poniedziałek, 7 grudnia 2015

"Nigdy nie wybaczę. Nigdy nie zapomnę. "-RECENZJA KSIĄŻKI-"Korona w mroku"


       Oryginalny tytuł: Crown of Midnight

        Autor: Sarah J.Maas

        Seria: Szklany tron

        Wydawnictwo: Uroborus

        Liczba stron: 532



Po roku ciężkiej pracy w kopalni soli osiemnastoletnia Celaena Sardothien zdobywa pozycję królewskiej zabójczyni. Nie jest jednak lojalna względem tronu, choć ukrywa ten sekret nawet przed najbliższymi przyjaciółmi.
Nie jest jej łatwo utrzymać tę tajemnicę, zwłaszcza gdy król zleca jej zadanie, które może zniweczyć jej plany. Na domiar złego na horyzoncie majaczą groźne siły, które mogą zniszczyć cały świat i zmuszają Celaenę do dokonania wyboru. Względem kogo okaże się lojalna i dla kogo zechce walczyć?


Na początku "Korony w mroku" akcji jest jakby nieco mniej, fabuła jest spokojniejsza...  
"Miłość rośnie,wokół nas!  
W spokojną, jasną noc...  
Nareszcie świat,  zaczyna w zgodzie żyć!"  
...do czasu!   Do czasu gdy spada na nas bomba, która wywraca wszystko do góry nogami.
W drugiej połowie książki emocje dosłownie sięgają zenitu. W trakcie lektury nie mogłam usiedzieć spokojnie. Gdybym tylko mogła, to rzuciłabym wszystko i pobiegła Celaenie na pomoc. 
Akcja, akcja i jeszcze raz akcja. Uwielbiam, gdy wydarzenia tak pędzą. Uwielbiam, gdy autorzy tworzą klimat w którym spokój to tylko pozory, a ja na każdej stronie oczekuję, że zaraz sufit zawali mi się na głowę. To, co najbardziej cenię u Sary J. Maas to to, że każdy jej bohater, nawet najmniej istotny, ma jakąś swoją historię. To sprawia, że czytając o losach Celaeny mamy wrażenie, że świat stworzony przez autorkę po prostu żyje!
W "Koronie w mroku" Celaena stała się nie tyle silniejszą, co bardziej zdeterminowaną postacią, która jest w stanie napawać czytelnika radością, jak i momentami przerażać. Zaciekawiło mnie jej przemiana z nieufnej zabójczyni, w doświadczoną przez los, ale mimo wszystko młodą dziewczynę, która ma takie same pragnienia jak innej dziewczyny w jej wieku. Nie jest już taka zobojętniała wobec innych postaci. Również kapitan Chaol Westfall przeszedł przemianę. Tak jak w pierwszej części pojawiał się od czasu do czasu by pokrzyczeć na główną bohaterkę za jej niesubordynację, tak teraz mamy okazję poznać go z innej strony.  Książę Dorian nieco się wycofuje i odchodzi na dalszy plan w zmaganiach o uczucia Celaeny. 
W recenzji pierwszej części pisałam, że jeszcze nie zdecydowałam, którego z panów wolę, ale teraz wreszcie udało mi się podjąć decyzję. Z całego serca jestem Team Chaol! Nie chcę wam nic zdradzić, ale Chaol był gotów do ogromnego poświęcania w imię miłości... Przedstawiając wątek miłosny Sarah J. Mass skutecznie unika tandety, choć bywają momenty, że Celaena zachowuje się jak głupia gąska. Przyjęłam wersję, że w końcu dziewczyna ma osiemnaście lat, więc od czasu do czasu wolno jej dostawać głupawki z powodu miłości.  Jeśli szukacie serii, która pochłonie was bez reszty, dostarczy dreszczu emocji, smutku, ale i mnóstwa radości, "Szklany tron" jest dla was idealny! Drugi tom podobał mi się bardziej, ale oba są godne uwagi.  Więc nie czekajcie dłużej, tylko biegnijcie do księgarni!


8 komentarzy

  1. Może kiedyś pochłonę tę serię. Na dzień dzisiejszy nie mam na nią ochoty.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba jedyne co "odpycha" mnie od tej książki to okładka, która moim zdaniem jest wyjątkowo brzydka. Recenzja jak zwykle świetna.
    Buziaki!
    www.filigranoowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inne zdanie. Mnie osobiście bardzo się podoba :-)

      Usuń
  3. Muszę w końcu dorwać tę serię :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że książka bardzo przypadła Ci do gustu ;) Ja jestem obecnie w połowie i moje odczucia są podobne. Jest o wiele więcej zwrotów akcji i generalnie akcji, która rozpoczyna się już od pierwszych stron. Nie mogę się doczekać, kiedy ją skończę.
    Pozdrawiam,
    isareadsbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę, mam wrażenie, że jestem jedyną osobą na całym świecie która w żaden sposób nie potrafi się "wbić" w tę serię. "Szklany Tron" jeszcze jako tako mi poszedł ale "Korona w Mroku" tak mnie nudziła, nawet pod koniec, że myślałam, że nie skończę tej książki. Ale cieszę się, że innym podoba się ta seria :)

    http://impresjalnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Chyba jestem jedyną osobą na tej ziemi, która jeszcze nie czytała nawet pierwszej części... Ech... Chyba będzie trzeba to dość szybko nadrobić :). Pozdrawiam gorąco ;).

    http://zyjemyioddychamymarzeniami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam takie wrażenie zanim przeczytałam...
      Zgadzam się, musisz nadrobić zaległości, bo naprawdę warto!

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.