy dołączyć do Akademii, gdzie ma się nauczyć wszystkiego co niezbędne w życiu arystokratycznych elit.
Na szczęście szybko okazuje się, że Clariel posiada wyjątkowe cechy – jest dziedziczką wielkiego Abhorsena, pilnującego, by świat zmarłych nie przenikał do krainy żywych. Posiada również cechę berserku, trudnego do opanowania gniewu, który daje jej jednak nadludzką siłę. Za namową nauczyciela magii, Clariel dołącza do grupy spiskowców, walczących z demonami. Celem bohaterki jest jednak przede wszystkim ucieczka z miasta i powrót do lasu, a nowo poznani przyjaciele mają jej w tym pomóc.




                   Tytuł: "Szepty o wschodzie księżyca"

                   Autor:  C.C.Hunter

                   Liczba stron: 400

                   Wydawnictwo: Feeria Young

                   Data premiery: 26 marca 2015r.



Kylie różni się od swoich rówieśników nawet na obozie dla nadnaturalnych istot. Widzi duchy i nie należy do żadnego gatunku – za to ma cechy ich wszystkich. Teraz pochłania ją odkrywanie sekretów nowej tożsamości, martwi się jednak, że Lucas i jego stado nigdy nie zaakceptują tego, iż Kylie nie jest wilkołakiem…  A to sprawia, że dziewczyna znów zwraca się coraz bardziej w stronę Dereka, który jako jedyny jest w stanie przyjąć ją taką, jaką jest.
Jakby tego było mało, Kylie nawiedza duch Holiday, komendantki obozu i najbliższej jej osoby. Jest tylko jeden mały szkopuł… Holiday żyje. Jeszcze. Kylie musi ocalić ją przed niewidocznym zagrożeniem, zanim będzie za późno. W świecie ciągłych wątpliwości i zamieszania tylko jedno wydaje się pewne: nie da się uniknąć zmian i wszystko kiedyś się kończy, nawet pobyt Kylie w Wodospadach Cienia.




 
    Tytuł: "After.Już nie wiem, kim bez ciebie jestem"

    Autor: Anna Todd

    Liczba stron: 656

    Wydawnictwo: Znak

    Data premiery: 8 kwietnia 2015r.



Kiedy wydawało się już, że ich związek wkracza na nowy poziom, Tessa dowiaduje się, co naprawdę kierowało Hardinem na początku ich znajomości. Takiego okrucieństwa Tessa nie może wybaczyć nawet jemu. Aby zapomnieć o Hardinie, rzuca się w wir pracy. Ale Hardin nie ma zamiaru się poddać…
Czy Tessa jest w stanie wybaczyć Hardinowi? I – co ważniejsze – czy Hardin jest w stanie się zmienić?




                 Tytuł: "Girl Online"

                 Autor: Zoe Sugg

                 Liczba stron: 352

                 Wydawnictwo: Insignis

                 Data premiery: 8 kwietnia 2015r.




Pod nickiem Girl Online Penny dzieli się na blogu najskrytszymi myślami o przyjaźni, chłopcach, szkolnych dramatach, swojej szalonej rodzince i atakach paniki, które skutecznie komplikują jej życie.
Kiedy sprawy osobiste Penny przybierają naprawdę zły obrót, rodzice zabierają ją do Nowego Jorku. Tam Penny poznaje Noah – przystojnego gitarzystę. Zaczyna się w nim zakochiwać, co szczegółowo opisuje na swoim blogu.
Ale Noah też ma pewien sekret. Sekret, który może doprowadzić do ujawnienia tożsamości Girl Online i bezpowrotnie zniszczyć największą przyjaźń Penny.



               

          Tytuł: "Cudowne tu i teraz"

           Autor: Tim Tharp

           Liczba stron: 368

           Wydawnictwo: Bukowy Las

            Data premiery: 22 kwietnia 2015r.




