wtorek, 17 marca 2015

"Wszystko, co wydarzy się jutro przeżyliśmy już dziś."-RECENZJA FILMU "Jeden dzień"

 

       Reżyser: Lone Scherfig

       Czas trwania: 1h 48min

       Obsada:
       Anne Hathaway jako Emma Morley
       Jim Sturges jako Mexter Mayhew
       Patricia Clarkson jako Alison Mayhew
       Ken Stott jako Steven Mayhew
     
       Książka, na której podstawie powstał: "Jeden dzień"


Emma i Dexter poznają się w noc ukończenia szkoły - 15 lipca 1988 roku. Ona jest dziewczyną z klasy robotniczej, ma ambicje, marzy o uczynieniu świata lepszym. On jest bogatym uwodzicielem, który pragnie, by świat układał się tak, jak on tego pragnie. Postanawiają spotykać się ze sobą 15 lipca, każdego kolejnego roku. Przez  następnych dwadzieścia lat dowiadujemy się o ich miłościach, złamanych sercach, sukcesach, ziszczonych nadziejach i niespełnionych marzeniach.


Jeden dzień.
Jeden dzień, który zmienił wszystko.
Co prawda nie było to ich pierwsze spotkanie.
Nie zrobili tego dnia nic przełomowego.
Ale od tej pory już nic nie było takie jak dawniej.
"Jeden dzień" zabiera  nas w  słodko-gorzką podróż, począwszy od lat osiemdziesiątych, do dziś. Jesteśmy świadkami przemiany bohaterów, śledzimy ich wzloty i upadki, niejednokrotnie mamy ochotę kopnąć ich w tyłek i zmusić by wzięli się w garść, choć to nie takie łatwe...
Reżyserka z pomocą fenomenalnych scenografów, kostiumologów itp. doskonale pokazuje, jak zmieniał się świat, moda, technologie. Stanowi to niezwykle piękne tło dla tej wzruszającej historii. Najlepsze było to, że niby jest wiele takich historii, ale coś sprawia,że "Jeden dzień" jest po prostu wyjątkowy. To tak samo jak z Emmą i Dexterem. Niby tak skrajnie różni, a jednak coś ich łączy. Nie da się tego wytłumaczyć, tak po prostu jest.
Nie mogę nie wspomnieć o aktorach grających główne rolę, którzy mnie niesamowicie wzruszyli. Gdy usłyszałam nazwisko Anne Hathaway wiedziałam,że się nie zawiodę. Natomiast Jim Sturges był mi słabo znany, ale chyba teraz nie wyobrażam sobie innego Dextera. Również bohaterowie drugoplanowi zdobyli moją sympatię i często żałowałam, że było ich tak mało!
Chyba najbardziej z całego seansu zapamiętam końcową scenę, ale niestety nie mogę wam o niej mówić, żeby nie spoilerować, więc po prostu sami musicie obejrzeć! Do gustu przypadła mi również  koncepcja ukazania opowieści z perspektywy jednej daty – 15 lipca. Na początku nie byłam do tego przekonana, ale teraz muszę przyznać,że ogląda się to rewelacyjnie! "Jeden dzień" to melodramat pełną gębą. Wielu z Was pewnie wzruszy (co wrażliwszych na pewno).To bardzo dobra opowieść o tym, że czasem najwspanialsza rzecz, jaka może nas uszczęśliwić, jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy tylko uważnie się rozglądać.



5 komentarzy

  1. Rzeczywiście końcówki nie da się zapomnieć, ale ogólnie wynudziłam się na tym filmie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może powinnaś sięgnąć po książkę? Ja nie czytałam,ale ma być (podobno) dobra!

      Usuń
  2. Kiedyś planowałam przeczytać tę książkę, ale jakoś mi uciekła. Dzięki za przypomnienie :) Film pooglądam, ale po lekturze. :)

    Zapraszam także do mnie. Może coś cię zaciekawi. Dodaje do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba powinnam przeczytać. Mam nadzieję,że książka będzie jeszcze lepsza!

      Usuń
  3. Świetny duet Hathaway- Sturgess, jest chemia między postaciami, ciężko oderwać od nich wzrok.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Devon.