sobota, 25 kwietnia 2015

"Czasami myślimy, że Bóg napisał koniec,a tak naprawdę to dopiero początek"-RECENZJA KSIĄŻKI-"Utrata"

     

       Oryginalny tytuł: Ruin

        Autor:  Rachel Van Dyken

        Wydawnictwo: Feeria
  
        Seria: Zatraceni

        Liczba stron: 304



Kiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Ścigają ją koszmarne echa wydarzeń sprzed dwóch lat. Od tamtej pory woli unikać zobowiązań, a smutek jest jedynym znanym jej – i dlatego bezpiecznym – uczuciem. Gdy poznaje Westona, wydaje się, że dzięki niemu wyjdzie z ciemności na słońce.
Ale nie wie, że czas nie jest jej sprzymierzeńcem. Choć Wes sądzi, że potrafi ją ocalić, to dając jej wszystko, jednocześnie wszystko zniszczył. Próbował ją ostrzec, ale jak można przygotować się na coś takiego?

Bądźmy szczerz, co pomyśleliście po przeczytaniu opisu lub po spojrzeniu na okładkę? Kolejne romansidło dla nastolatków o buntowniku, który zakochuję się w szarej myszce... Przyznam się, że ja tak właśnie pomyślałam, ale mimo to postanowiłam ją przeczytać i to chyba jedna z lepszych decyzji mojego życia. Teraz jedynie mogę się bić w piersi za to, że tak pochopnie oceniłam książkę, która okazała się po prostu fenomenalna! Powieść zaczyna się banalnie, tak jak większość młodzieżowych historii miłosnych. Nie powiem, że to mi się nie podobało, bo dialogi bohaterów powodowały u mnie naprawdę szeroki uśmiech i dużą dawkę pozytywnej energii. Ale tak naprawdę dopiero z czasem ta niby banalna historyjka staję się czymś więcej, a my czytamy z wypiekami na twarzy i szeroko otwartymi ustami i zadajemy sobie pytanie "To się chyba nie dzieję? To się nie może dziać!" Śmiałam się i płakałam na zmianę. Książka należy do tych od których nie jest wcale tak łatwo się oderwać. Czytało mi się ją bardzo przyjemnie, nie licząc tych łez, które przez nią wylałam.
Napisana jest w pierwszej osobie, naprzemiennie, raz z punktu widzenia Kiersten, a raz Westona. Przyznaję, ze uwielbiam takie rozwiązanie. Dzięki niemu możemy się dowiedzieć dużo więcej o dwóch głównych bohaterach, poznać szczegóły widziane ich oczami. Cóż mogę jeszcze powiedzieć? Nawet nie mam słów jak opisać tę książkę, ale mogę powiedzieć jedno: wiele mnie nauczyła. Nauczyła mnie, że należy doceniać życie i cieszyć się każdą chwilą jaka nam będzie dana.
Postać Wesa jest niesamowita, uwielbiam go za jego humor, szczerość i mądre słowa jakie wychodziły z jego ust,które powinny być oprawiane w ramkę i powieszone na ścianie. "Utrata" to nie jedyna książka z tematyką choroby jaką czytałam, ale to ona zdecydowanie najwięcej wniosła do mojego życia. Wiem, że będę wracała do niej wiele razy i przeżywała na nowo emocje z nią związane. Teraz jedynie pozostało mi niecierpliwe czekanie na kolejny tom serii „Zatraceni”.


12 komentarzy

  1. Świetna recenzja, na pewno sięgnę po tą książkę, poza tym uwielbiam dwutorowo prowadzoną narrację :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Eh jak zawsze świetnie. Uwielbiam twoje recenzje :)
    Zaciekawiła mnie ta książka i leci od razu na moją listę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz przeczytać! Uważam,że powinna przypaść ci do gustu.

      Usuń
  3. Również uwielbiam taką narrację :D Skoro tak polecasz tę książkę, to na pewno ją przeczytam ♥ Recenzja fenomenalna! *.*
    isabellin5.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i jeszcze raz z całego serca zachęcam do przeczytania!

      Usuń
  4. Fajna recenzja, z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Od jakiegoś czasu poluję na tą książkę więc na pewno pomogłaś mi swoją recenzją przekonać się co do Jej kupna:)

    http://zacisze-ksiazkowe.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i mam nadzieję,że spodoba ci się równie mocno jak mnie.

      Usuń
  6. Hej! ♥ Nominowałam Cię do kociego tagu :) Szczegóły u mnie na blogu :*
    isabellin5.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. jeżeli masz ochotę to nominowałam Cię do TAGU i miło by mi było gdybyś go zrobiła na swoim blogu :3
    http://citeofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.