Sutter Keely to rozrywkowy gość, który poderwie do tańca największego smutasa. W szkole daleko mu do orła, nie planuje studiów i prawdopodobnie spędzi większość życia, składając koszule w sklepie z męską odzieżą. Trudno. Ważne, że miasto jest pełne kobiet, a dobry alkohol potrafi sprawić, że życie jest absolutnie fantastyczne.
Pewnego ranka po nocnej balandze Sutter budzi się na obcym trawniku i poznaje Aimee. Aimee nie wie, o co chodzi w życiu. Aimee to towarzyska porażka. Aimee potrzebuje pomocy, więc bohaterski Sutterman podejmuje wyzwanie. Ma plan: pokaże jej, na czym polega dobra zabawa i puści ją wolno, gdy będzie gotowa żyć pełnią życia. Jednak okazuje się, że Aimee to dziewczyna inna niż wszystkie, które poznał do tej pory. Nie wiedząc kiedy i jak, Sutter zakochuje się po uszy. Do tego czuje, że po raz pierwszy w życiu ma wpływ na kogoś innego – może mu pomóc, ale może też go zniszczyć…


środa, 11 marca 2015

"Wciąż podróżuję przez życie."-RECENZJA FILMU-"Love,Rosie"


       Oryginalny tytuł: Love,Rosie

       Reżyser: Christian Towhidi

       Czas trwania: 1h 42 min

       Obsada:
       Lily Collins jako Rosie Dunne
       Sam Claflin jako Alex Stewart
       Christian Cooke  jako Greg Collins
       Jaime Winstone jako Ruby

       Książka, na której podstawie powstał: "Na końcu tęczy"


Rosie i Alex znają się od dzieciństwa. Gdy Alex wyjeżdża z Dublina na studia do Ameryki, ich wieloletnią przyjaźń czekają ciężkie chwile. Czy znajomość przetrwa lata rozłąki i tysiące kilometrów? Czy zaryzykują wszystko dla rodzącej się między nimi miłości?

Na ogół, gdy najpierw przeczytam książkę, a dopiero potem obejrzę film emocje nie są już tak silne,ale w przypadku "Love,Rosie" było zupełnie inaczej... Jeszcze nigdy nie płakałam po pierwszych 5 minutach, a to chyba coś znaczy?
Rosie snuje z Alexem swoje plany na przyszłość, chce spełniać marzenia, a potem życie każde jej z tego wszystkiego zrezygnować...
Mimo, że Rosie i Alex zaczynają czuć do siebie coś więcej niż tylko przyjaźń, za wszelką cenę próbują zagłuszyć głos serca, wmawiając sobie jakie to ich życie nie jest idealne i nie ma sensu go rujnować. Mimo, że nie brakuję tu humoru "Love,Rosie" ogląda się z wielką nostalgią i smutkiem, że główni bohaterowie mijają się przez całe życie. Ale to co na pierwszy rzut oka wydaje się zmarnowanym czasem, w rzeczywistości jest konieczne do tego, by bohaterowie dorośli do swojego przeznaczenia.
Kolejną rzeczą, która mnie zachwyciła była autentyczność bohaterów. Często w filmach spotykamy wyidealizowane, dopieszczone i wprost doskonałe postacie,a prawda jest taka, że nie ma ludzi idealnych. Każdy popełnia błędy. Tacy właśnie są Alex i Rosie i to sprawia, że darzymy ich jeszcze większą sympatią. Niepowtarzalny klimat "Love, Rosie" jest w dużej mierze zasługą fantastycznej dwójki grającej głównych bohaterów. Lily Collins i Sam Claflin są wprost stworzeni do tych ról. W łączące ich uczucie wierzy się przez cały film i kiedy widzimy ich na ekranie wierzymy, że to właśnie są Rosie i Alex. "Love,Rosie" pokazuje...
...że marzenia się spełniają trzeba tylko o nie walczyć!
...że życie bez miłości jest puste.
...że chwila milczenia czasem znaczy więcej niż tysiące wypowiedzianych słów.
Cokolwiek bym teraz nie napisała to nawet w połowie nie odda tego jaki ten film jest wyjątkowy! Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to jedna z najlepszych ekranizacji jakie widziałam... Wiem, że dużo wątków z filmu różni się od książki, ale dzięki temu nawet ci, którzy czytali "Na końcu tęczy" nie wiedzą do końca co za chwilę się zdarzy.
Teraz nadszedł ten moment gdy powinnam napisać o jakiś wadach,ale ja ich po prostu nie widzę!



