piątek, 20 listopada 2015

RECENZJA FILMÓW: Igrzyska Śmierci, W pierścieniu ognia i Kosogłos, cz.1


    


Katniss pochodzi z Dwunastego Dystryktu, jednego z najbiedniejszych regionów w państwie Panem. Kiedy jej młodsza siostra zostaje wylosowana do udziału w Głodowych Igrzyskach, corocznym turnieju organizowanym przez bezwzględne władze, Katniss zgłasza się, by zająć jej miejsce. Musi opuścić nie tylko rodzinę, której jest żywicielką, ale i Gale’a, który zdaje się kimś więcej niż przyjacielem. Aby ich jeszcze zobaczyć, musi zwyciężyć w transmitowanych przez telewizję Igrzyskach. Przeżyć może tylko jeden uczestnik.

Pierwszą część filmu obejrzałam zanim sięgnęłam po książkę i wtedy bardzo mi się podobał. Po lekturze zauważyłam kilka niedociągnięć, ale to nie zmienia faktu, że ma do tego filmu wielki sentyment.
Scenografia i zdjęcia bardzo dobrze oddają klimat powieści Collins, a aktorzy wcielający się w bohaterów idealnie pasują do swoich roli. Na uznanie zasługuje wprowadzenie na samym początku filmy, gdyż osoby, które nie miały okazji przeczytać książki mogłoby mieć problem ze zrozumieniem o co właściwie chodzi. Wiele szczegółów było starannie dopracowane – arena, las, sam Kapitol – a efekty specjalne były wyważone i nie przytłaczały widza. Plus dla charakteryzatorów za to, że Katniss wyglądała naturalnie, nie było żadnego zbędnego makijażu ani charakteryzacji. Charakteryzatorzy mieli okazję zaszaleć przy kreacji Effie oraz przy charakteryzacji mieszkańców Kapitolu. Podczas seansu były łzy, był śmiech – ogrom skrajnych emocji, które targały widzem był niesamowity. Aktorzy odgrywając poszczególne role stawali się dla widza bardzo bliscy. Jedni wzbudzali naszą sympatię inni zaś nieprzebraną wrogość – to niezwykłe jak fikcyjni bohaterowie wpływają na nasz odbiór całej historii. Podsumowując, nie jest to produkcja przełomowa ani epokowa, pewnie nie odniosłaby takiego sukcesu, gdyby nie szaleństwo, jakie narosło wokół powieści. Niemniej jednak, jest to po pierwsze bardzo dobra ekranizacja, a po drugie po prostu dobry film akcji dla młodzieży, który niesie przesłanie głębsze i ważniejsze niż większość produkcji dla nastolatków.






Po zwycięstwie w 74. Głodowych Igrzyskach, Katniss Everdeen oraz Peeta Mellark udają się na obowiązkowe Tournee Zwycięzców. Choć zuchwale złamali reguły rozgrywki, w glorii zwycięstwa odwiedzają kolejne dystrykty. Dowiadują się o fali zamieszek, do których przyczynił się ich niebywały wyczyn. W tym samym czasie prezydent Snow przystępuje do organizacji jubileuszowych, 75. Igrzysk, w których dawni zwycięzcy będą musieli stanąć przeciw sobie. Te wydarzenia mogą zmienić państwo Panem na zawsze. 

Film jest bardzo wierny książce, widać, że ekipa filmowa starała się nie pomijać niczego, ale jeśli reżyser chciałby pokazać wszystkie wydarzenia dokładnie, siedzielibyśmy w kinie cały dzień (chociaż taki pomysł wcale mi nie przeszkadza). W drugim filmie z serii spotykamy aktorów, których dobrze znamy z poprzedniej części. Jennifer Lawrence świetnie poradziła sobie z rolą. Wydaje się, że ta postać została stworzona dla niej. Josh Hutcherson jako Peeta wypada jeszcze lepiej niż wcześniej. Nie jest już nieporadnym chłopcem, ale mężczyzną, wygląda i zachowuje się dojrzalej. No i uwielbiani przez wszystkich - Woody Harrelson jako Haymitch i Elizabeth Banks w roli Effie - doskonali w swoich rolach.
Bałam się, że w filmie nie będzie przedstawiona dostatecznie jasno relacja Peety i Katniss, tak jak to było w pierwszej części filmu, ale akurat co do tej części nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Warte uwagi są również efekty specjalne, charakteryzacja i scenografia. Arena jest dokładnie taka jak ją sobie wyobraziłam!
Co prawda, książka robi większe wrażenie, ale film nie odstaje od niej poziomem. A kto nie czytał, a oglądał pierwszą część, też będzie zadowolony.