piątek, 6 marca 2015

"Czasami myślisz, że kogoś znasz, ale to nieprawda."-RECENZJA "After. Płomień pod moją skórą"


           Oryginalny tytuł: After

            Autor: Anna Todd

           Wydawnictwo: Znak

            Seria: After

            Liczba stron: 632




Kiedy Tessa zaczyna studia, jej życie wydaje się idealnie poukładane: chce spełnić marzenia o pracy w wydawnictwie i jak najszybciej połączyć się z ukochanym Noah, który czeka na nią w rodzinnym mieście.
Ale spotkanie Hardina, który wydaje się być jej całkowitym przeciwieństwem, wywróci jej życie do góry nogami. Hardin jest arogancki, zbuntowany i w niczym nie przypomina troskliwego Noah. Ale to on budzi w Tessie uczucia, jakich dotąd nie zaznała.

"After. Płomień pod moją skórą" jest porównywana do "Pięćdziesięciu twarzy Greya". Ja osobiście tego porównania zupełnie nie rozumiem i nie mam zamiaru się nad nim rozwodzić. Ale muszę was uprzedzić, że nie powinniście się zrażać do "After", bo naprawdę z "Pięćdziesięcioma odcieniami szarości" nie ma nic wspólnego... Jak nie trudno się domyślić Tessę i Hardina połączyło uczucie, ale nie jest to kolejna banalna historyjka o chłopaku, który pod wpływem miłości do dziewczyny z dnia na dzień diametralnie się zmienia. Takie przemiany po prostu się nie zdarzają. Z jednej strony Hardin pragnie stać się lepszym, bardziej godnym miłości Tessy, ale z drugiej strony nie wie jak to zrobić... Z czasem zupełnie gubi się w swoich uczuciach, a błędy przeszłości nie dają o sobie tak łatwo zapomnieć... Dużym plusem jest to, że do ostatnich stron nie wiemy co się tak naprawdę dzieję. Momentami moje serce topiło się masło na rozgrzanej grzance, a za chwilę miałam ochotę zamordować głównych bohaterów! Starałam się jak najbardziej obiektywnie oceniać ich zachowanie i zauważyłam, że Tessa czasem miała pretensję o coś do Hardina, a za chwilę zachowywała się dokładnie tak samo. Tutaj nie ma dobrych i złych postaci... Każdy ma jakieś wady i zalety i właśnie konfrontacja tak skrajnych charakterów pomaga odkryć im swoje prawdziwe oblicze...
Relacja Tessy i Hardina jest trudna i momentami bardzo bolesna. Na początku starają się ograniczać kontakty, zachować dystans, a potem i tak się spotykają... Dziękuje Bogu i autorce, że Tess nie zakochała się w Hardinie od pierwszego wejrzenia, tylko dopiero z czasem dotarło do niej co tak naprawdę czuje... Natomiast Hardin przy każdej okazji ją poniżał i mówił jak bardzo ją nienawidzi, ale jednak zawsze jest w pobliżu. Dopiero zakończenie wszystko nam wyjaśnia i daje odpowiedzi na wszystkie pytania. Co prawda przewidziałam finał, ale nie było to tak do końca oczywiste...
Akcja powieści toczy się bardzo dynamicznie, a rozdziały są krótkie i kończą się w najciekawszym momencie, przez co czytelnik nie może się oderwać.  Styl pisania autorki jest lekki i przyjemny, choć czasami może nawet zbyt lekki, chociaż nie wiem czy w tym przypadku to nadal wada? Tessa jest przecież młodziutką i niedoświadczoną dziewczyną, przez co możemy jej wybaczyć lekką infantylność... "After. Płomień pod moją skórą" nie jest książką dla każdego, ale na pewno wielu osobom się spodoba równie mocno jak mnie, nawet tych sceptycznie nastawionych może pozytywnie zaskoczyć! Warto dać szansę tej książce i proszę,nie oceniajcie jej pochopnie!


poniedziałek, 2 marca 2015

"Potrzebny mi plan D. D jak desperacja. D jak do albo die."-RECENZJA KSIĄŻKI- "Zac&Mia"


           Oryginalny tytuł: Zac & Mia

           Autor: A.J.Betts

           Wydawnictwo: Feeria Young

           Seria: REAL LIFE

           Liczba stron: 320




17-letni Zac jest chory na raka. W zasadzie mieszka w szpitalu i z pełnym rezygnacji optymizmem znosi wszystkie niewygody takiego życia. Coś się zmienia, gdy do pokoju obok wprowadza się Mia – zadziorna, wściekła na cały świat fanka Lady Gagi. Bardzo wiele ich dzieli – w prawdziwym świecie pewnie nigdy by się nie spotkali. Tu jednak obowiązują inne reguły, więc ich relacja, rozpoczęta stuknięciem w ścianę, staje się coraz silniejsza. Pobyt w szpitalu wymaga odwagi, ale żeby z niego wyjść, potrzeba jej jeszcze więcej. Czy Zac i Mia spotkają się poza szpitalem – i już razem pozostaną?

"Zac&Mia" często jest porównywana do "Gwiazd naszych wina". Jednak mimo, że tematyka wydaje się zbliżona to tak naprawdę książki się różnią. Nie mam zamiaru ich do siebie przyrównywać, jednak wydaje mi się, że powieść  A.J. Betts jest bardziej prawdziwa i realistyczna i dzięki czemu jest łatwiejsza w odbiorze dla większej liczby czytelników. Nie ma tam górnolotnych sformułowań, długich monologów, ani tym podobnych, za to jest trochę przekleństw, złości, strachu i bólu, ale przede wszystkim ogrom nadziei i motywacji do walki! Chyba kluczową rolę odgrywa tu humor. Bo podobno śmiech jest najlepszym lekarstwem. Więc trzeba śmiać się z Lady Gagi, literówek na Facebook'owym czacie, a czasem nawet z samego siebie. Te zabawne sytuacje, a czasem po prostu nieporozumienia jeszcze bardziej uwrażliwiają na tę tragiczną historię. W pewnym momencie nawet poczucie humoru nie jest w stanie zwalczyć wirusów, ani sprawić, że włosy po chemioterapii odrosną, a Ty już nie masz sił dalej stawiać czoła chorobie i coraz częściej zadajesz sobie pytanie "czy jest o co walczyć?
Nie chcę wam spoilerować zakończenia, ale zdaje sobie sprawę z tego, że większość z was zniechęciła się do "Zac & Mii" spodziewając się podróby książki Greena- zakochają się w sobie, a potem jedno i tak umrze... Cóż.. Mogę tylko powiedzieć, że wcale tak do końca nie będzie, więc warto dać tej powieści szansę. Podczas czytania w głowie układałam rozmaite scenariusze na zakończenie, ale czasem te najbardziej proste są najtrudniejsze do odgadnięcia. Przeszczep szpiku daje Zac'owi szansę na powrót do zdrowia, ale chłopak nadal nie ma pewności co będzie dalej, co go czeka - remisja czy nawrót choroby? Mia jest według niego "szczęściarą", bo to, co jej się zagnieździło w ciele, można wyciąć - jednak ona zdecydowanie nie umie docenić tego "szczęścia"- tego, że w ogóle żyje... Zamiast starać się wrócić do "normalnego życia"- ucieka. Ucieka jak najdalej może od tego wszystkiego, co straciła, ale uciec się przecież nie da... Ta podróż i to co się podczas niej wydarzy pokazuje, że gdy my sądzimy,ż e cały świat się zawalił inny mogą być w znacznie gorszej sytuacji i musimy cieszyć się z tego co mamy, bo nic nie jest dane na zawsze i przede wszystkim walczyć do samego końca!


Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.