Katniss wraz z matką i siostrą mieszka w legendarnym, podziemnym dystrykcie trzynastym, który, wbrew kłamliwej propagandzie, przetrwał zemstę Kapitolu. Z nowymi przywódcami na czele, rebelianci przygotowują się do rozprawy z dyktatorską władzą. Katniss, mimo początkowych wahań, zgadza się wziąć udział w walce. Staje się symbolem oporu przeciw tyranii prezydenta Snowa.

W trzeciej części "Igrzysk śmierci"  widzimy, że Katniss nie jest już tą samą dziewczyną. Wydarzenie z poprzednich części zupełnie ją załamały i teraz na ekranie obserwujemy jak powoli stara się stanąć na nogi. W filmie nie ma zbyt wielu scen akcji. Większość wydarzeń rozgrywa się w zamkniętych pomieszczeniach Dystryktu 13. albo wśród ruin Dwunastki, dlatego w "Kosogłosie, cz.I" najważniejsze było zbudowanie odpowiednich interakcji między postaciami i dokładniejsze pokazanie ich uczuć.
Julianne Moore jako Alma Coin emanuje chłodem i wyrachowaniem. U Haymitcha (Woody Harrelson) widać frustrację, ale okazuje się, że jest on jedyną osobą w Trzynastce, która ma wobec Katniss szczere i dobre intencje. Cichym bohaterem jest Josh Hutcherson. Obecny w filmie prawie wyłącznie w telewizyjnych wywiadach Ceasara Flickermana daje prawdziwy popis, mówiąc jedno, podczas gdy jego oczy mówią zupełnie co innego. 
Najnowsza odsłona serii odznacza się bardzo melancholijną atmosferą, pomimo chwilowego zwycięstwa, nikt nie świętuje, ponieważ wszyscy wiedzą, że to dopiero początek długiej i trudnej drogi do wolności. Tak samo jak poprzedniczki, film jest niezwykle emocjonalny i uczuciowy; w paru scenach zdarzyło mi się uronić łzę, co jest niewątpliwą zasługą doskonałego połączenia przeszywającej muzyki autorstwa Jamesa Newtona Howarda. Na szczególne uznanie zasługuję piosenka "The Hanging Tree" wykonywana przez samą Jennifer LawrencePonadto historia pełna jest nieprzewidywalnych zwrotów akcji, do pewnego momentu nie zdajemy sobie sprawy, kto kim manipuluje. Opowieść śledzi się w dużym napięciu – dla niektórych może wydawać się trochę zbyt mocno rozwleczona, jednak jest w tym jakiś cel, mianowicie nie możemy narzekać na fabularne niedopowiedzenia. 
Jestem świadoma tego, że wielu osobą "Kosogłos, cz. I" może się nie spodobać. Moim zdaniem jest on bardziej skierowany do fanów, którzy będą zachwyceni mogąc dokładniej rozpracowywać psychikę bohaterów, a jeśli ktoś oczekuję po filmie czegoś bardziej rozrywkowego- może się zawieść.




5 komentarzy

  1. Najbardziej podobała mi się chyba pierwsza część, lecz również pozostałe są po prostu niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do pierwszej mam niesamowity sentyment, bo to dzięki niej przeczytałam książki.

      Usuń
  2. Warto przeczytać taką recenzję. :) Nie długo wybieram się właśnie do kina. :)
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Już nie mogę się doczekać aż obejrzę drugą część "Kosogłosa". <3 :)

    porozmawiajmy-o-ksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne recenzje. Rzeczywiście pierwsza część "Kosogłosa" może nie wszystkim przypaść do gustu, ale przygotowanie widza do następnej części było bardzo ważne. Pozdrawiam gorąco i zapraszam na konkurs :).

    http://zyjemyioddychamymarzeniami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.